Frajerska porażka Skry

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Ruch Chorzów
Przez blisko osiemdziesiąt minut meczu kibice Skry zastanawiali się kto będzie następnym przeciwnikiem „Skrzatów” w następnej rundzie Pucharu Polski. Jednak ostatnie pięć minut wstrząsnęło Loretańską, a ambitnie grający chorzowianie rozwiali wszystkie plany i marzenia częstochowskich piłkarzy i ich sympatyków.
Trzykrotny zdobywca Pucharu Polski przyjechał do Częstochowy praktycznie nie przygotowany do rozgrywek. Między innymi z tego tytułu zostały przełożone dwa pierwsze mecze trzeciej ligi, w której będzie musiał występować czternastokrotny Mistrz Polski, mający spore problemy organizacyjne.
Spotkanie świetnie rozpoczęli gospodarze, którzy po kilku minutach objęli prowadzenie i mieli doskonałe okazje do podwyższenia wyniku. Strzały Przemysława Mońki, Mariusza Holika, Adriana Błaszkiewicza, Daniana Pavlasa czy Piotra Noconia nie znalazły jednak drogi do bramki Dawida Smuga. Po przerwie goście stworzyli sobie kilka okazji, ale dobrze w naszej bramce interweniował Mateusz Kos. Niestety skapitulował po mocnym uderzeniu z pola karnego Mateusza Bartolewskiego. W doliczonym czasie gry faulowany Marcin Kowalski wywalczył rzut karny, który pewnie wykorzystał Mariusz Idzik. Strzelona bramka wywołała szał radości w sektorze przyjezdnych, w którym zasiadła liczna grupa kibiców „niebieskich”, którzy bojkotują domowe mecze Ruchu przy Cichej. Tak ma być do czasu aż właściciele spółki spełnią postulaty chorzowskich fanów.
– Chcieliśmy się skupić na tym meczu i na wygranej. Na pewno ta wygrana nas podbuduje i skieruje nas w dobrą stronę. Nie byliśmy faworytem i fajnie, że mogliśmy niektórym zamknąć usta. W końcówce miałem mały kryzys. Wynika to z braku meczów, ale cieszy ta bramka na 1:1. Podbudowała nas i chcieliśmy zakończyć ten mecz w regulaminowym czasie. Przy golu nie patrzyłem jak ustawiony jest bramkarz, uderzyłem z prostego podbicia i wpadło – ocenił Mateusz Bartolewski.
– Wiedzieliśmy, że swoją mobilizacją, tym, że jesteśmy drużyną, jesteśmy w stanie pokazać jak bardzo nam zależy na tym klubie i na tych rozgrywkach Pucharu Polski. Przyjechaliśmy tutaj tworzyć zespół, tworzyć ten kolektyw razem z kibicami, mamy nadzieję, że ten wynik będzie dobrym prognostykiem na przyszłość – powiedział Tomasz Foszmańczyk, były gracz Rakowa.
– Początek był dla nas niefortunny, z drugiej strony myślę, że potrzebowaliśmy kilku minut, żeby zaadaptować się do warunków jakie tutaj panują. Na pewno jest tutaj inaczej niż na innych boiskach, ale myślę, że od razu staraliśmy się grać to, co chcemy, to, co ćwiczymy na treningach i w końcu przyszły te dwie strzelone bramki. Po pierwszym golu powiedzieliśmy sobie, że musimy ich teraz nacisnąć, bo mamy dużą przewagę i musimy kilka minut jeszcze zaatakować, bo chcieliśmy to rozstrzygnąć w regulaminowym czasie - dodał doświadczony pomocnik Ruchu, który po kilkunastu latach powrócił na Cichą.
- Graliśmy fajną piłkę, utrzymywaliśmy ją, stwarzaliśmy sytuacje, kontrolowaliśmy przebieg meczu, ale nie możemy tak frajersko tracić bramek. Nie powinniśmy tego meczu przegrać. Po frajersku odpadamy z rozgrywek Pucharu Polski, które zawsze są świetną promocją dla młodych zawodników. W lidze nam nie idzie, chcieliśmy się tutaj odkuć, ale we frajerski sposób Ruch nas wypunktował. Teraz jedziemy do Wronek na mecz z rezerwami Lecha i trzeba się chwycić za jaja i pokazać charakter – spuentował Mateusz Kos, który jako jedyny wyszedł z pilnie strzeżonego budynku klubowego na rozmowę z dziennikarzami. 
- Źle zaczęliśmy ten mecz, nie weszliśmy w niego dobrze. Skra miała kilka sytuacji, żeby już na początku ten wynik podwyższyć. Strzelili tylko jednego gola, a po straconej bramce graliśmy już lepiej. Później mecz się wyrównał, przez dziesięć minut była lepsza Skra, a przez dziesięć minut my i obie drużyny mogły strzelić bramkę. Jestem bardzo zadowolony, że graliśmy do końca, zmiany były bardzo pozytywne i wygraliśmy w regulaminowym czasie gry – podsumował Łukasz Bereta.
- Okoliczności, w jakich przegraliśmy ten mecz, są dla nas tragiczne. Zaczęliśmy bardzo dobrze i szybko strzeliliśmy bramkę, a później mieliśmy jeszcze kilka sytuacji, aby podwyższyć wynik. W pierwszej połowie Ruch poza stałymi fragmentami gry nie był w stanie nam zagrozić. W drugiej części mecz się wyrównał, były lepsze okresy gry Ruchu, a także naszej. Mieliśmy swoje sytuacje, aby zamknąć ten mecz. Jeżeli się nie wykorzystuje sytuacji, to w końcówce mecz może się odwrócić na naszą niekorzyść i tak się niestety stało. Styl, w jakim to zrobiliśmy, nie przystoi drużynie z poziomu centralnego. Nie przystoi drużynie mającej w swoich szeregach zawodników, którzy chcą być zawodowymi piłkarzami. Jest nam wstyd, jesteśmy zażenowani. Nie ma nic na nasze usprawiedliwienie – krytykował Paweł Ściebura.

Skra Częstochowa – Ruch Chorzów 1:2 (1:0)
Bramki:
1:0 7’Dawid Wolny (głową)
1:1 87’Mateusz Bartolewski
1:2 90’+2 Mariusz Idzik (karny)
Skra Częstochowa: 33.Mateusz Kos – 11.Przemysław Mońka, 27.Mariusz Holik, 21.Adrian Błaszkiewicz, 8.Rafał Brusiło – 23.Dawid Niedbała, 5.Kamil Zalewski (70’28.Maciej Borycka), 26.Adam Olejnik, 30.Danian Pavlas (80’17.Krzysztof Napora)  – 7.Piotr Nocoń – 25.Dawid Wolny (58’9.Damian Niedojad). Trener: Paweł Ściebura.
Rezerwowi: 1.Mikołaj Biegański, 16.Konrad Gerega, 22.Dominik Marek, 24.Oktawian Obuchowski.
Ruch Chorzów: 30.Dawid Smug – 34.Mateusz Lechowicz (68’5.Marcin Kowalski), 66.Mateusz Iwan, 21.Bartłomiej Kulejewski, 14.Mateusz Bartolewski – 17.Tomasz Foszmańczyk, 27.Daniel Paszek (82’16.Daniel Iwanek), 28.Michał Mokrzycki, 11.Tomasz Podgórski (59’2.Jakub Nowak), 23.Mateusz Winciersz – 9.Mariusz Idzik. Trener: Łukasz Bereta.
Rezerwowi: 90.Kamil Lech, 4.Mateusz Machała, 7.Tomasz Hołoś, 58.Adrian Dąbrowski.
Sędziowali: Paweł Kukla, Marcin Ciepły, Jakub Jankowski oraz Tomasz Tatarzyński.
 
cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account