2:0, to niebezpieczny wynik

cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, www.waldemardeska.pl, football photo gallery, football photos, Raków Częstochowa - Lech Poznań

Powiedzenie Czesława Michniewicza sprawdziło się, na szczęście nie dosłownie po meczu pełnym walki i dramatycznych zwrotów akcji. Już pierwsza mogła gościom dać prowadzenie, ale dwa uderzenia Mikaela Ihaka zostały obronione przez naszego bramkarza, a po trzecim Bośniaka wyręczył Milan Rundić wybijając piłkę z linii bramkowej.

Swoją szansę wykorzystali częstochowianie, gdy po faulu Barryego Douglasa na Franu Tudorze sędzia Szymon Marciniak wskazał „wapno”, które na gola zamienił pewnym strzałem Marcin Cebula. Goście mogli wyrównać, ale najdroższy nabytek Lecha trafił w poprzeczkę. Adriel Ba Loua z Wybrzeża Kości Słoniowej został sprowadzony do Lecha z Victorii Pilzno za 1,2 miliona euro. U nas zadebiutował natomiast Walerian Gwilia, który wskoczył wcześniej do składu z powodu kontuzji Ivi Lópeza, której ten się nabawił na ostatnim przedmeczowym treningu. Jeszcze przed przerwą z boiska musieli zejść Milan Rundić i Marcin Cebula, ale mamy nadzieję, że nie były to poważne urazy. Również dwie zmiany dokonał Maciej Skorża, ale były spowodowane słabą dyspozycją Alana Czerwińskiego i Rafała Murawskiego. Po zmianie stron Sebastian Musiolik zdobył swojego długo oczekiwanego gola, ale pierwsza decyzja sędziów brzmiała, że został strzelony z pozycji spalonej. Dopiero z wozu VAR napłynęła dobra dla Rakowa informacja o zmianie decyzji i goście musieli wznowić grę ze środka pola.
Niestety później do głosu doszli podopieczni Macieja Skorży, a częstochowianie nie potrafili sfinalizować doskonałych okazji. Taką zaprzepaścił Fabio Sturgeon, natomiast Joao Amaral swojej nie zmarnował i goście „złapali” kontakt. Również Mikael Ishak znalazł sposób na pokonanie Vladan Kovacević i remis stał się faktem, chociaż Joao Amaral mógł przechylić szalę zwycięstwa na stronę przyjezdnych, ale na nasze szczęście fatalnie skiksował w końcówce pojedynku. Większość uznała remis, z uwagi na liczbę sytuacji z obu stron jako sprawiedliwy. Kibicom, którzy licznie pojawili się na „Limance”, do pełni satysfakcji zabrakło zwycięstwa, ale obejrzeli dobry mecz.
- Możemy mieć po tym meczu mieszane uczucia, bo z jednej strony udało nam się odrobić wynik z 0:2 i zremisować, ale z drugiej mieliśmy jeszcze okazje, i to kilka, by to spotkanie wygrać 3:2. Najważniejsze jednak, że w drugim kolejnym pojedynku pokazujemy charakter - w tym poprzednim zremisowaliśmy, chociaż przegrywaliśmy i graliśmy w dziesiątkę, a tym razem udało nam się odrobić dwa gole straty. I zrobiliśmy to z naprawdę mocnymi przeciwnikami. Chociaż oczywiście dzisiaj nie możemy być w pełni zadowoleni, bo zwłaszcza w pierwszej połowie nie wszystko funkcjonowało tak, jak chcieliśmy – ocenił Jesper Karlström.
- Myślę, że to dobry wynik dla nas, zważywszy na przebieg i to, że przegrywaliśmy 0:2. Dobrze zaczęliśmy, mieliśmy okazje, Mika Ishak chyba trzy w ciągu kilku sekund. No i potem tak z niczego straciliśmy bramkę. Szkoda, bo mogło być 0:0 po pierwszej połowie. W drugiej wyglądało to już zdecydowanie lepiej. Raków trafił na 2:0, napastnik stał metr za mną i byłem przekonany, że będzie spalony. Okazało się jednak, że po analizie to trafienie zostało uznane. Chyba tam Joel złamał linię spalonego. Umieliśmy jednak wrócić do tego meczu, szybko złapaliśmy kontakt i później już dominowaliśmy. Szanujemy ten punkt, ale bardzo szkoda tej sytuacji Joao Amarala. Nasi rywale pokazali dużą jakość w organizacji gry. Bardzo ciężki mecz, musiał się podobać kibicom. Dobrze, że udało nam się jeszcze ten wynik wyrównać – stwierdził Ľubomír Šatka.
- Dużo się dzisiaj działo na boisku, wiele zwrotów akcji. Po dobrym początku z naszej strony, gdzie realizowaliśmy sobie to, co założyliśmy i stworzyliśmy nawet jedną groźną sytuację - Mikael Ishak miał dogodną sytuację do strzelenia gola, ale później w miarę upływu czasu, nasz system trochę zaczął się chwiać, a Raków przejął inicjatywę. Mieliśmy spory problem z ich wyższą, agresywniejszą grą. Pierwszą bramkę straciliśmy w momencie, kiedy wydawało się, że w miarę kontrolujemy przebieg boiskowych wydarzeń, ale faul Barrego, rzut karny i musieliśmy gonić wynik. Na dobrą sprawę już w tej pierwszej połowie nie potrafiliśmy przejąć inicjatywy i kontroli nad tym meczem, dlatego zdecydowaliśmy się na dwie zmiany w przerwie. Zmiana ustawienia, a druga połowa zaczęła się gorzej niż pierwsza, bo straciliśmy szybko bramkę i musieliśmy gonić dwa trafienia. Na szczęście drużyna po raz kolejny pokazała charakter i pokazała, że nie poddaje się nawet w tak trudnych sytuacjach. Odrobić dwie bramki z Rakowem na wyjeździe, to uważam, że jest naprawdę duża sztuka.
Moim zdaniem Raków to jest top naszej ligi, co widać po wynikach i po poprzednim sezonie, a organizacja gry budzi mój szacunek. Wiedziałem, że będą momenty, kiedy będzie na boisku ciężko i tak właśnie było. Cieszę się z tej reakcji i z tego, że mieliśmy trochę szczęścia, bo Raków nas nie dobił trzecim trafieniem. A potem mieliśmy pecha, że to my nie strzeliliśmy trzeciego gola. Podział punktów jest wynikiem sprawiedliwym. Myślę, że obie drużyny stworzyły w miarę dobre widowisko - dla szkoleniowców gorzej, bo jedna i druga drużyna może miały trochę za dużo sytuacji. Ja to tak przynajmniej oceniam i to mnie trochę martwi, ale chcemy grać taką piłkę, która się podoba i myślę, że na taki terenie, jakim jest Częstochowa pokazaliśmy jej fragmenty – tłumaczył Maciej Skorża.
– Mam ambiwalentne odczucia po tym spotkaniu. Z jednej strony cieszę się z powrotu do Częstochowy i świetnej atmosfery na stadionie. Przez długie fragmenty prowadziliśmy grę i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wynik. Mieliśmy sytuacje na 3:0 czy na 4:1, w zbyt prosty sposób straciliśmy dwie bramki. Jest rozczarowanie, mecz był dynamiczny, ale remis nikogo nie krzywdzi, remis jest sprawiedliwy. Graliśmy dzisiaj z liderem, który nie przegrał jeszcze żadnego spotkania. Nie jesteśmy smutni, nie jesteśmy też w euforii, ponieważ nie wygraliśmy. Martwią mnie kolejne kontuzje, które są naszą bolączką – poinformował Marek Papszun.
- Możemy czuć niedosyt po tym spotkaniu, ale nie możemy też być smutni, bo zawodnicy Lecha też mogli zwyciężyć. Cieszymy się z tego co jest i szanujemy ten punkt. Daliśmy wspólnie z kibicami fajne widowisko – stwierdził Sebastian Musiolik.

View the embedded image gallery online at:
https://www.cz-pilka.pl/hot-news/4694#sigProIdb84013daa3

Raków Częstochowa – Lech Poznań 2:2, (1:0)
Bramki:
1:0 14’Marcin Cebula (karny)
2:0 48’Sebastian Musiolik (głową)
2:1 57’Joao Pedro Reis Amaral (głową)
2:2 73’Mikael Ishak (karny)
Raków Częstochowa: 1.Vladan Kovacević – 3.Milan Rundić (29’2.Tomáš Petrášek), 6.Andrzej Niewulis (kpt), 7.Fran Tudor, 20.Marko Poletanović (78’10.Igor Sapała), 88.Walerian Gvilia, 77.Marcin Cebula (39’17.Mateusz Wdowiak), 70.Fábio Sturgeon, 23.Patryk Kun, 9.Sebastian Musiolik (78’15.Alexandre Guedes).
Rezerwowi: 12.Kacper Trelowski – 5.Dominik Wydra, 31.Żarko Udovicić, 99. Pedro Vieira.
Trener: Marek Papszun.
Lech Poznań: 1.Mickey van der Hart – 3.Barry Douglas, 6.Jesper Kewe Karlström, 7.Jakub Kamiński (80’10.Daniel Ramírez Fernández), 9.Mikael Ishak (kpt), 18.Bartosz Salamon, 22.Radosław Murawski (46’24. Joao Amaral), 25.Pedro Tiba (71’30.Nika Kvekveskiri), 37. Ľubomír Šatka, 44.Alan Czerwiński (46’2.Joel Pereira), 50.Adriel D’Avila Ba Loua (71’21.Michał Skóraś).
Rezerwowi: 35.Filip Bednarek – 5.Pedro Rebocho, 27.Mateusz Skrzypczak, 90.Artur Sobiech.
Trener: Maciej Skorża.
Sędziowali: Szymon Marciniak (Płock), Paweł Sokolnicki, Tomasz Listkiewicz i techniczny Tomasz Marciniak. Tomasz Kwiatkowski i Marek Arys – VAR.
Żółte kartki: Poletanović, Petrášek, Wdowiak – Tiba, Ishak, Douglas.
Widzów: 5200.

VII kolejka, 11/12/13. września:
Warta Poznań - Bruk-Bet Termalica Nieciecza, 0:0
Cracovia Kraków - Górnik Zabrze, 2:2
Jagiellonia Białystok - Stal Mielec, 1:1
Śląsk Wrocław - Legia Warszawa, 1:0
Piast Gliwice - Zagłębie Lubin, 0:1
Wisła Kraków - Lechia Gdańsk, 2:2
Raków Częstochowa - Lech Poznań, 2:2
Górnik Łęczna - Wisła Płock, 3:2
Radomiak Radom - Pogoń Szczecin, 1:1

 

EKSTRAKLASA, SEZON 2021/2022
Lp. Drużyna Mecze Pkt Zw R P Bramki
1. Lech Poznań 7 15 4 3 0 13:5
2. Śląsk Wrocław  13  3  4  0 10:6
3. Pogoń Szczecin  12  10:6
4. Wisła Kraków 11  13:9
5. Lechia Gdańsk 10  10:8
6. Piast Gliwice 10  10:9
7. Radomiak Radom   7:5
8. Jagiellonia Białystok 9:8
9. Zagłębie Lubin 7:11
10. Raków Częstochowa  5 8 2 2 1 8:9
11. Stal Mielec 7 8 2 2 3 7:10
12. Cracovia Kraków 7 8 2 2 3 8:12
13. Wisła Płock 7 7 2 1 4 11:10
14. Warta Poznań 7 7 1 4 2 8:7
15. Górnik Zabrze 6 7 2 1 3 7:9
16. Legia Warszawa (M) 5 6 2 0 3 4:5
17. Górnik Łęczna 7 5 1 2 4 6:15
18. Bruk-Bet Termalica Nieciecza  6 3 0 3 3 5:9

VIII kolejka, 17/18/19. września:
Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza, piątek, 17 września, 18:00.
Lech Poznań - Wisła Kraków, piątek, 17 września, 20:30.
Wisła Płock - Jagiellonia Białystok, sobota, 18 września, 12:30.
Pogoń Szczecin – Cracovia Kraków, sobota, 18 września, 15:00.
Radomiak Radom - Śląsk Wrocław, sobota, 18 września, 17:30.
Lechia Gdańsk - Piast Gliwice, sobota, 18 września, 20:00.
Stal Mielec - Raków Częstochowa, niedziela, 19 września, 12:30.
Górnik Zabrze - Warta Poznań, niedziela, 19 września, 15:00.
Legia Warszawa - Górnik Łęczna, niedziela, 19 września, 17:30.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account