Rakowowi nie strasze Jastrzębie

  • Published in News

Jastrzębianie zawsze byli niewygodnym przeciwnikiem dla Rakowa. Z dwudziestu rozegranych pojedynków ligowych połowę wygrali piłkarze GKS-u. Ostatnie zwycięstwo częstochowianie zanotowali w … 1981. roku. Kibice częstochowscy zapewne do dziś mają przed oczami ostatni pojedynek tych zespołów rozegrany latem przy Limanowskiego i remis wywalczony przez gości w ostatnich minutach. Tym razem wszystko poszło po myśli „czerwono-niebieskich” i po raz szesnasty piłkarze Marka Papszuna schodzili z boiska niepokonani oraz wygrali po raz dwunasty w tym sezonie.

Oba zespoły grają podobnie, bardzo widowiskową i miłą dla oka piłkę, która bardzo się podoba kibicom. Do Jastrzębia Zdroju nasz zespół pojechał bez Petra Schwarza. Czeski pomocnik w ostatniej potyczce z Puszczą obejrzał czwarty żółty kartonik i musiał pauzować. Do tej pory Petr Schwarz wystąpił we wszystkich spotkaniach RKS-u i tylko raz został zmieniony (w 46. minucie przez Adama Radwańskiego w meczu z ŁKS-em Łódź). Przeciwnicy do końca nie wiedzieli kto zastąpi Czecha, a Marek Papszun wyciągnął kolejnego asa z rękawa, Karola Noiszewskiego, który zadebiutował w barwach Rakowa. - Był to nasz element zaskoczenia - mówił szkoleniowiec częstochowian.
Jednak to gospodarze mogli w pierwszych minutach objąć prowadzenie po błędzie Tomáša Petráška, ale sytuację, po strzale Aliego Farida, uratował Michał Gliwa. Po stracie gola gospodarze stwarzają sobie kolejne okazje, ale albo strzelają jak do bramki w rugby, albo na posterunku jest nasz golkiper. Po półgodziny gry to jednak częstochowianie podwyższają wynik, a kapitalnym strzałem w samo okienko popisał się aktywny Maciej Domański, autor dwóch bramek i dwóch asyst. Tuż przed przerwą rodowity jastrzębianin pozazdrościł chyba precyzji i równie efektownie skopiował wyczyn naszego  pomocnika. Michał Gliwa był bezradny po strzale Kamila Szymury.
- Mogę być zadowolony z liczb, które zrobiłem w tym meczu, ale mecz chyba nie był najlepszy. Miałem jeszcze dwie sytuacje i jedna z nich mogła wpaść, jakbym trochę lepiej przymierzył, to hattrick byłby trafiony - powiedział skromnie najlepszy zawodnik na boisku, Maciej Domański.
Po wznowieniu gry częstochowianie mieli sporo szczęścia, gdyż piłka po strzale Kamila Jadacha trafiła w słupek. Powiedzenie o niewykorzystanych sytuacjach znalazło potwierdzenie po „petardzie” Miłosza Szczepańskiego kilka minut później. Kolejna okazja gospodarzy, ale piłka po strzale Patryka Skóreckiego „ostemplowała” poprzeczkę częstochowskiej bramki. Przyjezdnym nie pozostało nic innego jak zaliczyć następne trafienie po dwójkowej akcji Lewicki-Domański. Wynik otworzył i zamknął Tomáš Petrášek.
- Chcieliśmy dzisiaj zagrać o zwycięstwo i myślę, że zostaliśmy w straszny sposób ukarani za tą chęć. Tyle błędów ile popełniliśmy w defensywie, nie przystoi na grę na pierwszoligowym poziomie. Raków ma naprawdę bardzo prostą i szeroką drogę do Ekstraklasy i jesteście zespołem, któremu się to należy - ocenił Jarosław Skrobacz
- Był to bardzo dobry mecz i myślę, że promocja w pierwszoligowym wydaniu na najwyższym poziomie.Wynik jednak nie do końca obrazuje to, co się działo na boisku. Dzisiaj spotkaliśmy się z rywalem, który chciał z nami grać w piłkę i stworzył też swoje sytuacje. W tej lidze mało jest takich zespołów, które grają tak odważnie z nami. Za to gospodarze ponieśli wysoką cenę. Ich styl gry spowoduje to, że jeszcze wiele punktów w tej lidze zdobędą, bo grają ofensywną piłkę a Ja taką lubię. Bardzo cieszymy się, że zwyciężyliśmy na tym trudnym terenie. Jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli i chciałbym aby tak było do końca - mówił Marek Papszun
- Wygraliśmy z dobrym zespołem, myślę że robota zrealizowana w stu procentach. Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, udało nam się wygrać w dobrym stylu. Rywal miał swoje sytuacje, ale udało nam się wybronić i stracić tylko jedną bramkę - podsumował Marcin Listkowski.
W najbliższy piątek ekipa Marka Papszuna zmierzy się na własnym boisku z Chojniczanką Chojnice, z którą ma kilka spraw do wyjaśnienia.
GKS 1962 Jastrzębie - Raków Częstochowa 1:5 (1:2)
Bramki:
0:1 10’ Tomáš Petrášek (głową)
0:2 31’Maciej Domański (wolny)
1:2 44’Kamil Szymura
1:3 58’Miłosz Szczepański
1:4 70’Maciej Domański
1:5 80’Tomáš Petrášek (głową)
GKS 1962 Jastrzębie: 1.Grzegorz Drazik, 16.Dominik Kulawiak, 4.Piotr Pacholski, 17.Kamil Szymura, 94.Dawid Gojny, 77.Patryk Skórecki (84’27.Oskar Mazurkiewicz), 6.Maciej Spychała, 20.Damian Tront, 8.Kamil Jadach (79’32.Bartosz Jaroszek), 10.Farid Ali, 28.Kamil Adamek (65’9.Adam Żak). Trener: Jarosław Skrobacz
Rezerwowi: 12.Bartosz Szelong, 3.Kacper Kawula, 88.Krzysztof Gancarczyk, 19.Łukasz Krakowczyk.
Raków Częstochowa: 1.Michał Gliwa, 2.Tomáš Petrášek, 6.Andrzej Niewulis, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz, 13.Piotr Malinowski, 19.Marcin Listkowski (84’96.Sebastian Musiolik), 99.Karol Noiszewski (59’8.Adam Radwański), 30.Miłosz Szczepański (80’14.Kamil Kościelny), 9.Maciej Domański, 23.Patryk Kun, 32.Szymon Lewicki. Trener: Marek Papszun
Rezerwowi: 12.Jakub Szumski, 20.Mateusz Zachara, 25.Karol Mondek, 26.Łukasz Góra.
Sędziowali: Zbigniew Dobrynin, Michał Gajda, Marcin Hankiewicz, Patryk Adamczyk.
Żółte kartki: Ali, Kulawiak - Noiszewski, Listkowski.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account