Chcą wygrać ligę, ale nie pompują balonika

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa, Unia Rędziny, Miłosz Socha

Trzech dominatorów miała w rundzie jesiennej częstochowska okręgówka w grupie pierwszej. Ton rywalizacji nadawały: GKS Unia Rędziny, LKS Zieloni Żarki oraz KS Stradom Częstochowa.

Ostatecznie runda padła łupem rędzinian, którzy zgromadzili tyle samo punktów co piłkarze z Żarek (po 40) oraz o dwa „oczka” więcej od częstochowian. Dotychczasową postawę drużyny prowadzonej przez Oskara Operacza podsumowaliśmy z Miłoszem Sochą – strzelcem dziewięciu bramek, który opowiedział nie tylko o piłkarskich poczynaniach, ale także tym, czym się zajmuje na co dzień.

- GKS Unia Rędziny triumfowała w rundzie zasadniczej klasy okręgowej w swojej grupie. To była dla Was bardzo udana jesień. Jak ją podsumujesz w wykonaniu swojego zespołu?
- Dokładnie, tak jak mówisz – udana, ale przeprawa nie była łatwa, żeby to osiągnąć. Wywiązywaliśmy się z zaleceń trenera i graliśmy jako drużyna. Robota została wykonana, ale to teraz przed nami prawdziwe wyzwanie.
- Czy po tak udanej rundzie, w której przegrywacie tylko dwa mecze oraz tracicie zaledwie osiemnaście bramek można mieć jakiekolwiek zastrzeżenia i rzeczy do poprawki?
- Zawsze można zrobić coś lepiej, ale myślę, że najmniej straconych bramek, to nie przypadek. Mamy żelazną defensywę, mocny atak, a przy lepszej skuteczności możemy powalczyć w grupie mistrzowskiej o wysokie miejsce.
- Ze swojej indywidualnej postawy jesteś zadowolony? Kilka bramek udało ci się dorzucić do dorobku Unii.
- Problem z nogami, z którymi się zmagam, nie ułatwiają mi gry, ale zawsze daję z siebie 100%, żeby pomóc drużynie.
- Na wiosnę osiem zespołów rozpocznie walkę o awans do ZINA IV Ligi. Jak oceniasz szanse rędzińskiej ekip?
- Piłka nożna, to gra... błędów. Wystarczy popełniać ich jak najmniej i będzie dobrze (uśmiech).
- Jesteście jednym z faworytów, więc nie sposób nie zapytać, czy zaczynacie odczuwać w związku z tym presję?
- Zero presji, czysta przyjemność. Chcemy wygrywać, ale nie pompujemy balonika.
- Gracie na stadionie, który ze względu na infrastrukturę ma swój urok. Czy ewentualny awans do IV ligi nie będzie dla Was... problemem?
- Oczywiście, że będzie problemem. Mało gdzie jest taki klimat, ale nie są to warunki na czwartą ligę, a temat nowego stadionu, to już pytania do naszej Gminy oraz zarządu klubu.
- Oficjalnie gracie bez udziału publiczności, ale obserwując media społecznościowe, da się dostrzec, że kibice znajdą sposób na to, aby obejrzeć wasze spotkania. To dla Was jest w jakimś stopniu dodatkową mobilizacją, że macie aż takie wsparcie?
- Jasne. Jesteśmy bardzo wdzięczni za takie wsparcie, tym bardziej na takim poziomie rozgrywkowym.
- Na co dzień nie tylko grasz w piłkę, ale również jesteś barberem. Skąd pomysł na to, aby rozwijać się właśnie w tej branży?
- Widziałeś kiedyś piłkarza w tych czasach ze złą fryzurą? Jako dzieciak musiałem mieć ułożone włosy na każdym meczu, a że mama prowadzi salon fryzjerski, więc miała ze mną ciężki orzech do zgryzienia, jak przychodziłem ze zdjęciami piłkarzy (śmiech).
- Na brak klientów nie narzekasz, a z tego, co zaobserwowałem, to i piłkarze Rakowa odwiedzają twój salon.
- Wychowałem się na Rakowie. Grałem tam dwanaście lat, mam duży sentyment do tego klubu. Jest mi bardzo miło, jak mogę mieć kontakt z aktualnymi reprezentantami tego klubu.
- Jednak te dwie rzeczy, to nadal nie jest wszystko. Zajmujesz się także modelingiem. W jaki sposób znalazłeś się w tym świecie?
- Trochę przypadkiem. Namawiali mnie na to znajomi i dziewczyna. Pojechałem na jeden casting i... tak to się zaczęło.
- Twoim największym sukcesem (jeśli się nie mylę) jest piąte miejsce w konkursie Mistera Polski w 2018 roku. Czy możesz się pochwalić jeszcze jakimiś nagrodami?
- Wygrałem „internety” - tytuł Mistera w głosowaniu smsowym.
- A w sporcie?
- Na pewno mistrzostwo śląska juniorów w Rakowie.
- Czy modeling, to jest to, z czym wiążesz swoją przyszłość?
- Raczej nie. Była to świetna przygoda, ale prowadzenie własnego barber shop, to coś, w czym się teraz spełniam.
- A nie masz czasem obaw, że jedna niefortunna akcja na boisku i będziesz musiał „zawiesić” na kilka tygodni branżę modelingową?
- Piłka była i jest dla mnie najważniejsza niż pozowanie przed obiektywem aparatu. Bardziej martwiłbym się o swoje ręce, bo teraz to też moje narzędzie pracy.
- Wróćmy jeszcze na chwilę do piłki. Masz zaledwie 25 lat, a Unia jest twoim... dziewiątym klubem w karierze. Zmieniasz klub praktycznie co sezon, a dwukrotnie zdarzało się nawet, że jesienią grałeś w jednym klubie, a wiosną w drugim. Z czego wynika ten fakt związany z ciągłą zmianą otoczenia?
- Lubię wyzwania (śmiech). Tak naprawdę, jako młody chłopak marzyłem o karierze piłkarza i próbowałem sił na różnych poziomach rozgrywkowych. Później wpływ na zmiany otoczenia miało miejsce zamieszkania, ponieważ trzy lata pracowałem w Katowicach i tam też grałem w piłkę.
- Dziękuję za rozmowę. Chciałbyś coś dodać na koniec od siebie?
- Również dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że w tym roku wszystko wróci do normalności, a czytelnikom życzę dużo zdrowia.

cz-piłka.pl, rozmawiał Konrad Cinkowski, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account