Gran Derbi na remis

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa

Sporo ciekawych meczów i wiele bramek obejrzeli kibice zespołów A-Klasy. Na pewno wszystkich elektryzował pojedynek w Kamieńskich Młynach pomiędzy liderami grupy drugiej, Czarnymi Starcza i Unią Rędziny. Nie zawiedli się również fani Sparty Szczekociny, która w pojedynku derbowym pokonała Pilicę, a kolejną bramkę zdobył Krzysztof Minor.

Ajaks Częstochowa - Orlik Blachownia 3:2 (0:2)
Piłkarze Ajaksu zostali chyba myślami w szatni i po dziesięciu minutach mieli na koncie dwa trafienia i szczęśliwie tylko dwa. Igora Woźniaka pokonali Adrian Szymański i Radosław Kokot. Po zmianie stron podopieczni Piotra Pawłowskiego zabrali się do pracy i po golach Mateusza Dziewońskiego i Alexa Bednarka zdołali wyrównać. Zwycięskiego gola w ostatniej akcji meczu zdobył Kamil Jaros. Dzięki temu Ajaks zniwelował stratę do prowadzącej dwójki, która solidarnie zremisowała swoje mecze. W weekend Ajaks zmierzy się w Ostrowach z Naprzodem, Orlik będzie podejmował Grom Cykarzew.
Błękitni Libidza - Naprzód Ostrowy 2:1 (2:1)
Ostrowianie w tym roku wygrali zaledwie jeden pojedynek z Płomieniem i trwonią swoje jesienne zapasy. Ich obecna pozycja jest jeszcze w miarę bezpieczna, ale muszą zacząć punktować, by mieć spokojne wakacje. Gospodarze w dwie minuty ustawili sobie mecz i zwycięstwo. Łukasz Toborek i Dominik Bugaj pokonali bramkarza gości, Marcina Kasprzyka. Wprawdzie Jerzy Chłód dziesięć minut później zdobył kontaktowego gola, ale to było wszystko co mogli zrobić podopieczni Tomasza Pełki. Przed nimi sobotni pojedynek przed własną publicznością z walczącym o awans Ajaksem. Błękitni postanowili w pierwszomajowe święto rozegrać awansem mecz z Liswartą Popów.  
Płomień Częstochowa - Liswarta Popów 2:4 (1:1)
Płomień po remisie z ówczesnym liderem, Ajaksem, przegrał pozostałe pojedynki i jego sytuacja w tabeli jest nie do pozazdroszczenia. Popowianie po sześciu zwycięstwa z rzędu wydostali się z dna tabeli, ale ich sytuacja jest nadal mało optymistyczna, szczególnie po dwóch porażkach w Łobodnie i u siebie z Lotem. Czy po wygranej w Dźbowie wszystko wróciło do normy, przekonamy się po dzisiejszym meczu w Zawadach z Błękitnymi Libidza. Wynik otworzył już w drugiej minucie Damian Chalemski, ale to później goście po trafieniach Radosława Plaminiaka, Wiktora Baką i dwóch Bartłomieja Piłatowskiego zapewnili sobie zwycięstwo. Wynik zamknął Kamil Korzeniec. Gospodarze kończyli mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Jakuba Pilarka i kapitana, Piotra Klucznego. Przed podopiecznymi Krzysztofa Lazika bardzo ważny niedzielny pojedynek w Miedźnie, który może mieć duże znaczenie dla układu dolnych rejonów tabeli.
Lot Konopiska - Grom Miedźno 1:1 (0:1)
Wiosenne rozgrywki nie są łatwe dla przodowników i faworytów do awansu. W tym gronie jest Lot, który gubi punkty w Blachowni, Czarnym Lesie czy u siebie z ratującym się przed spadkiem Gromem Miedźno. To goście po trafieniu Szymona Jóźwiaka objęli prowadzenie, podopieczni Łukasza Kotas po pół godziny gry wyrównali po strzale Damiana Skoczylasa. Mimo remisu Lot utrzymał się na fotelu lidera, ale zmniejszył przewagę nad dwójką goniących. W niedzielę derbowy pojedynek w Aleksandrii i nadzieja na kolejne punkty. Grom zmierzy się w ważnym dla obu zespołów pojedynku z Płomieniem Częstochowa.
Oksza Łobodno - Alkas Aleksandria 4:1 (3:0)
Oksza rozpoczęła od cennego zwycięstwa nad Płomieniem Czarny Las, następnie remis we Wręczycy Wielkiej i porażka u siebie z outsiderem z Blachowni, ale później cztery zwycięstwa z rzędu i awans na siódme, w miarę bezpieczne miejsce. Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy. Dwa trafienia Damiana Turka i jedno Tomasza Turka ustawiły mecz i pozwoliły przez pięćdziesiąt minut kontrolować przebieg gry. Na bramkę Przemysław Dziubińskiego odpowiedział jeszcze Mateusz Grad i sędzia Piotr Drożdżyński zakończył pojedynek. Wcześniej pod prysznic odesłał Mateusza Dudka i Łukasza Ślimaka z Alkasu za czerwone kartki.
Grom Cykarzew - Sokół Wręczyca Wielka 1:0 (0:0)
Grom, poza przegraną w pierwszej tegorocznej kolejce w Konopiskach, nie zaznał goryczy porażki. Równie skutecznie gra Sokół i to zapewniło sporo emocji kibicom zgromadzonym na obiekcie przy Rumiankowej. Decydujące trafienie zadał Krzysztof Kiwacz, powtarzając wynik z rundy jesiennej i umacniając Grom na dobrej, czwartej pozycji. Przed podopiecznymi Marcina Kotyli sobotni wyjazd do outsidera z Blachowni i nadzieja na kolejne punkty.  Sokół zmierzy się na własnym obiekcie z wiceliderem, Płomieniem Czarny Las.
Victoria Częstochowa - Płomień Czarny Las 1:1 (0:1)
Na sztucznej murawie obiektu przy Limanowskiego spotkały się zespoły walczące o awans. Młodzież Victorii, poza dwoma pierwszymi przegranymi meczami, spisuje się bardzo dobrze i zajmuje wysokie, piąte miejsce. Być może promocja dla piętnasto-szesnastolatków jest jeszcze zbyt dużym wyzwaniem, ale jak zapewnił ich opiekun, Damian Nowak, jeżeli trafi się taka okazja, to nie zamierzają z niej nie skorzystać. Doświadczeni goście objęli prowadzenie po golu Rafała Stefańskiego, wyrównał Dominik Kurek. W niedzielę częstochowian czeka trudny sprawdzian na przyjaznej murawie w Łobodnie, a Płomień zmierzy się z nieprzewidywalnym Sokołem na jego obiekcie.

Start Soborzyce - Orkan Rzerzęczyce 6:1 (2:0)
Trener Artur Mysłek z powodów kadrowych miał problem z zestawieniem zespołu, a rywal nie należy do najłatwiejszych i stąd obawy o wynik. Wszystko potoczyło się jednak zgodnie z planem i po szybkich golach Sebastiana Łopuszańskiego i Kamila Sztymala objęli prowadzenie. Jeszcze przed przerwą rzut karny i szansę na podwyższenie wyniku zmarnował Hubert Wodzisławski. Po zmianie stron kolejnego gola dla gospodarzy zdobył Jakub Wodzisławski, a goście odpowiedzieli trafieniem Dominika Wołek z rzutu karnego. Gospodarze podwyższyli po „główce” Artura Mysłek i karnym wykorzystanym przez Dawid Urbańskiego. Wynik ustalił grający trener, Artur Mysłek, a szansę na zamknięcie wyniku miał Adrian Nasidłowski, ale fatalnie przestrzelił z „wapna”, czwartego już w tym meczu. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego, Stanisława Toborka, piłkę do bramki wpakował Damian Bekus, ale zdaniem arbitra uczynił to z pozycji spalonej.  W niedzielę „Gran Derbi” w Dąbrowie Zielonej, a soborzyczanie liczą na kolejne punkty. Również walczący o utrzymanie gospodarze liczą na pełna zdobycz. Zapowiadają się więc spore emocje.
Metal Rzeki Wielkie - Dąbrowianka Dąbrowa Zielona 7:2 (1:1)
Sporo bramek padło również w Rzekach Wielkich. W pojedynku dwóch ostatnich zespołów góra byli gospodarze i to oni zepchnęli „biało-zielonych” na ostatnie miejsce. To jednak podopieczni Wojciecha Turka otworzyli wynik po golu Stanisława Kaczmarka, wyrównał przed przerwą Damian Woch i dopiero w drugiej odsłonie kibice obejrzeli festiwal strzelecki Marcela Mielczarka, który cztery razy pokonał bramkarza gości. Po golu dołożyli jeszcze Kamil Wroński i Damian Woch. Przyjezdni odpowiedzieli jeszcze trafieniem Dominika Jędrzejczyka. Metal kolejny mecz rozegra na własnym obiekcie, a będzie gościł grający bezbłędnie na wiosnę zespół ze Szczekocin.
KS Złoty Potok - Sokół Olsztyn 2:1 (0:1)
Złoty Potok w dwóch ostatnich kolejkach odniósł dwa cenne zwycięstwa, ale ucieczka ze strefy spadkowej jest jeszcze bardzo długa. Tak samo jak była droga do zwycięstwa nad olsztnianami, którzy po golu Kamila Biś objęli prowadzenie po dziewięciu minutach. Po godzinie gry wyrównał strzałem głowa Robert Lamch, a dziesięć minut później zwycięską bramkę zdobył Bartosz Dłubała, zapewniając piłkarzom Złotego Potoku historyczne zwycięstwo. Czy pójdą za ciosem przekonamy się po zakończeniu  meczu przy Alei Klonów z Unią Rędziny, którą pokonali w zeszłym sezonie 5:2. Sokół będzie chciał odrobić straty w Kamienicy, ale tam wygrywali tylko nieliczni.
Kmicic Kruszyna - LKS Kamienica Polska 2:2 (1:0)
Kmicic po czterech porażkach z rzędy chciał się zrehabilitować przed własną publicznością i nawet prowadził po bramce Kacpra Kowalskiego. Po godzinie gry goście za sprawą Bartosza Hacasia wyrównali, ale po golu grającego trenera, Grzegorza Kuziorowicza miejscowi ponownie objęli prowadzenie. Cztery minuty później do wyrównania i podziału punktów doprowadził Przemysław Sikora. Przez ostatnie trzy minuty wynik już nie uległ zmianie, a z boiska po czerwonej kartce musiał zejść Kacper Koszczewski. Tradycyjnie w niedzielę, podbudowana wygraną w Myszkowie, Jura Niegowa będzie gościć kruszynian. W sobotę Kamienica przed własną publicznością zagra przeciwko Sokołowi Olsztyn.
Czarni Starcza - Unia Rędziny 1:1 (1:1)
Przy gorącym dopingu kibiców obu zespołów mecz na szczycie rozegrany w Kamieńskich Młynach zakończył się podziałem punktów. Nie udał się więc w pełni starczanom rewanż za porażkę w ”Wapnorudzie”. To oni po pół godziny gry po strzale Łukasza Nowaka objęli prowadzenie, ale cieszyli się nim zaledwie dziewięć minut, gdyż Dariusz Załęcki pokonał Szymona Dróżdż. Tym samych Czarni zachowali dwupunktową przewagę nad Unia, którą powiększyli po środowej wygranej nad Pilicą Koniecpol. Unia będzie się starała nadrobić stracony dystans w niedzielę w Złotym Potoku.
LZS Mrzygłód - Jura Niegowa 2:3 (1:2)
Do niespodzianki doszło w Myszkowie, gdzie miejscowy Mrzygłód, który niechętnie oddaje punkty na własnej murawie, uległ niegowianom. Wymiana ciosów rozpoczęła się w trzeciej minucie po trafieniu Michała Jawura. Odpowiedział Przemysław Malczewski, ale Cyprian Czyż wyprowadził gości na prowadzenie. Na kolejne gole kibice musieli czekać 55.minut, gdy wyrównał Grzegorz Jasiński. Decydujące trafienie zadał Michał Jawura. W niedzielę do Niegowy zawita Kmicic Kruszyna, sąsiad w ligowej tabeli, który ma tylko trzy punkty straty i ochotę na drugie zwycięstwo w tym roku. Myszkowianie w sobotę pojadą na gorący teren Rzerzęczyc, których Orkan będzie się chciał zrehabilitować przed własną publicznością za dotkliwa porażkę w Soborzycach.
Sparta Szczekociny - Pilica Koniecpol 2:0 (0:0)
Sparta Szczekociny jest nadal niepokonana w rundzie rewanżowej i powtórzyła korzystny wynik z Koniecpola. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych na trybunach pojawiło wielu kibiców obu zespołów. Miejscowi fani liczyli na kolejne zwycięstwo i kolejne trafienia Krzysztofa Minora. Oczywiście się nie zawiedli. Dwunastą  już bramkę w siedmiu meczach z rzędu, zdobył Krzysztof Minor. Po półrocznym pobycie w czwartoligowym Hetmanie Szczekociny musiał powrócić w rodzinne strony. - Studia w Kielcach, praca w Szczekocinach, do tego treningi i mecze, to wszystko niestety bardzo kolidowało ze studiami i musiałem zrezygnować. Nauczyłem się jednak tam bardzo wiele, ale to nie ma wpływu na moją obecną dyspozycję strzelecką. Szczerze, sam jestem zdziwiony ilością zdobytych gol. Być może powodem jest powrót na moją ulubioną pozycję. Za dawnych czasów grałem na „9” i wówczas też dobrze mi szło - powiedział szczekociński „El Pistolero”, Krzysztof Minor. Drugiego gola strzelił Konrad Bieniek.  W sobotę szczekocinianie zagrają w Rzekach Wielkich, a Pilica w środę w meczu rozegranym awansem uległa Czarnym Starcza.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account