Trener Sobczak wierzy w swój zespół

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, www.waldemardeska.pl, football photo gallery, football photos, Tomasz Sobczak, Victoria Częstochowa

Za Tomaszem Sobczakiem pracowita runda jesienna, którą spędził w dwóch klubach. Szkoleniowiec rozpoczął ją pracą w Unii Kalety, jednakże bardzo szybko rozstał się z zespołem z Leśnego Zakątka Śląska i związał się z ligowym rywalem – Victorią Częstochowa. O tym co było i o tym co będzie, opowiedział w rozmowie z cz-piłka.pl.

- W lipcu ubiegłego roku został pan trenerem Unii Kalety, klubu występującego w lidze okręgowej. Spędził pan tam ledwie cztery miesiące, bo w drugiej połowie października klub poinformował, że umowa za porozumieniem stron została rozwiązana. Jak może pan zawodowo podsumować ten krótki okres pracy w Leśnym Zakątku Śląska?
- W Unii rozpocząłem pracę dokładnie 12 lipca i moim zadaniem miała być budowa zespołu, która miałaby awansować do 4. ligi w ciągu trzech lat. Dla mnie ta praca była nowym doświadczeniem, bo wcześniej pracowałem w klubach czwartoligowych i lekcją, która niech będzie moją tajemnicą.

- Dlaczego wasza współpraca z Unią dobiegła końca?
- Cóż, nie był to optymalny klub dla mnie oraz ja nie byłem optymalnym trenerem dla Unii. Z prezesem w pełnej zgodzie podziękowaliśmy sobie za współpracę i ją zakończyliśmy. Życzę Unii, jak najlepszych wyników w rundzie wiosennej.

- A co może pan powiedzieć o rundzie jesiennej w wykonaniu piłkarzy Unii do momentu, w którym wasza współpraca dobiegła końca?
- Sezon rozpoczęliśmy w Żarkach od remisu, w którym straciliśmy zwycięstwo w 97. minucie. I to z zespołem, z którym Unia swoje dwa ostatnie mecze przegrywała 0:6. Później były jeszcze cztery remisy: z Golcami, Kłomnicami, Boronowem i Krzepicami, z którymi też zwycięstwo traciliśmy w doliczonym czasie... Po tych remisach wygraliśmy dwa mecze – z Mstowem i Kiedrzynem. Wygraliśmy jeszcze spotkanie w Kamyku, były też porażki ze Stradomiem, Babienicą, Pankami oraz Szczekocinami. Kiedy odchodziłem z Unii, to byliśmy na 10. miejscu i myślę, że środek tabeli, to optymalne miejsce dla Kalet w tym sezonie.

- Z czego to wszystko mogło wynikać?
- Myślę, że te problemy wynikały przede wszystkim z małego doświadczenia moich, byłych już zawodników. Jakby nie patrzeć, to mieliśmy jeden z najmłodszych zespołów w klasie okręgowej.

- Czy klubowi działacze stawiali przed wami jakieś określone cele, albo np. wymagali konkretnej liczby punktów w pierwszej fazie sezonu?
- Jeśli chodzi o rundę jesienną, to nie, nie było konkretnego celu wynikowego. Natomiast, tak jak wspomniałem, celem była budowa zespołu, który na przestrzeni trzech najbliższych sezonów awansuje do 4. ligi. Dodatkowo celem było wprowadzanie wychowanków Unii do klasy okręgowej.

- Pełnił pan rolę trenera juniorów Akademii Victorii Częstochowa, a 8 listopada został pan zaprezentowany w roli szkoleniowca pierwszej drużyny Victorii. Ta propozycja współpracy pojawiła się jeszcze w trakcie pracy w Unii, czy już po jej zakończeniu?
- Z juniorami pracuję nadal. Mamy tutaj swoje cele do zrealizowania, a temat współpracy z pierwszym zespołem był już po rozwiązaniu umowy z Unią Kalety.

- Jest pan doświadczonym trenerem, który w CV ma współpracę z kilkoma klubami. Jednak każdy ośrodek jest inny i chciałem zapytać, czy przenosiny z klubu z dołu tabeli do lidera wymuszają na panu jakieś konkretne zmiany, poza tymi, które wiążą się z dostosowaniem do pracy w nowym środowisku?
- Jeśli chodzi o mnie, to nic nie będę zmieniał. Dalej chcę pracować, jak najbardziej profesjonalnie, jak na pracę w niższych ligach. Chcę rozwijać siebie oraz zespół, a także realizować nasze cele. A środowisko nie jest dla mnie nowe. Znam tych piłkarzy bardzo dobrze. Pracowałem już z 95% zawodnikami tej szatni.

- A presja pojawia się większa?
- Presja w tym zawodzie była, jest i będzie. Taka sama, zarówno w zespole walczącym o awans, jak i w tym, który walczy o utrzymanie. Już się oswoiłem z presją w tym zawodzie.

- To porozmawiajmy teraz o tym, co się działo i co dziać się będzie na boiskach. Runda jesienna w wykonaniu Victorii imponująca – siedemnaście spotkań, piętnaście zwycięstw i zaledwie dwie porażki. Poprzednik zawiesił panu wysoko poprzeczkę.
- Tak, ta runda w wykonaniu Victorii była świetna. Zresztą, przed startem ligi czułem, że tak będzie. Znam warsztat trenera Tomczyka i jakość zawodników z ul. Krakowskiej. Cieszę się, że mogłem dołożyć małą cegiełkę do tej rundy, prowadząc zespół w trzech ostatnich spotkaniach.

- A w grze zespołu widzi pan coś do poprawy? Nad czymś musicie popracować podczas sparingów?
- W każdym zespole na świecie jest coś do poprawy. Tak też jest w Victorii, ale na pewno nie będziemy zmieniać swojego stylu, dalej będziemy grać ofensywnie i będziemy dążyć do dalszej dominacji na boisku.

- Indywidualnie wyróżniają się Marcin Kowalski, strzelec 12 bramek oraz Eryk Krupa, który zaliczył 15 asyst. Ich koledzy nieco gorsze statystyki, ale też skutecznie w strzelaniu i asystowaniu. Nie obawia się pan, że kluby zaraz zgłoszą się do najlepszych i będą chciały ich u siebie?
- Tak już jest, że jeśli się wyróżniasz, to interesują się tobą kluby z wyższych lig. Natomiast jestem już po rozmowach z wszystkimi zawodnikami i poza kontuzjowanym Maćkiem Swatkiem i Michałem Zębikiem, który musiał zrezygnować ze względów zdrowotnych, to tylko jeden zawodnik jest na testach w innym klubie. Reszta zadeklarowała, że wiosną chce walczyć z Victorią o awans.

- A jest już jakaś lista ewentualnych wzmocnień Victorii, czy idziecie w myśl zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia?
- Mamy już trzech nowych zawodników, Mateusza Pasiuka, który wraca do nas po kontuzji oraz dwóch młodych zawodników z doświadczeniem czwartoligowym. Pracujemy nad jeszcze jednym transferów i może ktoś jeszcze do nas wróci. Zobaczymy.

- Wszystko wskazuje na to, że kwestia awansu stanie pod znakiem częstochowskiej walki Victorii ze Skrą II. W czym upatrujecie przewagi nad rywalem i co może być kluczem do zwycięstwa w rozgrywkach?
- Myślę, że Znicz Kłobuck też nie powiedział ostatniego słowa. Ja wierzę w swój zespół i w każdego mojego zawodnika. Jeśli dobrze przepracujemy okres przygotowawczy, to na wiosnę będziemy równie silni.

- Dziękuję za rozmowę. Czy chciałby pan coś dodać na koniec?
- Również dziękuję. Chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników serwisu cz-piłka.pl i zaprosić na wiosenne mecze Victorii. Tym bardziej że w tym roku obchodzimy stulecie istnienia klubu!

cz-piłka.pl, Konrad Cinkowski, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account