Zabrakło odwagi i zdecydowania, gdy na testy zapraszała m.in. Legia

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa, Konrad Gerega

Swoją piłkarską przygodę rozpoczynał w 2009 roku, występując w barwach juniorskich zespołów Rakowa Częstochowa. Dziś Konrad Gerega w piłkę już nie kopie, a stanowi ważne ogniwo sztabu szkoleniowego w innym częstochowskim zespole – w Skrze.

W rozmowie z Konradem Cinkowskim „Gera” opowiada m.in. o początkach swojej przygody z footballem i czasie spędzonym w klubie z ul. Limanowskiego. Panowie poruszyli również wątek niespełnionych szans, jak tytułowe zaproszenie do „Młodej Ekstraklasy” przez Legię Warszawa, a także o nowej roli 31-latka.

- Swoją przygodę z piłką rozpoczynałeś w juniorskim zespole Rakowa. Później zagrałeś w „czerwono-niebieskich” barwach rundę wiosenną 2008/09 oraz jesienną 2009/10, bo wiosnę już spędziłeś w Skrze. Jak wspominasz przygodę z Rakowem?
- Zgadza się, jestem wychowankiem Rakowa. Swoją przygodę z piłką rozpoczynałem u śp. trenera Zbigniewa Dobosza, od występów w grupach młodzieżowych. Dotarłem do poziomu seniorskiego i możliwości reprezentowania Rakowa – w drugiej oraz trzeciej lidze. Jak wspominam ten czas? Z dużym sentymentem. Często wracam myślami do tamtego sezonu.

- W Skrze spędziłeś w sumie jedenaście lat. Nie czułeś potrzeby zmiany otoczenia?
- Właśnie mija dwunasty rok, odkąd jestem w Skrze. Muszę powiedzieć, że czas ten zleciał bardzo szybko, czyli był czas owocny w wiele doświadczeń. Na pewno pojawiały się chwile, w których chciałem coś zmienić w swoim życiu, ale jak widać – pozostałem w Skrze i dalej pracuję dla tego klubu.

- A były takie oferty, których z perspektywy czasu w jakimś stopniu żałujesz, że nie rozpatrzyłeś?
- Z dzisiejszej perspektywy żałuję, że zabrakło mi odwagi i zdecydowania w podjęciu decyzji o zmianie klubu. Myślę, że takim kluczowym momentem był czas, kiedy w wieku 17-18 lat dostawałem zaproszenia na testy do klubów Młodej Ekstraklasy – między innymi Legii Warszawa. I w sumie mam do siebie trochę żalu, że zabrakło mi determinacji do tego, aby chociaż spróbować swoich sił.

- Twoja kariera dobiegła końca. Który sukces uważasz za najcenniejszy w swoim zawodniczym „dossier”?
- Sukcesem dla mnie były na pewno występy w seniorskim zespole Rakowa, bo jako mały dzieciak, który zaczynał „kopać” w piłkę przy ul. Limanowskiego, miałem takie marzenie, aby zagrać w seniorach. Zdarzyły się również mniejsze lub większe sukcesy, takie jak np. epizod w kadrze U17 czy U18. Tym ostatnim znaczącym dla mnie jest awans Skry po wielu latach na poziom centralny.

- Nie myślałeś, aby coś „rekreacyjnie” pokopać np. w niższej lidze czy wolisz już nie ryzykować zdrowia?
- Nie chciałem już rozmieniać swojego zdrowia na drobne, dlatego postanowiłem powiesić piłkarskie buty na kołku. Ktoś może powie, że to za wcześnie, ale po kilku kontuzjach mój organizm był wyeksploatowany. Jeśli wychodzisz na trening albo mecz, a najczęstszą myślą jest, aby zakończyć go w zdrowiu, to coś tu nie grało. Nie miałem już przyjemności, męczyłem się sam ze sobą. Po ostatniej kontuzji powiedziałem sobie - „przestań się oszukiwać. Musisz znaleźć nowy pomysł a siebie”.

- Z opinii zaczerpniętych „tu i tam” wiem, że był w tobie ogromny potencjał i szanse na dobrą karierę. Żałujesz, że te kontuzje aż tak mocno cię wyhamowały, a w zasadzie to przerwały i zakończyły karierę?
- Myślę, że w tamtym okresie naprawdę wielu chłopaków miało spory potencjał. Nie chcę gdybać, „a co to by było, gdyby”. Mogę tylko powiedzieć, że brakowało świadomości, co zrobić z tym potencjałem i pracy nad deficytami. Gdybym miał taką wiedzę, jaką mam dzisiaj, to kto wie, może nie musiałoby dojść do tylu kontuzji.

- Obecnie pełnisz funkcję asystenta trenera w Skrze, czyli jesteś prawą ręką Marka Gołębiewskiego. Od razu kierowałeś się w tym kierunku, że trenerka będzie twoim planem „B”?
- Od momentu pierwszej poważnej kontuzji zapaliła mi się lampka w głowie, że muszę mieć plan B”. Wiedziałem, że gdy zakończę aktywne granie, to chcę zostać przy piłce, jako trener. Dzięki zarządowi Skry oraz osobie Pawła Ściebury dostałem szansę dołączenia do sztabu szkoleniowego w drugoligowej Skrze. Dzisiaj jestem asystentem trenera i w tej roli staram się rozwijać, jak tylko mogę.

- Dążysz do tego, aby w najbliższym czasie być głównym trenerem, czy to w Skrze, czy w innym zespole?
- Na chwilę obecną pracuję od półtora roku w sztabie Skry. To zdecydowanie niewiele, aby dziś mówić o byciu pierwszym trenerem. Przede wszystkim myślę o rozwoju siebie pod kątem trenera. Przyjdzie kiedyś moment, że postawię przed sobą cele i pewnie tam znajdziemy właśnie cel „pierwszy trener”. Ale dzisiaj... to za wcześnie, aby o tym mówić.

- W listopadzie 2019 roku chwaliłeś się w social mediach stażem u Jacka Magiery w reprezentacji Polski do lat 20. Przybliż proszę czytelnikom naszego serwisu, na czym polegał staż i jak wiele dała ci możliwość współpracy z panem Magierą.
- Dzięki uprzejmości Jacka Magiery dostałem się na staż prowadzonej przez niego wtedy kadry do lat 20. Miałem możliwość uczestnictwa w przygotowaniach kadry do meczów ze Szwajcarią oraz Norwegią. Bardzo cenne doświadczenie – zobaczyć pracę sztabu oraz organizację zajęć treningowych. W dużym stopniu dzięki tej możliwości mogę śmiało powiedzieć, że wyznaczyłem sobie kierunek pracy, a przede wszystkim jej standardy. Zobaczyłem tam, co znaczy profesjonalizm przez duże „P”.

- Porozmawiajmy o klubowych sprawach Skry. Jak ocenisz rundę jesienną Skry?
- Przed rundą jesienną Skra była skazywana, jako jeden z faworytów do spadku. Kilka zmian w kadrze, niepewna przyszłość kontraktowa wielu zawodników, poszukiwania nowego trenera, najmniejszy budżet w drugiej lidze oraz brak wsparcia przez miasto... to wszystko przemawiało, że faktycznie być może Skra nie pasuje do poziomu centralnego. No właśnie, ale tu postawmy kropkę. Przyszedł trener Marek Gołębiewski, z ciekawym pomysłem na grę, a zarząd klubu zrobił wszystko, co w ich mocy, aby zatrzymać większość piłkarzy. Marketing klubu przyciągnął kolejnych małych sponsorów, a dokładając do tego potencjał drużyny i sumienną pracę każdego dnia na treningach pozwoliło nam to uplasować się na niespodziewanym przez wielu piątym miejscu.

- Uważasz, że jesteście jeszcze w stanie awansować?
- Przed startem rozgrywek celem było utrzymanie zespołu na poziomie centralnym. W dalszym ciągu ten cel na przyświeca i chcemy go zrealizować. Jeśli chodzi o awans, to mamy bardzo dobrą pozycję, aby sprawić niespodziankę. Głośno jednak o tym mówić nie chcemy. Jeśli ideą sportu jest chęć wygrywania, a w myśl pospolitego stwierdzenia, że: „w każdym meczu gramy o zwycięstwo”, to jeśli będzie szansa awansować, to zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby taki rezultat osiągnąć.

- Trochę tych transferów Skra dokonała w ostatnim czasie: Dominik Smykowski, Lucjan Klisiewicz, Hubert Sadowski, Titas Milasius, a ponadto dołączyła do pierwszego zespołu trójka chłopaków z U-19.
- Tak, to prawda, ale proszę zauważyć, że wszyscy ci zawodnicy są o statusie młodzieżowca, czyli stawiamy na połączenie młodzieży z doświadczeniem. Według mnie to idealny dobór personalny.

- Planujecie kolejne wzmocnienia?
- Na chwilę obecną rozmawiamy między sobą o domykaniu kadry na runę wiosenną, ale też nie możemy stwierdzić, że wzmocnień już nie będzie.

- Muszę zapytać o Kamila Wojtyrę. Czy w rundzie wiosennej będzie grał w Skrze, czy potwierdzą się prasowe doniesienia o przenosinach do Górnika?
- Z moich informacji wynika, że Kamil na pewno zostanie w Skrze do czerwca, a co dalej? Trudno powiedzieć. Mam tylko nadzieję, że Kamil utrzyma swoją skuteczność strzelecką (14. bramek w 17. spotkaniach – dop. aut.), co pozwoli mu być jeszcze bardziej pożądanym zawodnikiem na rynku transferowym.

- Dziękuję za rozmowę.
- Również dziękuję za rozmowę. Pozdrowienia dla czytelników serwisu oraz wszystkich kibiców w regionie częstochowskim.

cz-piłka.pl, rozmawiał Konrad Cinkowski,  foto: Waldemar Deska

Log in or create an account