Remis z Sandecją

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Sandecja Nowy Sącz - Raków Częstochowa

Mecz rozpoczął się od bardzo miłego gestu zawodników gospodarzy, którzy przez utworzony szpaler wprowadzili częstochowian na murawę boiska i oklaskami docenili awans do Lotto Ekstraklasy.  Na tym uprzejmości się skończyły i gospodarze nie ułatwili piłkarzom Rakowa przypieczętowania zwycięstwa w rozgrywkach ligowych.

Po pół godziny gry miejscowi objęli prowadzenie. Autorem bramki był Mateusz Klichowicz, który kilka minut wcześniej mógł otworzyć wynik, ale jego strzał z woleja obronił Jakub Szumski, który zastąpił w bramce Michała Gliwę, byłego zawodnika Sandecji. Częstochowianie mogli doprowadzić do wyrównania, ale doskonałą okazję tuż przed przerwą zmarnował Miłosz Szczepański. Po zmianie stron wyrównał z rzutu karnego Sebastian Musiolik, który ostatnio przedłużył kontrakt z Rakowem do czerwca 2020 roku.
- Trener przed rozpoczęciem spotkania wyznaczył mnie do wykonywania ewentualnych „jedenastek”. Bardzo się cieszę, że udało mi się pokonać bramkarza rywali i doprowadzić do wyrównania - zakomunikował Sebastian Musiolik, który po raz siódmy trafił do bramki rywali.
Pod koniec spotkania drugiego gola dla przyjezdnych zdobył po uderzeniu samobójczym Michal Piter-Bučko, który również sprokurował rzut karny w pierwszej części pojedynku faulując Franciszka Wróblewskiego. Ten sam zawodnik był pośrednim autorem drugiego gola, gdyż piłka po jego strzale otarła się o Słowaka i wpadła do bramki Szymona Tokarza. Gdy wydawało się, że częstochowianie wrócą do domu jako mistrzowie rozgrywek, Marcin Flis strzałem z woleja zaskoczył Jakuba Szumskiego.
- To moja debiutancka bramka w pierwszym zespole. Muszę przyznać, że moment, w którym piłka wpadała do siatki był niesamowicie przyjemny. To taka mała nagroda za ciężką pracę, ale całość smakowałaby dużo lepiej, gdybyśmy wygrali, a nie zremisowali. Każda minuta spędzona na boisku jest dla mnie okazją do zdobycia cennego doświadczenia i nabrania dodatkowej pewności siebie. Cieszę się, że sztab trenerski docenia moje zaangażowanie na treningach i mam nadzieję, że odpłacę się im za to kolejnymi bramkami - mówił Franciszek Wróblewski.
- Cieszę się, że pomimo dwóch straconych goli potrafiliśmy się podnieść, tym bardziej, że graliśmy z najlepszą drużyną w tej lidze. Ten gol zdobyty w końcówce spotkania dodał nieco emocji, dzięki czemu kibice, którzy dzisiaj przybyli na stadion opuszczali go zadowoleni. Dziś widzieliśmy Sandecję konsekwentnie realizującą przedmeczowe założenia i walczącą do samego końca - podsumował Tomasz Kafarski.
- Przyjechaliśmy do Nowego Sącza z zamiarem wygrania spotkania i niewiele nam do tego zabrakło. Niestety nie osiągnęliśmy założonego celu z czego jesteśmy niezadowoleni. Nadal jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli, ale nasza przewaga zdecydowanie zmalała. To powoduje, że o mistrzostwo Fortuna 1 Ligi zagramy z Wigrami Suwałki. Może to dobrze, bo dzięki temu emocje będą do końca. Jeśli chodzi i sam mecz to według mnie razem z Sandecją stworzyliśmy dobre widowisko. W obu ekipach wystąpiło dużo młodych zawodników, co jest sporym plusem. Cieszy mnie, że w mój młodzieżowiec wywalczył rzut karny, a także miał udział przy drugim trafieniu. To ważne, bo dzięki temu nabiera arcyważnego doświadczenia – skomentował Marek Papszun, który wystawił czterech juniorów: Karola Noiszewskiego, Marcina Listkowskiego, Michała Szczepańskiego i wspomnianego Franciszka Wróblewskiego.
- Odczuwamy duży niedosyt po tym spotkaniu, bo mieliśmy je pod kontrolą. Stworzyliśmy sobie sporo dogodnych sytuacji, których, niestety, nie wykorzystaliśmy. Zagraliśmy lekko eksperymentalnym składem w obronie, bo zmusiła nas do tego sytuacja - mam tu na myśli zawieszenia i kontuzje. Myślę jednak, że nasza defensywa wyglądała szczelnie i nie dopuściliśmy Sandecji do zbyt wielu okazji. Żałujemy tego, że nie strzeliliśmy więcej bramek po naszych dobrych akcjach, bo rywal stworzył je tylko dwie, które bezwzględnie wykorzystał. Zabrakło nam nieco doświadczenia i spokoju w końcówce. Nie poddaliśmy się nawet po straconej na 2:2 bramce i atakowaliśmy dalej. Byliśmy blisko strzelenia trzeciego gola i odwrócenia meczu na naszą korzyść - powiedział Łukasz Góra


Sandecja Nowy Sącz - Raków Częstochowa 2:2 (1:0)
Bramki:
1:0 31’Mateusz Klichowicz
1:1 55’Sebastian Musiolik (karny)
1:2 85’Michal Piter-Bučko (samobójczy)
2:2 90’Marcin Flis
Sandecja Nowy Sącz: 12.Szymon Tokarz, 17.Adrian Basta, 28.Michal Piter-Bučko, 4.Marcin Flis, 55.Hubert Maślanka (90’27.Damian Chmiel), 10.Dawid Flaszka, 6.Szymon Kuźma (83’7.Grzegorz Baran), 8.Maciej Małkowski, 34.Miłosz Kałahur, 19.Kamil Ogorzały (73’37.Bartłomiej Dudzic), 91.Mateusz Klichowicz. Trener: Tomasz Kafarski.
Rezerwowi: 41.Sebastian Wąchała, 26.Michał Szaflarski, 5.Dawid Szufryn, 88.Marek Kozioł.
Raków Częstochowa: 29.Jakub Szumski, 17.Petr Schwarz, 26.Łukasz Góra, 99.Karol Noiszewski (87’7.Rafał Figiel), 27.Daniel Bartl (70’13.Piotr Malinowski), 19.Marcin Listkowski, 10.Igor Sapała, 30.Miłosz Szczepański (80’32.Szymon Lewicki), 21.Franciszek Wróblewski, 23.Patryk Kun, 96.Sebastian Musiolik. Trener: Marek Papszun.
Rezerwowi:  45.Patrick Friday Eze, 25.Karol Mondek, 1.Michał Gliwa, 9.Maciej Domański.
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Żółte kartki: Maślanka, Małkowski, Piter-Bučko, Klichowicz, Dudzic - Listkowski.

cz-piłka.pl, foto: Grzegorz Przygodziński

Log in or create an account