Czuje w sobie rezerwy

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, www.waldemardeska.pl, football photo gallery, football photos, Mateusz Magdziarz, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa

W sierpniu ubiegłego roku Mateusz Magdziarz związał się dwuletnią umową z częstochowską Skrą. Do klubu z ul. Loretańskiej trafił z samej Wisły Kraków, a celem numer jeden był powrót do pełnej dyspozycji po kontuzji. Nam opowiedział o pierwszym półroczu w 1. lidze.

- Zacznijmy od tego, że cofamy się w czasie do zimy 2020/21, bo to już wtedy miałeś trafić do Skry Częstochowa. Ostatecznie do wypożyczenia nie doszło. Dlaczego?
- Zgadza się, do Skry miałem trafić już zimą, ale za późno podjąłem pewne decyzje, a wtedy zostało już mało czasu, bo były to ostatnie dni okienka i nic z tego nie wyszło...

- Po sezonie nic już nie stało na przeszkodzie, aby przenieść się do Częstochowy, ale już na zasadzie transferu definitywnego. Od początku wiedziałeś, że ten kierunek do Skry będzie najwłaściwszym?
- Muszę przyznać, że jak już pojawił się ten temat Skry, to tak naprawdę dłużej się nie zastanawiałem.

- A rozważałeś w ogóle ofertę GKS-u Katowice, czy ona gdzieś z góry została przez ciebie skreślona?
- Przed ofertą ze strony Skry trenowałem przez dwa tygodnie z „GieKSą”. W dniu, w którym klub z Katowic złożył mi ofertę, wpłynęło równie zapytanie ze Skry, no i wtedy wybór był już prosty i długo się nad tym nie zastanawiałem.

- A jakieś inne propozycje, zapytania były?
- Były, głównie z niższych lig, a ja celowałem w wyższą.

- Ty do Skry przechodziłeś po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją łąkotki. Nie miałeś żadnych obaw wiążąc się z klubem z Fortuna 1. Ligi?
- Dołożyłem wszelkich starań, aby być gotowym w stu procentach, więc nie miałem żadnych obaw. Wiem, że przepracowałem ten okres bardzo dobrze.

- I przenosząc się do Skry, myślałeś w ogóle o tym, aby grać na zapleczu PKO BP Ekstraklasy, czy podczas rozmów z trenerem bardziej skupialiście się na występach Skrze II, by wrócić do regularnego grania?
- Mierzę, jak najwyżej, ale zdawałem sobie sprawę, że trzeba na spokojnie, najpierw wrócić do grania i uzbroić się w cierpliwość, więc występy w Skrze II nie były dla mnie problemem.

- I udało ci się wrócić na pełne obroty, na to 100%, czy uważasz, że są jeszcze w tobie jakieś rezerwy?
- Udało się wrócić do pełnej dyspozycji – fizycznej, jak i tej piłkarskiej. Aczkolwiek owszem, czuję, że są we mnie jeszcze duże rezerwy, które z czasem się na pewno uwolnią.

- Jakie stawiasz sobie cele na rundę wiosenną?
- Debiut w Fortuna 1. Lidze i jak największa liczba minut na boisku.

- Porozmawiajmy trochę o lidze. Drugie miejsce w Klasie okręgowej po rundzie wiosennej to wynik, który was zapewne satysfakcjonuje. Taki był plan przed sezonem, aby być w tym czubie?
- Cel był taki, aby być na możliwie najwyższej pozycji i w każdym meczu była gra o zwycięstwo. Jednak we mnie pozostaje lekki niedosyt, że nie jesteśmy liderem.

- Gracie dosyć młodym zespołem, więc zapewne doświadczeniem odstajecie nieco na papierze od rywala. Co jest zatem przewagą na boisku, że przegraliście zaledwie dwa mecze?
- Faktycznie, nasz zespół tworzą głównie chłopaki z mojego rocznika (2003 – dop. aut.) i młodsi. Największą przewagą naszej drużyny na tle innych zespołów z okręgówki była szybkość, operowanie piłką, a także dobre przygotowanie motoryczne.

- Dobrze radzi sobie również pierwszy zespół Skry. Wydaje się, że raczej bezpiecznie się utrzymacie, zgadzasz się?
- Myślę, że tak będzie, ale nigdy niczego nie można być pewnym do samego końca.

- A Ciebie, w której Skrze ujrzymy w rundzie wiosennej?
- Mam nadzieję, że w tej pierwszoligowej.

- Grałeś m.in. w Akademii Rakowa Częstochowa oraz Wisły Kraków. Mógłbyś je porównać do siebie i powiedzieć, czy np. praca w każdej z nich pomogła ci się rozwinąć pod jakimś konkretnym kątem?
- Gdy odchodziłem z Rakowa, to Akademia stała na trochę innym poziomie, niż to ma miejsce teraz. Z przyjściem dyrektora Śledzia, zaczęło się to wszystko zmieniać, na bardziej profesjonalne. Raków na pewno ukształtował mnie piłkarsko, we wczesnej fazie mojego rozwoju, a także mentalnie. Nauczył mnie przede wszystkim pokory. Natomiast w Wiśle rozwinąłem się pod kątem działań czysto techniczno-taktycznych.

- Dziękuję za rozmowę. Czy chciałbyś coś dodać na koniec od siebie?
- Również dziękuję za rozmowę. Pozdrowienia dla wszystkich czytelników serwisu cz-piłka.pl, a także dla kibiców w regionie częstochowskim.

cz-piłka.pl, Konrad Cinkowski, foto: Grzegorz Przygodziński

Log in or create an account