Czuję wielką niesprawiedliwość

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Unia Rędziny, Oskar Operacz

Unia Rędziny wraca do czwartej ligi. W klubie powinna być ogromna radość, lecz jest ona nieco tonowana przez złość. A złość spowodowana jest faktem, że Unia podzieli los m.in. Rakowa oraz Skry Częstochowa i nie będzie grała na własnym terenie.

Konrad Cinkowski (cz-piłka.pl): Po dziewięciu latach Unia Rędziny wraca do czwartej ligi. Co czuje trener drużyny, która zdominowała rozgrywki w Lidze Okręgowej?
Oskar Operacz (trener Unii Rędziny): Pierwszy mój awans do Ligi Okręgowej obfitował w większą radość, co nie oznacza, że się nie cieszę. Po prostu dziś wiem, że przede mną ciężka praca z zespołem. Liga Okręgowa, a czwartoligowe rozgrywki to dwa różne światy. Na swoim podwórku możemy zdominować rozgrywki, ale na Śląsku, żeby zdobyć punkty będzie bardzo ciężko. Musimy wejść na wyżyny swoich umiejętności.

- Po tak udanym sezonie można mieć jakieś zastrzeżenia albo elementy do poprawy?
- Przede wszystkim nie możemy popełniać błędów niewymuszonych, czyli prostych błędów, niedokładnych zagrań, dekoncentracji, nieodpowiedniego krycia, braku dyscypliny. Każde nasze niedociągnięcie będzie olbrzymim ryzykiem. To tylko czwarta liga, ale mam świadomość, że to aż czwarta liga, choć proszę tego nie odbierać tak, jakobym nie wierzył w swój zespół. Wystarczy zapytać trenerów czy zawodników, jaki jest przeskok między tymi ligami.

- Z jak dużym wyzwaniem sportowym będziecie musieli się zmierzyć w nowym sezonie, jako beniaminek IV Ligi?
- Jeśli nie będą nas dosięgać kontuzje, to raczej mogę być spokojny. Wyzwanie jest olbrzymie nie tylko dla nas, ale dla zarządu, ponieważ organizacja to fundament wyniku. Co z tego, że będziemy dobrze przygotowani, jeśli nasze głowy będą zaprzątać rzeczy, o których nie powinniśmy myśleć jako zawodnicy czy ja jako trener. Ale jestem przekonany, że będzie już tylko lepiej i tego bym sobie życzył.

- W ostatnim czasie w mediach społecznościowych podziękowaliście wielu piłkarzom za grę w waszych barwach. Patrząc na klubowe komunikaty, to trochę zmian nas czeka w Unii.
- Zmiany w zespole musiały nastąpić, żeby jakość zespołu poszła na plus. To są smutne chwile dla mnie, ponieważ musiałem się pożegnać z zawodnikami, którzy oprócz tego, że pracowali na swoje piłkarskie nazwisko, ale także na moje. Zrobili kawał dobrej roboty i cieszę się, że wspólnie do swoich CV możemy dopisać ten awans. Jakub Koza dał nam bardzo dużo po swoim przyjściu i chciałbym, żeby spróbował swoich sił w wyższej lidze. Jednak z drugiej strony mógłby mieć mało szans na grę, ze względu na przepis o młodzieżowcach. Doszliśmy do wniosku, że już jest w takim wieku, że wycieczki na Śląsk nie dadzą mu 100% satysfakcji. Rozstaliśmy się w dobrej atmosferze, jak dorośli ludzie, choć wiem, że sytuacja jest mało komfortowa. Jeśli chodzi o Mateusza Bika, to niestety nie chciał dłużej zostać u nas. Tomasz Rumik potrzebuje ogrania i prawdopodobnie wyląduje w Gminie Kłomnice, a jeśli będę widział przydatność jego osoby w zespole w zimie, to do nas wróci. Reszta zawodników w tym sezonie nie grali albo w ogóle, albo w krótkim wymiarze czasowym. Chciałbym również z tego miejsca wszystkim szczerze podziękować za to, że byli ze mną w tych dobrych i złych chwilach.

- Jeszcze jakieś pożegnania nam się szykują w Rędzinach?
- Jeśli chodzi o trzon zespołu, to będzie bez zmian. Natomiast kilku zawodników leczy kontuzje i mam nadzieję, że nie zakończy się to pożegnaniami.

- Czy odejście któregoś z piłkarzy uważa pan za szczególne osłabienie?
- Jest mi niezręcznie odpowiadać na to pytanie. Choć patrząc na sytuację, w jakiej się znalazłem na obecną chwilę, a mianowicie że chciałbym pozyskać bocznego obrońcę, to uważam, że Mateusz Bik jest dużym osłabieniem.

- A kiedy komunikaty o nowych twarzach w Unii?
- Cały czas testujemy zawodników, w szczególności młodych, którzy mają status młodzieżowca. Z niektórymi jesteśmy już dogadani i niebawem przyjdzie czas na ich przedstawienie jako reprezentantów naszego klubu na najbliższy sezon. Również pozyskaliśmy zawodnika, który powinien zrobić różnice w grze ofensywnej. Piotrek Andrzejewski potrzebował solidnego wsparcia i twierdzę, że takie znalazłem. Tak jak wspomniałem, poszukuje skrajnego obrońcy, przede wszystkim doświadczonego.

- Awansowaliście do czwartej ligi, ale takowe rozgrywki do Rędzin niestety, ale nie zawitają...
- To jest strasznie przykra sprawa. Nawet pan sobie nie wyobraża, jakie w nas buzują emocje. Minęło tyle lat od kiedy graliśmy w czwartej lidze i do dziś nic się nie zmieniło. Nie rozumiem tego kompletnie i mnie osobiście już żadne obietnice nie przekonują. Najlepszy przykład to Gmina Wręczyca, a w niej, jeśli się nie mylę, to jest pięć piłkarskich klubów. Olimpia Truskolasy ma piękny obiekt z dwoma boiskami trawiastymi. Wręczyca Wielka ma piękny obiekt z dwoma boiskami trawiastymi. Junior Szarlejka ma wystarczający budynek, w którym można godnie funkcjonować, jak przystało na XXI w. Można? Można, jak się chce. To tak między wierszami, ale jak zaczyna się temat, gdzie będziemy grać, to czuję wielką niesprawiedliwość... Żaden klub czwartoligowy, a nawet żaden w Lidze Okręgowej nie trenuje w takich warunkach jak my. Ale może dlatego wygraliśmy tą ligę, bo pomimo bólu chcieliśmy pokazać, że „biedni” mają charakter do, że tak brzydko, ale wprost powiem – do zapier*******.

- Czy wiadomo już zatem, gdzie Unia będzie rozgrywała swoje mecze domowe?
- Mecze będziemy rozgrywać w Kamyku, dzięki mojemu koledze i prezesowi Pogoni Kamyk - Piotrkowi Ścieburze. I przy tej okazji chciałbym mu podziękować za empatię.

- A czy zmiana zarządu tuż przed tak ważnym sezonem komplikuje w jakimś stopniu przygotowania do nowego sezonu?
- Tak naprawdę wiele się nie zmieniło, oprócz tego, że do zarządu weszli nowi ludzie, chętni nieść klubowi pomoc. Są to osoby młode, ale również doświadczone. Bardzo się cieszę, bo zależy mi na Unii i chciałbym, żeby na wielu płaszczyznach wiele się poprawiło. Trener raz jest, a za chwilę go może nie być - tak to wygląda w tej branży, ale życzyłbym sobie, że nastanie mój koniec, to żeby choć jeden kibic powiedział: „Za kadencji trenera Operacza coś drgnęło w tym klubie”.

- Za wami dwa mecze sparingowe i niestety dla Was – oba przegrane. Przywiązujecie uwagę do wyników kontrolnych, czy jest to sprawa drugorzędna?
- Oczywiście, że przywiązujemy i nikt nie jest zadowolony z porażki. Ten okres przerwy między rozgrywkami jest wyjątkowo krótki, a w naszym przypadku nie mając swoich młodzieżowców jest jeszcze bardziej szalony. Mocno rotuję składem w tych meczach, oceniam przydatność nowych zawodników na danych pozycjach. W pierwszym meczu kontrolnym wystąpiło bodajże dziewięciu młodzieżowców. Po trzech treningach chcielibyśmy, żeby zespół był zgrany, ale to niemożliwe. Porażka boli, ale ten ból ma nieść ze sobą naukę, która będzie owocować. Na chwilę obecną w żadnym sparingu nie zagrali m.in. Mariusz Przybylski, Szymon Kowalczyk, Łukasz Dolniak czy Bartek Wiśniewski. To jest kręgosłup tego zespołu. Zawodnicy, którzy grają na bardzo ważnych pozycjach. Pomimo, że wyniki nie są dobre, to proszę mi uwierzyć, że jest dużo pozytywów.

- Nad czym szczególnie musicie się skupić w przygotowaniach do nowego sezonu?
- Musimy być bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Mamy świadomość, że intensywność pracy w tej lidze będzie podwójna. Będziemy pracować również nad grą w obronie, żebyśmy byli jednym żywym organizmem. Praca zespołowa odda Nam na boisku w walce o punkty. Szybka organizacja gry w obronie będzie tutaj dużo znaczyć, ponieważ szybkość gry przeciwników znacznie się zwiększy. Jeśli prześpimy dwie sekundy to w wielu przypadkach będziemy wyciągać piłkę z siatki - i to swojej siatki.

- Zapewne wstępnie trener ma już wizję na grę w czwartej lidze. Jaki wynik będziecie chcieli sobie ustalić jako ten plan minimum?
- Nie stać nas na olbrzymie obietnice, ze względu na poziom finansowy innych klubów. Będziemy walczyć o utrzymanie. I na tę chwilę to odpowiednia obietnica. Zrobimy wszystko, aby tak było.

- Dziękuję za rozmowę. Chciałby Pan coś dodać na koniec, tak od siebie?
- Bardzo bym chciał, żeby nasi kibice byli z nami na dobre i na złe. Żeby wspierali nas również na Śląsku, choć jestem tego pewien, że tak będzie. Zapraszam wszystkich postronnych kibiców na mecze do Kamyka i pomimo innych barw oklaskujcie moich zawodników.

cz-piłka.pl, rozmawiał Konrad Cinkowski, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account