Raków nie pokonany przy Limanowskiego

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Raków Częstochowa GKS Tychy

Po czterech kolejnych zwycięstwach tyszanie bezbramkowo zremisowali w Częstochowie z Rakowem, dla którego był to szesnasty w tym sezonie i dwudziesty z rzędu mecz ligowy bez porażki na własnym obiekcie. Ostatnio podopieczni Marka Papszuna przegrali przy Limanowskiego 15.kwietnia zeszłego roku z Chrobrym Głogów.

Jednak do dzisiaj wszyscy pamiętają pojedynek sprzed trzech lat z Tychami, jeszcze w drugiej lidze, i porażkę 1:8, która skutkowała pojawieniem się na ławce trenerskiej Rakowa obecnego szkoleniowca, Marka Papszuna. Wówczas jednymi ze strzelców bramek byli grający w sobotę Maciej Mańka i Łukasz Grzeszczyk.
W związku z kartką Tomasa Petraska i kontuzją Andrzeja Niewulisa, trener Marek Papszun wystawił w linii obrony Petra Schwarza, Łukasza Góra i Arkadiusza Kasperkiewicza. Po raz pierwszy w składzie Rakowa od pierwszej minuty zagrał Franciszek Wróblewski, młodzieżowiec pozyskany z Wisły Kraków.
- O tym, że zagram w wyjściowym składzie dowiedziałem się przed meczem. Bardzo cieszę się z tego, że dostałem szansę. Myślę, że ciężko na nią pracowałem i mam nadzieję, że w przyszłości otrzymam od trenera kolejne minuty na boisku. Na początku spotkania odczuwałem niewielki stres, ale z biegiem czasu to uczucie zniknęło, a pojawiła się radość z gry. Całości dopełniła atmosfera na stadionie. Nie można prosić o więcej. Pozostaje tylko grać i dawać z siebie wszystko. Odczuwamy niedosyt po tym spotkaniu, bo stworzyliśmy sobie dużo sytuacji, by strzelić bramkę. Żałujemy, że nie wygraliśmy. Musimy dalej pracować i cały czas iść do przodu - stwierdził napastnik Rakowa, Franciszek Wróblewski.
W pierwszej połowie Raków stworzył sobie kilka groźnych sytuacji, ale strzały Rafała Figla, Patryka Kuna, Miłosza Szczepańskiego, Daniela Bartla czy Sebastiana Musiolika mijały bramkę lub udanie interweniował Konrad Jałocha.
- Graliśmy dzisiaj dobrze, ale Raków jest dobrą drużyną, która zapewniła sobie dużo wcześniej awans i gra na totalnym luzie. Pierwsza połowa nie do końca nam wyszła tak jakbyśmy chcieli, ale  druga była zdecydowanie lepsza - mówił świetnie spisujący się w bramce tyszan, Konrad Jałocha.
Po zmianie stron Łukasz Grzeszczyk próbował pokonać Jakuba Szumskiego, który rozegrał swoje pierwsze ligowe spotkanie w tym sezonie. W końcówce pojedynku nasz bramkarz popisał się dwiema udanymi interwencjami po wolnym i główce Słowaka, Jakuba Vojtus i uchronił nasz zespół przed utratą bramki.
- Byliśmy stroną przeważającą. Mogliśmy i powinniśmy byli wygrać ten mecz. Cieszę się, że nie straciliśmy bramki, ale cała nasza linia defensywna pokazała się z dobrej strony. Jestem cały czas gotowy do gry. Trener decydując się na wystawienie mnie w bramce może na mnie liczyć - powiedział zastępujący Michała Gliwę, Jakub Szumski.
Częstochowianie oczywiście nie pozostawali dłużni, ale Łukasz Góra, Marcin Listkowski, Piotr Malinowski czy Petr Schwarz nie mogli znaleźć drogi do bramki strzeżonej przez Konrada Jałochę. Pojedynek zakończył się więc podziałem punktów, podobnie jak mecz w Tychach w rundzie jesiennej.
- Uważam, że rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie. Jestem bardzo zadowolony z postawy mojego zespołu, która była wzorowa. Wynik jest sprawiedliwy, bo wywieźć punkt z boiska zespołu ekstraklasowego to też jest fajna sytuacja - zachwalał Ryszard Tarasiewicz.
- Biorąc pod uwagę nasze problemy kadrowe, to rozegraliśmy dobry mecz. Był fajny, było sporo sytuacji, dużo się działo. Franciszek Wróblewski zadebiutował od początku i należy to potraktować w kategorii plusa. Pozytywny występ i trzeba się z tego cieszyć. Każdy taki mecz, to jest kolejne doświadczenie - ocenił Marek Papszun
Częstochowianie są blisko zdobycia mistrzostwa Fortuna 1 Ligi, a tyszanie piątego miejsca w tabeli. Piłkarze Rakowa chcą zapewnić sobie zwycięstwo w całych rozgrywkach już w najbliższej kolejce, pod warunkiem, że z Nowego Sączą wrócą z kompletem punktów. Na dwie kolejki przed końcem częstochowianie mają cztery punkty przewagi nad ŁKS-em, który również uzyskał już promocję do Ekstraklasy.


Raków Częstochowa - GKS Tychy 0:0
Raków Częstochowa: 29.Jakub Szumski, 17.Petr Schwarz, 26.Łukasz Góra, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz, 27.Daniel Bartl (76, 13.Piotr Malinowski), 7.Rafał Figiel, 19.Marcin Listkowski, 30.Miłosz Szczepański, 21.Franciszek Wróblewski (86’9.Maciej Domański), 23.Patryk Kun, 96.Sebastian Musiolik (63’32.Szymon Lewicki). Trener: Marek Papszun.
Rezerwowi: 1.Michał Gliwa, 20.Mateusz Zachara, 25.Karol Mondek, 45.Patryk Friday Eze.
GKS Tychy: 91.Konrad Jałocha, 5.Maciej Mańka, 4.Marcin Biernat, 6.Marcin Kowalczyk (84’3.Łukasz Sołowiej), 33.Dawid Abramowicz (65’13.Mateusz Grzybek), 77.Kacper Piątek (78’23.Omar Monterde), 17.Sebastian Steblecki, 16.Jakub Piątek, 8.Łukasz Grzeszczyk, 21.Hubert Adamczyk, 9.Jakub Vojtuš. Trener: Ryszard Tarasiewicz.
Rezerwowi: 53.Marek Igaz, 27.Mateusz Piątkowski, 79.Paweł Szołtys, 93.Łukasz Bogusławski.
Sędziowali: Konrad Kiełczewski, Piotr Podbielski, Katarzyna Wójs, Michalina Diakow.
Żółte kartki: Kasperkiewicz - Abramowicz, Biernat, J.Piątek.
Widzów: 2480

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account