Bukowa zdobyta

  • Published in News

Kolejne spotkanie w drodze do Ekstraklasy częstochowianie rozegrali w Katowicach z GKS-m - czterokrotnym wicemistrzem Polski, trzykrotnym zdobywcą Pucharu Polski, dwukrotnym tryumfatorem Super Pucharu Polski i wielokrotnym uczestnikiem europejskich rozgrywek. Po wielu latach tłustych obecnie katowiczanie walczą o utrzymanie w pierwszej lidze i zajmują przedostatnie miejsce zagrożone degradacją.

Odstani mecz ligowy oba zespoły rozegrały dziewiętnaście lat temu w Częstochowie i zakończył się on porażką miejscowych po bramce byłego gracza Rakowa, Marcina Bojarskiego. Wówczas częstochowianie walczyli o utrzymanie na zapleczu I ligi, a katowiczanie świętowali awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. W sobotę role się odwróciły, a „czerwono-niebiescy” odnieśli czwarte ligowe zwycięstwo nad katowiczanami i pierwsze przy Bukowej.  
W porównaniu do meczu z Chrobrym Głogów, w składzie Rakowa Częstochowa doszło do jednej zmiany. Miejsce  Łukasza Góry zajął wracający po przymusowej pauzie za żółte kartki Andrzej Niewulis. Początek spotkania z GKS-em Katowice był wyrównany, nie brakowało walki i ostrych starć. Kilkukrotnie można było odnieść wrażenie, że częstochowianie bardzo chcą pomóc rywalowi w odniesieniu zwycięstwa i tylko udane interwencje Michała Gliwy i poprzeczka zapobiegły utracie samobójczego gola.
Po dwudziestu minutach gry przyjezdni za sprawą Sebastiana Musiolika dali sygnał do ataku, ale na posterunku był Krzysztof Baran. W odpowiedzi Bartosz Śpiączka próbował zaskoczyć Michała Gliwę, ale fatalnie przestrzelił. Wcześniej miejscowi domagali się rzutu karnego, uznając, że jeden z obrońców częstochowskich dotknął piłki ręką, ale ich sugestie nie znalazły aprobaty ze strony arbitra.
Dziesięć minut przed końcem pierwszej odsłony Tomáš Petrášek z „głową” otworzył wynik i podopieczni Marka Papszuna w dobrych humorach schodzili do szatni. Ten sam zawodnik po godzinie gry mógł wyrównać, ale jego zagranie głowa tym razem wylądowało na poprzeczce bramki Michała Gliwy. Natychmiastowa reprymenda Marka Papszuna przeniosła ciężar gry z dala od naszego przedpola, a to zaowocowało trafieniami Sebastiana Musiolika. W barwach Rakowa zadebiutował nigeryjski „Piątek”, który pojawił się w końcówce meczu.
- Dużo osób może powiedzieć, że przegraliśmy 0:3, ale tak naprawdę graliśmy dobrze, zostawiliśmy „serducho”, ale niestety ulegliśmy kandydatowi do awansu. Taka jest piłka - stwierdził Bartosz Śpiączka, który miał kilka okazji do pokonania Michała Gliwy.
- Katowiczanie grali wysoko i agresywnie. Na początku było nam ciężko, ale im dalej w mecz, to coraz lepiej radziliśmy sobie z atakiem przeciwnika i stwarzaliśmy sobie sytuacje, wygrywając zasłużenie - ocenił Patryk Kun, autor dwóch asyst.
- Nad nami jest ogromna presja i była ona dzisiaj widoczna. Bardzo chcieliśmy wygrać i czasami w pewnych meczowych sytuacjach to nie wychodzi. Gratuluję drużynie Rakowa Częstochowa awansu do Ekstraklasy, chociaż jeszcze dużo kolejek przed Wami. Ten zespół już jest tak ukształtowany, że ten awans osiągniecie - stwierdził Dariusz Dudek
Był to dla nas niełatwy mecz, z którego zdawaliśmy sobie sprawę. Przy tej presji jaka na nas ciąży, nie jest też łatwo utrzymać cały czas taką dyspozycję, dlatego szacunek dla moich zawodników za to co dzisiaj w Katowicach zrobili. Bardzo dziękuję również naszym kibicom za super doping, który też nam dzisiaj pomógł wygrać i zdobyć kolejne trzy punkty, które nas przybliżają nas do tego najważniejszego celu - komplementował Marek Papszun
- Po czerwonej kartce dla przeciwnika my byliśmy jeszcze bardziej skoncentrowani. Wiedzieliśmy, że grają w osłabieniu i będą walczyć o wyrównanie, bo nie mieli nic do stracenia. My pokazaliśmy, jaką jesteśmy drużyną, jaki mamy charakter i jaką mamy jakość. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa i czekamy na kolejny mecz - powiedział Czech, Tomáš Petrášek.
W niedzielę, 17.marca, drużyna Rakowa o godzinie 18:00 zagra  w Niecieczy z Bruk-Bet Termaliką w spotkaniu 24.Kolejki Fortuna 1.Ligi. Wcześniej, bo w najbliższą środę, 13.marca, częstochowianie zmierzą się z obrońcą trofeum i ciągle aktualnym Mistrzem Polski, warszawską Legią. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 18:00. Telewizyjną transmisję przeprowadzi stacja Polsat Sport już od godziny 17:45. Bilety na ten pojedynek zostały już wyprzedane i zmagania obejrzy komplet publiczności.
- Po meczu w Katowicach musimy się zregenerować i stawić czoła Mistrzowi Polski. Trudne zadanie, ale chciałbym aby mecz był na dobrym poziomie oraz aby była walka do samego końca - zapewnił Marek Papszun
- Zobaczymy, czy środowy mecz z Legią będzie „wisienką na torcie” - mówił Tomáš Petrášek, który przedłużył kontrakt z Rakowem oraz strzela jak na zawołanie i ma już na koncie sześć trafień w tym sezonie.
GKS Katowice - Raków Częstochowa 0:3 (0:1)
Bramki:
0:1 36’Tomáš Petrášek (głową)
0:2 82’Sebastian Musiolik
0:3 90’Sebastian Musiolik
GKS Katowice: 1.Krzysztof Baran, 25.Wojciech Lisowski, 4.Arkadiusz Jędrych, 32.Radek Dejmek, 8.Mateusz Mączyński, 11.Adrian Błąd, 5.Callum Rzonca (56’13.Grzegorz Piesio), 26.Jakub Habusta, 10.David Anón (68’22.Dominik Bronisławski), 17.Tymoteusz Puchacz, 21.Bartosz Śpiączka. Trener: Dariusz Dudek
Rezerwowi: 12.Szymon Frankowski, 7.Adrian Łyszczarz, 16.Bartłomiej Poczobut, 31.Jakub Wawrzyniak, 99.Daniel Rumin.
Raków Częstochowa: 1.Michał Gliwa, 2.Tomáš Petrášek, 6.Andrzej Niewulis, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz, 13.Piotr Malinowski (79’27.Daniel Bartl), 10.Igor Sapała, 17.Petr Schwarz, 19.Marcin Listkowski (85’45.Patrick Friday Eze), 20.Mateusz Zachara (59’30.Miłosz Szczepański), 23.Patryk Kun, 96.Sebastian Musiolik. Trener: Marek Papszun
Rezerwowi: 29.Jakub Szumski, 7.Rafał Figiel, 26.Łukasz Góra, 99.Karol Noiszewski.
Sędziowali: Mariusz Korpalski, Michał Sobczak, Dariusz Ignatowski, Mateusz Bielawski
Żółte kartki: Rzonca, Jędrych, Śpiączka - Niewulis, Kasperkiewicz.
Czerwona kartka: Arkadiusz Jędrych (73. minuta, Katowice, za drugą żółtą).
Widzów: 3050.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account