Cztery zespoły powalczą o awans

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa, B-klasa Lubliniec

Zakończyła się pierwsza runda rozgrywek B-klasy Podokręgu Lubliniec. Bardzo ciekawie zapowiada się wiosenna rywalizacja o awans. Wezmą w niej udział przynajmniej cztery czołowe zespoły. Wiele będzie zależeć od przygotowań do rundy rewanżowej i ewentualnych wzmocnień. Takie na pewno przydadzą się outsiderowi, Zielonym Zborowskie, którzy zdołali „przytulić” zaledwie jedno „oczko” w starciu z Unią Lubecko.

Błękitni Herby - LKS Wierzbie 6:0 (2:0)
Pewne zwycięstwo Błękitnych na zakończenie rundy. W meczu z LKS Wierzbie podopieczni trenera Jacka Rubika zagrali jak drużyna z zeszłego sezonu, co na pewno napawa optymizmem przed zbliżającą się rundą rewanżową. Wynik ten to również niespodzianka, bo przed meczem raczej nikt nie spodziewał się aż tak wysokiej porażki zespołu z Wierzbia. Dla Błękitnych hattrickiem popisał się Kamil Cierpioł (dziesięć trafień w lidze), po jednej bramce zdobyli kolejno Krzysztof Kamiński, Paweł Pluta (również dziesiąte trafienie) oraz Piotr Praski. Błękitni rundę rozpoczęli fatalnie. Po wysokiej inauguracyjnej porażce ze Śląskiem co prawda udało się w kolejnym meczu zwyciężyć, lecz później była seria pięciu spotkań bez wygranej, co jak na mistrza z zeszłego sezonu było na pewno sporym zaskoczeniem. Błękitni rundę zakończyli w bardzo dobrym stylu, a wygrana z zespołem z Wierzbia była czwartą wygraną z rzędu. Zimę Błękitni spędzą na pozycji szóstej. Zespół Artura Zakaszewskiego na jesień grał w kratkę, wygrane przeplatając przegranymi. Czasami zespół ten był w stanie sprawić sensację (wygrywając z Tajfunem czy Rozwojem, a także przegrywając z niżej notowanymi rywalami). Dziewiąta pozycja to dla tego zespołu zapewne niedosyt, jednak przy tak małej kadrze, grę i organizację tego zespołu można zaliczyć na spory plus. Wierzbie ma swoich wyróżniających się graczy, napastnicy Sebastian Mroczek oraz Paweł Janiczek, bramkarz Artur Mroczek oraz obrońca Piotr Szejok należą do jednych z lepszych w lidze. Jeżeli kadra tego zespołu w zimę się wzmocni i starannie przepracują ten okres, to na wiosnę ekipa ta może sporo namieszać.
Dragon Rusinowice - Śląsk Koszęcin 0:5 (0:2)
Derbowe zwycięstwo Śląska Koszęcin w starciu z niżej notowanym Dragonem Rusinowice. Koszęcinianie pomimo absencji swojego najlepszego strzelca (a zarazem najlepszego strzelca ligi z osiemnastoma trafieniami) popisali się kolejnym wysokim zwycięstwem i szóstym na „zero z tyłu” dzięki dobrej postawie golkipera Śląska, Kamila Sowy.
W meczu z Rusinowicami następne dwie bramki do swojego ligowego dorobku dorzucili Denis Dobros (siedemnaście trafień, drugi w klasyfikacji strzelców) oraz doświadczony Bartosz Sadowski (dziewięć goli). Premierowym trafieniem w seniorach popisał się także młody Przemysław Zasada. Dragon w tej rundzie nie zachwycał, o czym świadczy miejsce w tabeli. Pomimo indywidualności, takich jak Przemysław Mandla (sześć ligowych trafień), Sebastian Dziuk (cztery bramki) czy Jakub Hewig, rusinowiczanie w tej rundzie nie byli w stanie zagrozić wyżej notowanym zespołom. Zima w wykonaniu zespołu z Gminy Koszęcin będzie musiała być starannie przepracowana, aby na wiosnę awansować wyżej w tabeli. Dragon ma w swojej kadrze wielu młodych zawodników, którzy za niedługo mogą świadczyć o sile zespołu. Śląsk jesień kończy na drugim miejscu, które jest premiowane awansem. Na pewno nie jest to szczyt marzeń dla wszystkich związanych ze Śląskiem, ponieważ gdyby nie weryfikacja meczu ze Żwirexem jako walkower dla gości, Śląsk przerwę zimową spędziłby jako lider. Przed koszęcinianami w drugiej części sezonu cel będzie wciąż jeden, czyli walka o mistrzostwo ligi i awans. Drużyna, którą prowadzi trener Michał Budny strzela dużo (53. bramek strzelonych, druga w lidze) i traci najmniej. Na wiosnę Śląsk powinien być wciąż drużyną przodującą w lidze, klub zapowiedział już zimowy plan spotkań kontrolnych, gdzie można zobaczyć wiele ciekawych marek, a do zespołu ma dołączyć kilka nowych ciekawych twarzy.
Tajfun Harbułtowice - Rybak Ciasna 1:2 (0:1)
Hit kolejki dla Rybaka, Tajfun pomimo walki do ostatnich minut przegrywa, powiększając stratę do miejsca premiowanego awansem. Mecz świetnie rozpoczął się dla gości, którzy za sprawą swojego napastnika, Michała Janik (dziesięć goli w tej edycji) już w ósmej minucie otworzyli wynik spotkania. Chwilę później Dawid Jeziorski faulował w polu karnym, po czym arbiter spotkania podyktował rzut karny dla Rybaka. W międzyczasie za odepchnięcie sędziego czerwoną kartkę ujrzał najlepszy strzelec Tajfuna, Mateusz Rokosa (dziesięć ligowych trafień). Przemysław Janik jednak marnuje rzut karny, którego intencje wyczuł Daniel Kaczmarek. W drugiej połowie grający w dziesiątkę Tajfun zdołał doprowadzić go wyrównania, za sprawą swojego kapitana, Dawida Hehnel, który strzałem głową po rzucie rożnym pokonał golkipera gości. Euforia gospodarzy nie trwała jednak długo, gdyż po akcji ratunkowej czerwoną kartkę ujrzał bramkarz Tajfuna, Daniel Kaczmarek, po czym harbułtowiczanie od 63. minuty musieli radzić sobie w dziewięciu. Wynik meczu ustawił Przemysław Janik, strzelając bramkę na 1:2 po czym zawodnicy Rybaka mogli świętować zwycięstwo, a zarazem pozycję lidera w przerwie zimowej. Tajfun w tym sezonie chce wywalczyć historyczny awans, o czym świadczą wyniki i pozycja tego zespołu. Określenie „czarnego konia” rozgrywek jednak trzeba będzie zostawić na koniec sezonu, gdyż przed podopiecznymi trenera Adama Fidelok ciężkie zadanie, aby wywalczyć upragniony cel. Jeśli zawodnicy tacy jak Mateusz Josek (trzynaście ligowych trafień), Mateusz Rokosa, czy Szymon Kaczmarek (siedem bramek) zostaną wciąż w klubie, a zarazem Tajfun nie będzie tracić punktów z niżej notowanymi rywalami (przegrana z Promieniem II, remis z Unią Lubecko czy porażka z Wierzbiem) to kto wie, może w przyszłym sezonie zobaczymy w A klasie zespół z tak małej miejscowości, który jest jednak bardzo dobrze zorganizowany. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe, a Tajfun rundę przepracuje zapewne solidnie. Rybak rundę kończy na pozycji lidera. Wynik ten jest całkowicie zasłużony, gdyż podopieczni trenera Oktawiana Vieth stracili punkty jedynie w starciu ze Śląskiem, ulegając na własnym boisku jedną bramką. Rybak to jeden z najmłodszych zespołów w lidze, a z tym potencjałem zawodników awans i walka o mistrzostwo wydaje się być dość realna. Rybak z przodu prezentuje się na prawdę solidnie, wykorzystując w pełni umiejętności takich zawodników jak Mikołaj Pradelok i Michał Janik mających na koncie po dziesięć bramek, Przemysław Janik (9) czy Adam Świercok (6), jednak gra z tyłu pozostawia wiele do życzenia. Rybak kilka razy będąc zdecydowanym faworytem spotkania wygrywał mecze „na styk”, tracąc bramki po własnych błędach. Jak w drugiej rundzie Rybak będzie prezentować się tak jak na jesień to z awansem zespół ten nie będzie mieć problemu, jednak walka o mistrzostwo będzie na prawdę zacięta, przerwy zimowej Rybak przespać nie może.
Zieloni Zborowskie - Żwirex Hadra 1:8 (1:3)
Z przytupem tegoroczne rozgrywki zakończył Żwirex, który rozgromił outsidera ligi na jego własnym obiekcie. Choć do przerwy minimalnie lepsi byli goście, prowadząc zaledwie dwiema bramkami, to w drugiej części spotkania zespół z Hadry całkowicie zdominował boisko, strzelając kolejne pięć bramek. Honorowym trafieniem dla Zielonych popisał się Patryk Strzoda. Dla hadrzan dwie bramki zdobył grający trener Mateusz Majchrzyk kompletując pięć goli w tych rozgrywkach, dwie Sergiusz Białas oraz dwie Witold Raj. Po jednej bramce dorzucili również Rudolf Kachel oraz Tomasz Szpak. Dla Zielonych pierwsza runda sezonu to na pewno etap do zapomnienia, a zarazem wyciągnięcia wniosków. Trener Mateusz Michalak na pewno z postawy swojej drużyny zadowolony nie jest, gdyż ostatnie miejsce z dorobkiem jednego punktu chluby nie przynosi. Zieloni to zespół wymieszany doświadczonymi zawodnikami wraz z uzdolnioną młodzieżą, co przed rundą zapowiadało nam ciekawą mieszankę. Boisko jednak zweryfikowało inaczej, a przed Zielonymi zapewne ciężki okres przygotowawczy, przed rewanżami. Żwirex rundę jesienną kończy w środku tabeli. Duża zasługa w tym na pewno grającego trenera, Mateusza Majchrzyka, który zauważalnie odmienił drużynę z Hadry. Żwirex przeszedł solidną przebudowę kadrową po utracie takich zawodników jak Sylwester Seliga, Jakub Duda czy Krzysztof Trzop i z indywidualności przeszedł na grę zespołową. W ekipie z Hadry jak widać wszystko idzie w dobrą stronę, a jeżeli trener Mateusz Macjchrzyk zostanie w klubie to może się jeszcze wiele dobrego wydarzyć.
Promień II Glinica - Rozwój Olszyna 1:7 (0:2)
Rozwój idzie jak burza, tym razem gromiąc na własnym obiekcie „dwójkę” Glinicy. Świetne spotkanie rozegrał autor trzech trafień dla gości, Mateusz Smoleń, trzeci strzelec tej edycji mający na koncie szesnaście bramek. Broniącego bramki gospodarzy, Kacpra Burzyk pokonali również Paweł Machoń (czternaście zdobytych goli), Patryk Mleczko, Franciszek Trzop oraz Jakub Smoleń. Dla gospodarzy jedyną bramkę w tym meczu zdobył ich bramkarz, Kacper Burzyk, który w doliczonym czasie gry pewnie wykorzystał rzut karny. Promień II po pierwszej części sezonu nie może mieć sobie nic do zarzucenia. Jak na drugi zespół, drużyna ta prezentuje się całkiem solidnie, spełniając swój cel, czyli ogrywając młodych zawodników w seniorskiej piłce, a zarazem dając pograć tym, którzy nie łapią się do kadry pierwszego zespołu. Rozwój wciąż jest w walce o awans, tracąc do drugiego miejsca zaledwie sześć punktów. Jest to najbardziej ofensywnie grająca drużyna (61. bramek strzelonych w trzynastu meczach), jednak zdecydowanie gorzej wyglądająca w defensywie (31. bramek straconych). Młody zespół trenera Artura Dorożyńskiego, jeśli myśli o awansie, będzie musiał w przerwie zimowej popracować nad grą obronną. Jeśli Rozwój dokona wzmocnień na co niektórych pozycjach, będzie w stanie powalczyć z każdym, a strata do miejsc premiowanych awansem wcale nie jest taka duża.
Unia Lubecko - Liswarta II Lisów 2:1 (0:0)
Wygrana faworyzowanej Unii nad drugim zespołem występującej w A klasie Liswarty. Rozstrzygnięcie meczu miało miejsce dopiero w drugiej połowie, gdzie padły wszystkie trzy bramki. Dla gospodarzy strzelali Maciej Płonka i doświadczony Adam Feliks. Dla gości jedyną bramkę zdobył Michał Bartocha. Podopieczni trenera Jacka Szczygioł z piątego miejsca mogą być na pewno zadowoleni. Drużyna ta w tym sezonie po przyjściu nowego szkoleniowca gra dość konsekwentnie, o czym świadczy wysoka pozycja w tabeli i bilans bramkowy, który wynosi zero. Unia nie traci wielu bramek, ale również wiele nie strzela. Najlepszym strzelcem drużyny jest Jakub Kusz, autor ośmiu ligowych trafień. Unia, podobnie jak Żwirex gra dość zespołowo. Kilku zawodników ma spore umiejętności indywidualne, jednak piąte miejsce po pierwszej rundzie to zdecydowanie gra całej drużyny. Unia, aby myśleć o awansie musiałaby dokonać kilku wzmocnień, gdyż drużyny wyżej notowane w tabeli kadrowo wyglądają dużo solidniej. Jednak, jeśli awans nie jest celem Unii, to solidnie przepracowany okres zimowy i podobna gra w drugiej rundzie powinna zapewnić miejsce w górnej części tabeli na koniec sezonu. Rezerwy Liswarty w swoim premierowym sezonie szału nie zrobiły, jednak jest to zespół zbudowany głównie z młodzieży, która ma się ogrywać i uczyć od starszych kolegów. Czasami „dwójka” Liswarty ma swoje przebłyski, jednak w większości meczów prezentuje się słabiej od rywali. Celem tej drużyny nie jest awans, lecz ogrywanie młodych zawodników, jak i tych, którzy nie mogą się wykazać w pierwszym zespole. Zespół ten jednak kadrowo śmiało może znajdować się wyżej w ligowej tabeli, także zobaczymy jakie zmiany zajdą w rezerwach Liswarty na zimę.
Płomień Łagiewniki Wielkie - Płomień Borowe 3:2 (1:0)
Kiedy w meczu spotyka się Płomień z drugim Płomieniem, ogień na boisku gwarantowany. Tym razem jednak jeden Płomień, ten z Łagiewnik Wielkich, zgasił ten z Borowego. Gospodarze okazali się być lepsi od przyjezdnych, zdobywając jedną bramkę więcej. Dublet dla gospodarzy zdobył Marcin Ulfik (dwunasty gol w sezonie), jedną bramkę zdobył Joachim Śleziona. Dla gości po jednej bramce zdobyli Mateusz Sośniak oraz Michał Wochnik. Płomień Łagiewniki Wielkie to zespół, który strzela dużo bramek (jeśli w tym dni do dyspozycji ma swoich liderów, Marcina Ulfik, Joachima Śleziona czy Łukasza Skubała), ale również sporo traci. Ogólnie podsumowując, zespół ten prezentuje radosny futbol, ciesząc się grą, bo taki cel ma ten zespół, wypadając w tabeli nie najgorzej. Płomień Borowe trenera Wojciecha Kozaka plany o wysokiej pozycji w tabeli będzie musiał odłożyć na inny sezon. Aktualnie dorobek jedenastu punktów po trzynastu kolejkach pozostawia duży niedosyt, patrząc na potencjał kadrowy tego zespołu, jednak, jeśli porządnie wykorzystają zimową przerwę w rozgrywkach, druga runda może być zupełnie ciekawsza w wykonaniu Płomienia niż dotychczas.
Promień II Glinica – Liswarta II Lisów 4:4 (1:2) (zaległe)
Aż osiem bramek w Glinicy, ale tylko podział punktów. Dla obu zespołów świetne spotkanie rozegrali na co dzień występujący w pierwszych zespołach Wojciech Małczak (Promień) oraz Marek Jelonek (Liswarta). Ten pierwszy zdobył dwie bramki dla swojej drużyny. Na listę strzelców gospodarzy wpisali się także Dawid Ochman oraz Jakub Wieczorek. Marek Jelonek natomiast popisał się hatrrickiem. Jedną bramkę dorzucił również Artur Jelonek. Dla podopiecznych Sebastiana Wójcika jest to pierwszy punkt wywalczony w delegacji, gliniczanie również zaliczyli pierwszy remis na swoim obiekcie.

 

B-Klasa, Lubliniec, SEZON 2020/2021
Lp. Drużyna Mecze Pkt Zw R P Bramki
1. Rybak Ciasna 13 36 12 0 1 52:15
2. Śląsk Koszęcin 13 33 11 0 2 53:12
3. Tajfun Harbułtowice 13 28 9 1 3 39:22
4. Rozwój Olszyna 13 27 9 0 4 61:27
5. Unia Lubecko 13 21 6 3 4 26:26
6. Błękitni Herby 13 19 6 1 6 46:43
7. LKS Hadra 13 19 6 1 6 29:26
8. Promień II Glinica 13 16 4 4 5 32:30
9. Płomień Łagiewniki Wielkie 13 15 5 0 8 31:48
10. LKS Wierzbie 13 15 5 0 8 24:37
11. Dragon Rusinowice 13 13 4 1 8 24:38
12. Płomień Borowe (b) 13 11 3 2 8 27:41
13. Liswarta II Lisów (b) 13 11 3 2 8 30:44
14. Zieloni Zborowskie 13 1 0 1 12 10:75

cz-piłka.pl, Kamil Sowa, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account