Ruch uciszony na „Lorecie”

  • Published in News

Wygrana z drugoligowym średniakiem, jakim jest w tej chwili Ruch, ma swój wymiar. Bądź co bądź jest to jakaś marka, legenda i czternastokrotny Mistrz Polski, ale ostatni tytuł zdobyli trzydzieści lat temu.  Dla częstochowian to zwycięstwo było bardzo prestiżowe i miało duże znaczenie na przyszłość, bo na ich drodze kolejna znana marka, tym razem z Bełchatowa.

Starcie sąsiadów w tabeli miało ogromne znaczenie dla obu zespołów. Typowy pojedynek o „sześć punktów”, który pozwolił częstochowianom awansować w tabeli i zepchnąć „Niebieskich” na dziesiąte miejsce.
Po zmianie trenera Ruch wygrał dwa mecze z rzędu z Pogonią Siedlce i Siarką Tarnobrzeg. Pojedynki w delegacji to już pięta Achillesowa chorzowian, którzy z wyjazdu nie wrócili jeszcze z tarczą. Jedyne zwycięstwo zaliczyli z Rozwojem Katowice, który był gospodarzem meczu rozegranego przy …. Cichej.
Pierwsza odsłona zdecydowanie lepsza dla przyjezdnych, ale Skra preferuje taki sposób rozgrywania spotkań, dając się wyszaleć przeciwnikom licząc na szybkie kontry i stałe fragmenty gry. Sporo pracy zapewnili Łukaszowi Krzczukowi: Maciej Urbańczyk, Michał Walski i Piotr Giel, który popisał się celną główką obronioną przez naszego bramkarza i minimalnie niecelną przewrotką. Najlepszą okazję zmarnował jednak Tomasz Podgórski, który w 35. minucie trafił z rzutu karnego w słupek. Jedenastka została podyktowana za dyskusyjne zagranie piłki ręką Oktawiana Obuchowskiego po strzale Jakuba Kowalskiego. Częstochowianie mieli dwie doskonałe okazje, ale strzały Piotra Noconia i Krzysztofa Napory obronił z dużym trudem Kamil Lech, syn Piotra, byłego bramkarza Ruchu, Górnika Zabrze czy GKS-u Katowice.
- Jeżeli nie wykorzystujesz jednej, drugiej, trzeciej sytuacji, to musisz być czujny z tyłu. Nasze niewykorzystane okazje napędziły zespół gospodarzy. To spotkanie było spokojnie do wygrania, a co najmniej do zremisowania. Już dawno nie stworzyliśmy sobie na wyjeździe tylu klarownych okazji. Biję się w pierś, bo wykorzystany rzut karny mógł ułożyć to spotkanie. Niestety pomyliłem się i musimy przełknąć tę gorzką pigułkę porażki. Kibice za nami jeżdżą, chcą wreszcie pocieszyć się na wyjeździe, a my się nie odwdzięczamy trzema punktami - mówił Tomasz Podgórski. - Szkoda tej pierwszej połowy, bo łącznie z rzutem karnym stworzyliśmy sobie 4-5 bardzo dobrych sytuacji bramkowych i szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. W przerwie uczulaliśmy się, że musimy grać konsekwentnie z tyłu, bo Skra czeka na jedną okazję do strzelania bramki. Niestety tak się stało. Nasz błąd i nie wywozimy stąd nawet punktu - dodał kapitan Ruchu.
Drugą część spotkania dostarczyła wielu kibicom sporo emocji. Mnóstwo walki, szybkich akcji, strzałów, emocji i co najważniejsze decydująca bramka dla gospodarzy, która padła po indywidualnej akcji aktywnego Krzysztofa Napory. Wychowanek Pogoni Kamyk odebrał piłkę Pawło Miahkowi, dograł do wbiegającego w pole karne Piotra Noconia, który strzelił nie do obrony.  W końcówce Skra mocno zwarła szyki obronne i bardzo mądrze się broniła dowożąc cenne zwycięstwo do końcowego gwizdka.
- Straciliśmy bramkę po sytuacji w bocznym sektorze boiska, gdzie z mojego punktu widzenia nasz zawodnik był faulowany. Konsekwencją tego było podanie i utrata bramki - ocenił Marek Wleciałowski.
- Szczęście sprzyja lepszym - skwitował strzelec bramki.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa. Bardzo chcieliśmy wygrać z Ruchem, bo porażka w Chorzowie bardzo nas zabolała - powiedział Krzysztof Napora, współautor bramki.
- Skra grała konsekwentnie, była zdeterminowana, dobrze broniła, wyprowadzała ataki i strzeliła gola w odpowiednim momencie, gdzie Ruch już nie miał czasu i pomysłu jak pokonać dobrze broniący się zespół Skry - komplementował selekcjoner reprezentacji U-20, Jacek Magiera, który z wysokości trybun obserwował grę kilku zawodników z Chorzowa.
Ruch mógł wyrównać za sprawą Wojciecha Kędziory, któremu zabrakło centymetrów, żeby zakończyć strzałem groźną akcję. Skra odniosła siódme zwycięstwo w II lidze. Po XX kolejce ma na koncie 25. punktów i awansowała na X miejsce. W sobotę kolejne emocje, tym razem z GKS-em Bełchatów. Drużyna z Częstochowy notuje serię sześciu spotkań bez porażki i bez straconej bramki. Czy utrzyma dobrą dyspozycję do soboty?
- Z punktu widzenia boiska spotkanie było dla trochę nietypowe, inne niż dotychczas rozgrywane przez naszą drużynę. W pierwszej połowie prowadziliśmy grę, próbowaliśmy kombinacyjną grą skruszyć mury obronne zespołu Skry, który był dobrze zorganizowany. Widać było, że zawodnicy gospodarzy dobrze się czuli na tym boisku, w tych sytuacjach najmniej przewidywalnych, w momentach walki, gdy piłka się odbija. Myślę, że pierwszą połowę możemy zapisać na plus ze względu na grę, ale z punktu widzenia skuteczności na pewno na minus - podsumował Marek Wleciałowski, który miał duże zastrzeżenia do gry na sztucznej nawierzchni „Lorety”.
- Chciałbym pogratulować swojemu zespołowi postawy. Tym meczem zasłużyli na szacunek. Widać, że jest to zupełnie inny zespół niż ten, który kilka miesięcy temu dostawał lanie na stadionie w Chorzowie. Odnosząc się do samej murawy, uważam, że większość tych urazów wynikała bardziej ze sportowej walki. Jeśli chodzi o kontuzje, to wyniki badań pokazują, że ta murawa bardziej naraża na urazy, ale przy odpowiednim prowadzeniu treningu, nie ma to aż tak dużego znaczenia - stwierdził Paweł Ściebura.
– Dla nas to coś zupełnie innego. Inne zachowanie naszych mięśni, przede wszystkim piłki. Na pewno jest trudniej, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie. Przeciwnik grał na takim samym boisku. Jedynym plusem dla nich było to, że oni tu cały czas trenują - mówił Piotr Giel.


Skra Częstochowa - Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
Bramka:
1:0 70’Piotr Nocoń
Skra Częstochowa: 12.Łukasz Krzczuk, 20.Wojciech Jurek, 21.Adrian Błaszkiewicz, 27.Mariusz Holik, 24.Oktawian Obuchowski, 17.Krzysztof Napora, 5.Kamil Zalewski (90’25. Sławomir Ogłaza), 26.Adam Olejnik, 7.Piotr Nocoń, 28.Michał Kieca (87’22.Maciej Buławski), 9.Damian Nowak. Trener: Paweł Ściebura
Rezerwowi: 13.Mikołaj Biegański, 16.Konrad Gerega, 2.Bartosz Skowron, 23.Dawid Niedbała, 29.Konrad Poprawa.
Ruch Chorzów: 94.Kamil Lech, 11.Tomasz Podgórski, 18.Lukáš Ďuriška, 32.Robert Obst, 75.Pawło Miahkow (75’24.Wojciech Kędziora), 87.Jakub Kowalski (60’97.Paweł Mandrysz), 17.Maciej Urbańczyk, 34.Artur Balicki (64’10.Mateusz Bogusz), 16.Michał Walski, 7.Bartłomiej Wdowik, 33.Piotr Giel. Trener: Marek Wleciałowski.
Rezerwowi: 1.Adam Wilk, 2.Gracjan Komarnicki, 4.Mateusz Machała, 49.Mateusz Wiciersz.
Sędziowali: Marcin Kochanek, Michał Sobczak, Arkadiusz Śpiewak i Bartosz Owsiany.
Żółte kartki: Obuchowski, Nowak, Nocoń - Obst, Walski, Giel, Kędziora.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account