Trzeba być gotowym na wszystko

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, www.waldemardeska.pl, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa, Konrad Napora

Siedem zwycięstw, sześć remisów i siedem porażek – tak prezentuje się bilans częstochowskiej Skry, beniaminka Fortuna 1. Ligi. Krzysztof Napora w rozmowie z naszym portalem opowiada o rundzie jesiennej i o tym, na co jeszcze stać ekipę „Skrzaków”.

- Po rundzie jesiennej Skra Częstochowa sklasyfikowana jest na dwunastej pozycji z 27 punktami. W klubie mówią wprost, że są zadowoleni, a jak Pan oceni pierwszą fazę sezonu w waszym wykonaniu?
- Myślę, że ten wynik jest dobry, tym bardziej patrząc na to, że jesteśmy beniaminkiem, że wszystkie mecze gramy na wyjazdach i tak naprawdę wielu zawodników debiutowało w 1. lidze.

- A jest jakiś niedosyt, że tych punktów mogło być jednak kilka więcej?
- Zawsze jest mały niedosyt. Uważam, że po niektórych spotkaniach powinniśmy mieć ich więcej.

- Dwunasta pozycja na papierze może nie wygląda imponująco, ale do czołówki tracicie zaledwie... pięć punktów. Uważa Pan, że na wiosnę jesteście w stanie pokusić się o to, aby zaatakować górę tabeli?
- Uważam, że zawsze trzeba walczyć o najwyższe cele i jeśli jest szansa, to trzeba ją wykorzystać, co zresztą pokazaliśmy w ostatnich latach.

- Zgadza się, ale domyślam się, że zadowalająca jest dla was każda pozycja, która daje utrzymanie w Fortuna 1. Lidze. A tak realnie, które Pana zdaniem miejsce jesteście w stanie wywalczyć na koniec sezonu? Stawiacie sobie jakiś konkretny cel?
- Jak wspomniałeś, głównym celem jest zapewnienie sobie utrzymania w lidze, ale jak już wspomniałem, będziemy walczyć o to, aby skończyć sezon na możliwie najwyższej pozycji.

- Pan indywidualnie jest zadowolony ze swojej postawy?
- Nie do końca, bo jest niedosyt związany z liczbą bramek oraz asyst.

- I czuje Pan w sobie jeszcze jakieś rezerwy do wykorzystania?
- Oczywiście i to duże! Myślę, że cały czas się rozwijam i stać mnie na dużo lepszą grę.

- Ten sezon jest z pewnością specyficzny dla Skry, bowiem cały sezon gracie na wyjazdach. Jak Pan sobie z tym radzi i czy teraz, po upływie pół roku może Pan opowiedzieć, jakim to jest dużym wyzwaniem dla piłkarza?
- Na pewno nie jest to dla nas komfortowa sytuacja. Wiadomo, że każdy z nas chciałby zagrać w Częstochowie, na naszym stadionie i przy naszych kibicach, ale...

- A dziś, mając doświadczenie z gry na innych obiektach, uważa Pan, że stadion KS Skry faktycznie jest taki zły na tle innych, że nie można było przyznać wam licencji na grę na Loretańskiej?
- Największym problemem jest murawa, która nie nadaje się już do tego, aby rozgrywać na niej mecze.

- À propos tej gry na wyjazdach, to mieliśmy też sporo zamieszania pod tytułem: "Gdzie Skra zagra?". W grę wchodziły różne lokalizacje, a czy wy nie wiedząc tak naprawdę, na czym stoicie, odczuwaliście to, choćby mentalnie?
- Mentalnie poradziliśmy sobie z tym bardzo dobrze. Staraliśmy się nie narzekać, tylko wychodzić na boisko i robić swoje.

- Pan w Skrze gra już od wielu lat. Był pan w trzecioligowej drużynie, gdy Skra grała w 2. lidze i jest teraz w 1. lidze. Jak bardzo zmienił się klub przez tych kilka sezonów, które Pan tutaj spędził?
- Myślę, że klub bardzo się rozwinął i to pod każdym względem. Dodatkowo cały czas idziemy do przodu.

- Wyobraża Pan sobie dziś grę w innym klubie, niż Skra...?
- Jestem już tutaj piąty sezon, bardzo dobrze się czuję w tym zespole, mam wielu przyjaciół i chciałbym tu grać, jak najdłużej. Jednak byłem już w wielu klubach i wiem, że w życiu piłkarza trzeba być gotowym na wszystko.

- A grę na poziomie PKO BP Ekstraklasy?
- Jeśli będzie taka okazja, to czemu nie.

- Dziękuję za rozmowę. Czego życzyć Panu w Nowym Roku?
- Myślę, że przede wszystkim zdrowia i gry na swoim, częstochowskim stadionie.

cz-piłka.pl, Konrad Cinkowski, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account