Marzeniem gra w Ekstraklasie

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, www.waldemardeska.pl, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa

Przenosiny Macieja Malinowskiego do Lotnika Kościelec okazało się być dla klubu z A-klasy strzałem w „dziesiątkę”. Młody piłkarz z marszu wpisał się w pierwszą jedenastkę, w której to jest najskuteczniejszy pod względem zdobyczy bramkowych.

- Lotnik Kościelec przeszedł przez A-klasową rundę jesienną niczym burza. Jedenaście spotkań i dziesięć zwycięstw, a do tego remis. Taki mniej więcej mieliście plan przed startem sezonu?
- Planem na samym starcie rozgrywek był awans. Do każdego rywala podchodziliśmy jednak z jednakowym respektem, bo nikt nie zamierzał się przed nami podkładać i trzeba było udowodnić woje umiejętności na boisku. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nasza praca na boisku przyniosła efekt, w postaci takiego bilansu na koniec rundy.

- Dziewięć punktów przewagi, to twoim zdaniem w miarę bezpieczna zaliczka nad Błękitnymi Libidza w walce o awans?
- Zgadza się, to dobra zaliczka i jeśli dalej będziemy robić swoje, jak przez pierwszą rundę, to na sam koniec nie powinna się ona zmniejszyć.

- Jesteście jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Uważasz, że jesteście w stanie utrzymać taką statystykę na koniec sezonu?
- Zrobimy wszystko, abyśmy mieli status niepokonanych również na koniec sezonu, ale do tego jest jeszcze długa droga.

- Imponujący jest również wasz bilans bramkowy – 45 bramek strzelonych przeciwnikowi i zaledwie dziewięć straconych. Patrzycie na takie rzeczy, czy liczą się wyłącznie trzy punkty, niezależnie czy wygracie 9:0, 5:4, czy 1:0?
- Trener zawsze powtarza: „za wygraną 10:0 jest tyle samo punktów, co za 1:0”. Chcemy być ofensywną drużyną, która chce grać z przodu, ale czasami przy kilkubramkowym prowadzeniu brakuje koncentracji w defensywie. Musimy dążyć do tego, abyśmy byli skoncentrowani od pierwszego do ostatniego gwizdka, a moment rozprężenia, aby był dopiero po meczu.

- Ale pewnie gdzieś pod kątem indywidualnych statystyk zależy wam na tym, by być bramkostrzelnymi. A w Lotniku, to właśnie ty jesteś tym, który najczęściej trafiał do bramki rywala. Zadowolony z rundy jesiennej w swoim wykonaniu?
- Zależy nam na zdominowaniu rywala i narzuceniu swojego stylu gry, a gdy pojawi się okazja, to chcemy dokumentować ją bramkami. Zadowolony jestem z rundy, z postawy drużyny, a moim celem indywidualnym była regularność w zdobywaniu bramek. I ten cel też udało się osiągnąć, ponieważ strzeliłem bramkę w dziewięciu z dziesięciu spotkań, jakie zagrałem w tej rundzie w lidze.

- Obecny twój poziom to 100% możliwości, czy czujesz jakieś rezerwy i uważasz, że jest jeszcze coś, nad czym możesz popracować, aby było jeszcze lepiej?
- Zdecydowanie nie. Myślę, że mogę grać dużo lepiej i zdobywać jeszcze więcej bramek, ale i asyst. Przez pracę, czasami musiałem odpuścić trening, a przez to też nie zawsze byłem w rytmie. W grudniu rozpocząłem indywidualne przygotowania na siłowni, a przez zmianę pracy, nie będę już pomijał treningów, co też zapewni odpowiednie przygotowanie.

- Na wiosnę czeka Was na pewno trudna batalia o to, aby utrzymać fotel lidera, ale na pewno takim hitowym starciem będzie finał Pucharu Polski.
- Dokładnie. Najbliższy mecz będzie wyjątkowy dla Kościelca, bo raz, że finał Pucharu Polski, a dwa, że to mecz u siebie i będzie to wydarzenie, o którym będzie się mówiło bardzo długo. Chcemy, aby kibice i mieszkańcy pomogli nam swoim dopingiem w tej batalii. Pokonaliśmy MKS Myszków po niesamowitej drugiej połowie i powrocie z 2:0 na 2:3, w półfinale wygraliśmy z liderem okręgówki, czyli Victorią Częstochowa, też po emocjonującej końcówce i bramce w doliczonym czasie. Finał z Rakowem będzie dla nas wyjątkowy, lecz na pewno wyjdziemy zmotywowani i damy z siebie wszystko.

- Waszym rywalem będzie Raków II Częstochowa, czyli lider ZINA IV Ligi. Jak widzisz szanse Lotnika w tym starciu i szansę na to, aby trofeum zostało w Kościelcu?
- To będzie bardzo trudny mecz. Widzieliśmy różnice w grze u lidera okręgówki, a to jest jednak szczebel wyżej i również lider. Najważniejszy będzie początek meczu i to, aby dobrze rozpocząć, nie spanikować. Jedno jest pewne...

- Tak?
- To będzie bardzo wymagający mecz i będziemy musieli dużo biegać i zostawić kawał serca na boisku! Tak, by wynik był dla nas zadowalający.

- Upatrujesz w czymś przewagi Lotnika nad Rakowem II?
- Mam nadzieję, że na trybunach będzie świetna atmosfera, bo doping dodaje zawodnikom bardzo wiele pozytywnej energii. I to nas może napędzać w tym meczu.

- Porozmawiajmy chwilę o tym, co było. Do Lotnika Kościelec przeniosłeś się z częstochowskiego Stradomia. Skąd wybór właśnie tego klubu i czy to była dla ciebie i twojego brata, jakaś jedyna droga sportowa, czy ofert, zapytań mieliście więcej?
- Przekonał nas pomysł na drużynę, wzmocnienie składu, możliwość gry w duecie Malinowskich i boisko, na którym gramy, bo to czysta przyjemność. Osobiście miałem kilka ofert, jak chociażby z Panek, Kalet, czy Mstowa, ale najbardziej odpowiadała mi ta Kościelca i stąd taka, a nie inna decyzja.

- I teraz po tym poł roku spędzonym w Kościelcu możesz z ręką na sercu powiedzieć, że to była słuszna decyzja. Zgadzasz się?
- Zgadzam się. Mamy za sobą bardzo dobrą rundę i myślę, że poprawiłem swoje umiejętności piłkarskie, robiąc krok do przodu.

- Dobra forma sportowa i strzelecka na pewno nie przechodzi bez uwagi trenerom inny drużyn. Odzywają się kluby i namawiają na zmianę przynależności klubowej?
- Obecnie nie było żadnej oferty, ale czasami, gdy spotykam się z trenerami z innych drużyn, to pytają mnie, czy nie chciałbym przejść do nich. To komplement w moim kierunku, ale na zmianę otoczenia się nie zanosi.

- A gdybyś już miał się zdecydować na zmianę klubu, to chciałbyś się spróbować na jakimś konkretnym poziomie rozgrywkowym? Uważasz, że byłbyś gotów do rywalizacji np. w 4. albo w 3. lidze?
- Myślę, że gdybym miał ofertę, by przejść do 3. lub 4. ligi, to bym sobie poradził. Oczywiście przeskok byłby ogromny, ale byłem na testach w różnych klubach, jak chociażby Zagłębie Sosnowiec i znam swoje możliwości. Na boisku nie byłoby widać, że grałem kilka lat w lidze okręgowej, czy rok w A-klasie.

- Każdy ma jakieś marzenia. W jakim ty klubie chciałbyś kiedyś zagrać i dlaczego? Mam tutaj na myśli np. jakiś ulubiony zespół, czy to polski, czy zagraniczny.
- Moim ulubionym zespołem jest Liverpool F.C., ale moim marzeniem jest gra na poziomie Ekstraklasy. Można powiedzieć, że „dopóki piłka w grze”, to będę starał się stawać lepszym piłkarzem i dążyć do tego poziomu. Mimo lat, które lecą... coraz szybciej.

- Dziękuję za rozmowę. Chciałbyś dodać na koniec coś od siebie?
- Również dziękuję. Już dziś chciałbym zaprosić wszystkich 5.marca na finał Pucharu Polski w Kościelcu, w którym Lotnik podejmie Raków II Częstochowa.

cz-piłka.pl, Konrad Cinkowski, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account