Nie jedziemy do Warszawy

  • Published in News
cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Rakców Częstochowa - Lechia Gdańsk

Niestety piłkarze Rakowa nie uzyskali przepustki na Finał Totolotek Pucharu Polski. Po dobrym i ciekawym meczu ulegli Lechii Gdański i taką sytuację być może większość sympatyków „czerwono - niebieskich” przyjęłaby z pokorą, gdyby nieuznana bramka zdobyta przez częstochowian, przy której ponoć strzelec gola pomógł sobie ręką. Większość kibiców na stadionie widziała co innego, a po powrocie do domu, przed pójściem spać oglądali powtórkę tej sytuacji w nieskończoność i utwierdzali się w przekonaniu o pomyłce sędziego. Niestety żadne nagranie nie rozstrzygało wątpliwości w stu procentach, a sędzia podjął decyzję o wznowieniu gry przez Zlatana Alomerovića.

- Jest mi przykro, że przegraliśmy i nasza piękna przygoda w pucharze się skończyła. Wcale nie musiała. Mam tylko nadzieję, że nie potwierdzi się to, że decyzja o nieuznaniu bramki była błędem. Wtedy żal będzie duży i pozostanie niesmak, że półfinał zakończył się w taki sposób - oznajmił Marek Papszun.
Wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby w drugiej minucie piłka po strzale głową Andrzeja Niewulisa wpadła do bramki. Niestety „ostemplowała” poprzeczkę, a dobitka Tomáša Petráška została zablokowana przez Michała Nalepa. Kwadrans później to przyjezdni wykorzystali swoją szansę i Artur Sobiech na raty uzyskał prowadzenie. Przypłacił to urazem głowy, ale dopiero po zderzeniu głowami z Andrzejem Niewulisem musiał opuścić boisko i został odwieziony do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Na szczęście po badaniach okazało się, że wszystko jest w porządku i skończyło się tylko na strachu.
Kontuzjowanego napastnika Lechii zmienił Jakub Arak, później za niego wszedł Patryk Lipski, którego zastąpił jeszcze Steven Vitória. Tym sposobem Piotr Stokowiec wykorzystał wszystkie zmiany, a na boisku przez pełny wymiar czasu zagrało dziesięciu zawodników.
- To były zmiany taktyczne. Nie były spowodowane tym, że zawodnicy grali słabo. Trzeba to było tak przebudować. Nie mam do nikogo pretensji. Tak ten mecz widziałem taktycznie i biorę to absolutnie na siebie. Znam tę drużynę i wiem, kiedy mogę jej pomóc - oznajmił Piotr Stokowiec.
W drugiej odsłonie nie brakowało walki i doskonałych okazji stworzonych przez oba zespoły. Strzały Filipa Mladenovića czy Jakuba Araka nie znalazły drogi do bramki Jakuba Szumskiego. Piłka znalazła się natomiast w bramce gości po strzale Petra Szwarca, ale radość kibiców i zawodników nie trwała jednak długo, gdyż sędzia Szymon Marciniak w systemie VAR dopatrzył się ręki Czecha. Wyśmienitą okazję z rzutu wolnego miał Patryk Kun, ale Zlatan Alomerović opuszkami palców przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Mimo zmasowanych ataków wynik nie uległ już zmianie i liczna grupa sympatyków Lechii cieszyła się z awansu.
- W pierwszej połowie graliśmy pod wiatr i było nam trudniej. Po przerwie nasza gra wyglądała trochę lepiej, ale była szarpana. Graliśmy jednak na tyle konsekwentnie, że nie dopuściliśmy do utraty bramki i dowieźliśmy zwycięstwo do końcowego gwizdka. Zdaję sobie sprawę, że wielu będzie narzekać na poziom gry, ale jeśli nas nie stać na artyzm, to musimy się zadowolić solidnym rzemiosłem. Z drużyn Ekstraklasy tylko Lechia mogła utrzeć nosa Rakowowi - ocenił trener gdańszczan.
- Mogliśmy ten mecz wygrać, a nie zrobiliśmy tego. W tej sytuacji żadne komplementy pod adresem mojego zespołu mnie nie pocieszą - poinformował Marek Papszun
- Nie był to pierwszy mecz, w którym cierpieliśmy na boisku i nie był to pierwszy mecz, który w taki sposób wygraliśmy. Raków grał bardzo dobrze, a mimo to udało nam się awansować, co nas bardzo cieszy - podsumował Michał Nalepa.
- Schodzimy z boiska z podniesioną głową, daliśmy z siebie wszystko, ale nie osiągnęliśmy celu i tego co było naszym marzeniem. Bramka padła z sytuacji, o której sztab szkoleniowy nas ostrzegał i to najbardziej boli - oznajmił Andrzej Niewulis.


Raków Częstochowa - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
Bramka:
0:1 17’Artur Sobiech (głową)
Raków Częstochowa: 29.Jakub Szumski, 2.Tomáš Petrášek, 6.Andrzej Niewulis, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz, 13. Piotr Malinowski (59’27.Daniel Bartl), 17.Petr Schwarz (87’9.Maciej Domański), 10.Igor Sapała, 19.Marcin Listkowski, 30.Miłosz Szczepański (80’32.Szymon Lewicki), 23.Patryk Kun, 96.Sebastian Musiolik. Trener: Marek Paszun.
Rezerwowi: 1.Michał Gliwa, 7.Rafał Figiel, 26.Łukasz Góra, 45.Patrick Friday Eze.
Lechia Gdańsk: 1.Zlatan Alomerović, 3.Joao Nunes, 25.Michał Nalepa, 26.Błażej Augustyn, 22.Filip Mladenović, 28.Flávio Paixao, 6.Jarosław Kubicki, 35.Daniel Łukasik, 36.Tomasz Makowski, 17.Lukáš Haraslín, 90.Artur Sobiech (32’18.Jakub Arak; 70’9.Patryk Lipski; 82’5.Steven Vitória). Trener: Piotr Stokowiec.
Sędziowali: Szymon Marciniak, Paweł Sokolnicki, Tomasz Listkiewicz, Tomasz Marciniak i Tomasz Musiał (VAR).
Żółte kartki: Schwarz, Petrášek - Mladenović, Arak, Augustyn, Kubicki, Łukasik.
Widzów: 4820.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account