Raków nie wystraszył się Jagi

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Jagiellonia Białystok - Raków Częstochowa
Raków skazywany przez wielu na kolejną porażkę zaprezentował w Białymstoku  mądry i skuteczny futbol okraszony cenną wygraną. Po raz ostatni w najwyższej klasie rozgrywkowej częstochowianie zaznali smaku zwycięstwa 3. czerwca 1998 roku w starciu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. Jagiellonia po raz kolejny okazała swoją słabość do beniaminków i po ostatnich porażkach u siebie z Sandecją i Miedzią dołożyła porażkę z Rakowem. - Cóż, kolejny sezon zaczynamy od porażki u siebie z beniaminkiem. W pierwszej połowie po prostu nie było nas na boisku, ale w drugiej mieliśmy swoje szanse, zaś rywale stworzyli sobie pół okazji i wygrali - ocenił Taras Romanczuk.
Gospodarze opromienieni inauguracyjną wygraną w Gdyni z animuszem rozpoczęli pojedynek z Rakowem, ale to debiutujący  w „czerwono-niebieskich” barwach Felicio Amando Brown Forbes minimalnie przestrzelił. Kostarykanin nie mógł wystąpić w pierwszym meczu z powodu zapisu, który znalazł się w umowie transferowej z byłym pracodawcą, Koroną Kielce.
Bliski zdobycia gola był kapitan Rakowa, Tomáš Petrášek, ale jego strzał głową obronił z trudem Damian Węglarz. Również Michał Gliwa miał możliwość zaprezentować swoje umiejętności i obronił uderzenie Bartosza Bidy. Częstochowianie bardzo chcieli zdobyć gola do „szatni”, ale Felicio Brown Forbes nie zdołał pokonać golkipera gospodarzy. Udana interwencja i piłka obijająca poprzeczkę uratowały białostoczan od utraty gola. Bliski szczęścia był również Petr Schwarz.
- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była dobra. Stworzyliśmy sobie kilka dogodnych okazji do strzelenia bramki. Myślę, że nieźle to wyglądało. W drugiej części meczu nieco brakowało nam utrzymania piłki po jej odbiorze, ale rywal nie stworzył sobie zbyt wielu sytuacji. Jesteśmy zadowoleni z tego spotkania - powiedział  Jakub Apolinarski, który w starciu z Jagiellonią zanotował swój pierwszy oficjalny występ w „czerwono-niebieskich” barwach.
W przerwie meczu w szatni Jagielloni musiało paść wiele mocnych słów, bo podopieczni Ireneusza Mamrota po wznowieniu gry z animuszem ruszyli na bramkę przyjezdnych. Po stałym fragmencie gry Nemanja Mitrović oddał celny strzał, ale piłka tylko otarła się o słupek. Minutę później „sam na sam” z Michałem Gliwą przegrał Ognjen Mudinski. Przewaga gospodarzy nie znalazła potwierdzenia w zdobyczy bramkowej, za to skutecznością popisali się przyjezdni. Piłkę ze środkowej strefy boiska z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Igor Sapała, a tradycyjnie najwyżej do futbolówki wyskoczył Tomáš Petrášek, który pewnym strzałem głowa pokonał Damiana Węglarza. Był to 24.gol „Czeskiego Wieżowca” odkąd trafił do Rakowa w lipcu 2016 roku.
- Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie grać bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że da nam to pozytywnego kopa do dalszej pracy. To ja strzeliłem tą bramkę, ale otrzymałem przecież perfekcyjne dośrodkowanie od Igora Sapały. Znowu więc dobrze wyćwiczyliśmy stały fragment. Nie ukrywam jednak, że cieszę się, iż to wpadło, bo to był ładny gol. Kiedy przyszedłem do Polski, to oglądałem wiele meczów w telewizji i marzyłem o takich momentach – komentował Tomáš Petrášek.
- Cieszy, że po porażce z Koroną wróciliśmy na swoje tory. Tamten mecz sporo nas nauczył. Wiedzieliśmy, że teraz musimy z czystymi myślami wyjść na boisko, zostawić na nim serce i zagrać swoje. Nikt z nas nie dostał tego miejsca za darmo, więc trzeba umieć się nim cieszyć i wychodzić pewnym siebie. Udało się. Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie grać bardzo dobrze - dodał nasz środkowy obrońca.
- Wiedzieliśmy, że ma dwa metry wzrostu i trzeba go powstrzymać przy stałych fragmentach. Niestety, gdy tylko zdążyłem podnieść głowę, to on już był nade mną i uderzył. Nie ma co ukrywać, że byli wyznaczeni zawodnicy do jego krycia, ale nie wywiązali się z tego zadania - stwierdził Taras Romanczuk.
Podrażnieni gospodarze ruszyli do zmasowanych ataków, ale ich poczynania spełzły na panewce. Najbliżej uzyskania wyrównującego gola był Martin Kostala, ale jego strzał pewnie obronił Michał Gliwa rozgrywający doskonały mecz.
- Mogę tylko pogratulować zespołowi. Nie tylko zwycięstwa, ale też postawy, w kontekście tego debiutu w Ekstraklasie i meczu z Koroną, który, delikatnie mówiąc, nie wyglądał najlepiej z naszej strony. Niektórzy nas już zaczęli zaliczać do spadkowiczów, w roli drużyny, która miała swój styl, ale Ekstraklasa dla niej to za wysokie progi. Dzisiaj pokazaliśmy, że tak nie jest, aczkolwiek nie jesteśmy aż tak słabi, jak z Koroną, ani aż tak dobrzy, żeby wygrywać takie mecze, jak w Białymstoku, bo dzisiaj graliśmy z bardzo dobrym zespołem, który w pierwszej kolejce „przespacerował” się po drużynie z Gdyni na wyjeździe. Trzeba coś potrafić, żeby wygrać w takim spotkaniu na wyjeździe, aczkolwiek do tych wyjazdów musimy się chyba przyzwyczaić. Zagraliśmy dobry mecz, nie chodzi tu jedynie o zwycięstwo, bo pokazaliśmy się z dobrej strony, szczególnie w pierwszej połowie, gdy mieliśmy dobre sytuacje do zdobycia bramki, podobnie jak Jagiellonia. W drugiej części gry się dobrze broniliśmy i myślę, że nie zawdzięczamy tego zwycięstwa furze szczęścia. Bardzo się cieszymy, ale też zdajemy sobie sprawę, że długa droga przed nami i musimy dalej konsekwentnie i z jeszcze większą wiarą robić to, co robiliśmy dotąd – podsumował Marek Papszun.
- Przede wszystkim oddaliśmy Rakowowi pierwszą część spotkania. Pozwoliliśmy rywalom na zbyt dużo. Nie było agresji, spóźnialiśmy się do pressingu i przez to odległości między liniami były bardzo duże. Oni sobie naprawdę dobrze z tym radzili i stworzyli sobie dwie bardzo dobre okazje, podczas gdy my mieliśmy tylko jedną. Powiedziałem w szatni swoim zawodnikom, że to już więcej nie może się powtórzyć. Natomiast w drugiej połowie meczu, Raków praktycznie nie stworzył sobie żadnej sytuacji, poza oczywiście bramką Tomáša Petráška. My natomiast mieliśmy kilka, których nie wykorzystaliśmy. Mam ogromne pretensje o pierwszą połowę - były momenty, gdzie to Raków prowadził grę – ocenił Ireneusz Mamrot
- Miły moment, ale to był dla mnie zwykły mecz. Takie jest życie. To, że ktoś nie widzi dla mnie miejsca w składzie tutaj, nie oznacza przecież końca mojej gry w piłkę. Trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej - zaznaczył  wypożyczony latem z Jagiellonii do Rakowa Dawid Szymonowicz, który otrzymał szansę na występ przed białostocką publicznością.
Jagiellonia Białystok - Raków Częstochowa 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 81’Tomáš Petrášek
Jagiellonia Białystok: 96.Damian Węglarz - 7.Jakub Wójcicki, 5.Nemanja Mitrović, 15.Zoran Arsenić, 12.Guilherme - 14.Tomáš Přikryl (76’10. Juan Cámara), 6.Taras Romanczuk, 26.Martin Pospíšil, 11.Jesús Imaz (83’77.Martin Košťál), 31.Bartosz Bida (63’16.Przemysław Mystkowski) - 8.Ognjen Mudrinski. Trener: Ireneusz Mamrot.
Rezerwowi: 28.Krsevan Santini, 2.Andrej Kadlec, 17. Ivan Runje, 19. Bodvar Bodvarsson, 20. Marko Poletanović, 35. Karol Struski.
Raków Częstochowa: 1.Michał Gliwa - 77.Dawid Szymonowicz, 2.Tomáš Petrášek, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz - 39.Jakub Apolinarski (76’22.Michał Skóraś), 30.Miłosz Szczepański (80’5. Emir Azemović), 17.Petr Schwarz, 10.Igor Sapała, 11.Bryan Nouvier (46’18.Rusłan Babenko), 23.Patryk Kun - 91.Felicio Brown Forbes. Trener: Marek Papszun.
Rezerwowi: 29.Jakub Szumski, 4.Kamil Piątkowski, 7. Maciej Domański, 8. Andrija Luković, 9. Sebastian Musiolik.
Sędziowali: Daniel Stefański, Marcin Boniek i Michał Sobczak oraz Marcin Szczerbowicz, Tomasz Kwiatkowski i Tomasz Listkiewicz.
Żółte kartki: Pospíšil, Romanczuk, Mudrinski - Brown Forbes, Petrášek, Sapała, Skóraś.
Widzów: 12 583.
2. kolejka PKO Ekstraklasy:
Piątek, 26 lipca:
Górnik Zabrze - Zagłębie Lubin, 1:0
Lech Poznań - Wisła Płock, 4:0
Sobota, 27 lipca:
Cracovia - ŁKS Łódź, 1:2
Jagiellonia Białystok - Raków Częstochowa, 0:1
Niedziela, 28 lipca:
Korona Kielce - Legia Warszawa, 1:2
Lechia Gdańsk - Wisła Kraków, 0:0
Śląsk Wrocław - Piast Gliwice, 2:1
Poniedziałek, 29 lipca:
Pogoń Szczecin - Arka Gdynia, 2:0

 

EKSTRAKLASA, SEZON 2019/2020
Lp. Drużyna Mecze Pkt Zw R P Bramki
1. Pogoń Szczecin 2 6 2 0 0 4:1
2. Śląsk Wrocław 2 6 2 0 0 3:1
3. Lech Poznań 2 4 1 1 0 5:1
4. Górnik Zabrze 2 4 1 1 0 2:1
5. ŁKS Łódź 2 4 1 1 0 2:1
6. Jagiellonia Białystok 2 3 1 0 1 3:1
7. Legia Warszawa 2 3 1 0 1 3:3
8. Korona Kielce 2 3 1 0 1 2:2
9. Raków Częstochowa 2 3 1 0 1 1:1
10. Lechia Gdańsk 2 2 0 2 0 0:0
11. Cracovia Kraków 2 1 0 1 1 2:3
12. Piast Gliwice 2 1 0 1 1 2:3
13. Zagłębie Lubin 2 1 0 1 1 1:2
14. Wisła Kraków 2 1 0 1 1 0:1
15. Wisła Płock 2 1 0 1 1 1:5
16. Arka Gdynia 1 0 0 0 1 0:3
 
W trzecie kolejce spotkań o mistrzostwo PKO Ekstraklasy, Raków Częstochowa w roli gospodarza zmierzy się na GIEKSA Arena w Bełchatowie z Cracovią Kraków. To spotkanie zostanie rozegrane w sobotę, 3.sierpnia br. Początek o godzinie 17:30. Mecz pokaże Canal + Sport i Canal + Sport 3.  
3. kolejka PKO Ekstraklasy:
Piątek, 2. sierpnia:
Arka Gdynia - Korona Kielce, 18:00
Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok, 20:30
Sobota, 3. sierpnia:
Raków Częstochowa - Cracovia Kraków, 17:30 (Bełchatów)
ŁKS Łódź - Lech Poznań, 20:00
Niedziela, 4. sierpnia:
Wisła Płock - Lechia Gdańsk, 15:00
Piast Gliwice - Pogoń Szczecin, 17:30
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław, 17:30
Poniedziałek, 5. sierpnia:
Wisła Kraków - Górnik Zabrze, 18:00
 
cz-piłka.pl, foto: Grzegorz Przygodziński

Log in or create an account