Rycerz Jesieni z Mstowa

  • Published in News

W XV kolejce Ligi Okręgowej doszło do kilku niespodzianek. WKM wygrała w Przyrowie, skąd piłkarze Piasta raczej nie wypuszczają przeciwników z punktami. Orzeł Psary/Babienica po serii porażek przełamał się w Truskolasach. Woźniczanie wygrali w Krzepicach, gdzie ciężko się wygrywa, ale największą sensację sprawili mstowianie w Lublińcu. Do końca sezonu pozostały jeszcze dwie kolejki, a niektórzy nabierają rozpędu. Na rozegranie meczów awansem już nie wyraził zgody CzOZPN.

Piast Przyrów - Warta Kamieńskie Młyny 1:2 (1:0)
Do sporej niespodzianki doszło w Przyrowie, gdzie miejscowy Piast, który do tej pory doznał tylko jednej porażki na swoim boisku z Pankami, uległ nieobliczalnej Warcie. W pierwszej części pojedynku wszystko szło po myśli gospodarzy, którzy prowadzili po bramce Mateusza Kopery. Druga część meczu, a właściwie jego końcówka należała do przyjezdnych, którzy w ostatnich dziesięciu minutach wyrównali po strzale Kamila Pasternaka i wywalczyli komplet punktów po trafieniu Oskara Krawczyka. W przedostatniej kolejce Warta w pojedynku derbowym zmierzy się z Woźnikami, a Piast ponownie na swoim obiekcie zmierzy się z kolejnym lublinieckim zespołem, Spartą. Spadkowicz po nieoczekiwanej porażce u siebie z Wartą Mstów, będzie chciał odrobić straty.
Stradom Częstochowa - Pogoń Kamyk 1:1 (1:0)
Kibice przy Sabinowskiej obejrzeli dobre, szybkie i emocjonujące widowisko. Gospodarze, po bezpośrednim strzale z rzutu rożnego Ariela Wiśniowskiego, objęli prowadzenie. Podrażnieni goście ruszyli do zmasowanych ataków, ale dobrze interweniujący Maciej Janta lub szczęśliwie lądująca na poprzeczce jego bramki piłka, ale nie zdołali doprowadzić do wyrównania. Dokonali tego po godzinie gry po trafieniu z dwudziestu metrów  Mateusza Wojciechowskiego. W sobotę stradomianie jadą do Mstowa, ale przewidywanie wyniku meczów Warty graniczy z cudem. W Kamyku Pogoń rozegra klasyk z Pankami.
Olimpia Truskolasy - Orzeł Psary/Babienica 2:3 (0:1)
Orzeł po pięciu porażkach z rzędu przełamał się w Truskolasach i sięgnął po pełną pulę. Było to jego drugie zwycięstwo w delegacji, wcześniej z tarczą wrócił z pobliskich Kalet. Goście przyjechali w bardzo okrojonym składzie, ale od pierwszych minut zasygnalizowali, że przyjechali tu po punkty. Po pięciu minutach do bramki Piotra Toporka trafił Krzysztof Glafik, po godzinie gry gola strzelił  Patryk Hampel,  a chwilę później podwyższył Krzysztof Glafik. Gospodarze zabrali się ostro do odrabiania strat i po dwóch bramkach Dawida Wojtyry złapali kontakt z rywalem. Niestety strzelec bramek ujrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i nie mógł wspomóc swojego zespołu w doprowadzeniu do remisu. Ewentualnych punktów poszuka Olimpia w Kościelcu, który przegrał cztery ostatnie pojedynki. W Psarach pojawi się natomiast lider z Kłobucka. - Po „przystanku” w Golcach jedziemy dalej i na pewno powalczymy o kolejne zwycięstwo - zapewnił Daniel Zalski. - Nie można przecież ciągle wygrywać. Zieloni Żarki w zeszłych rozgrywkach już w trzeciej kolejce przegrali u siebie z Victorią, my nadal gramy bez porażki - dodał.
Znicz Kłobuck     - Unia Kalety 10:1 (6:0)
Po remisie w Golcach i przerwaniu passy 40.zwycięstw z rzędu, już bez zbędnego balastu, podopieczni Tomasza Juszczyka na pełnym luzie rozgromi Unię Kalety. Był to ich 42.mecz bez porażki.
- Kiedy się pojawiły informacje, że mamy na koncie 36 zwycięstw z rzędu presja wygrywania trochę nam przeszkadzała. Teraz zaczynamy kolejny zwycięski marsz, bo naszym celem jest wejście do IV ligi - mówił trener Znicza.
Do meczu Znicz przystąpił bez „wykartkowanych” Łukasza Kmiecia i Krzysztofa Łazowskiego z trzema rezerwowymi z pola. Już w trzeciej minucie Jakub Juszczyk otworzył wynik i w sumie strzelił trzy gole w tym meczu. Cztery razy trafił Kamil Wojtyra i ma już na koncie 24. trafienia. Maciej Wolski, który nie wykorzystał rzutu karnego, dorzucił dwa i ma trzy gole mniej od Kamila. Jednego gola dołożył  Dawid Korczak. Honorowego dla gości strzelił Adrian Golec. Unia spróbuje się zrehabilitować przed własną publicznością z Gminą Kłomnice. Znicz w Psarach powalczy o kolejne punkty.
Gmina Kłomnice - Amator Golce 1:6 (1:4)
Losy meczu rozstrzygnęły się już w pierwszej odsłonie. Duża w tym zasługa Patryka Chajdusia, który do przerwy zaliczył trzy trafienia, a w całym meczu cztery. Po jednej bramce strzelili Robert Brzęczek i Bartosz Bartelak, a dla gospodarzy Bartłomiej Szymczyk. Była to trzecia z rzędu porażka podopiecznych Jana Spychalskiego, który po zaległym spotkaniu z Orłem Kiedrzyn, 24.listopada, postanowił po siedmiu latach rozstać się z Gminą. Kłomniczanie w następnej kolejce pojada do Kalet, które również zaliczyły bolesną porażkę i będą chciały pokazać się z jak najlepszej strony przed własną publicznością. „Koguty” sprawdzą formę OHS po wysokim zwycięstwie nad Orłem Kiedrzyn.
Olimpia Huta Stara - Orzeł Kiedrzyn 6:1 (2:0)
Olimpia, po dziewięciu meczach bez zwycięstwa, zaczęła wygrywać. W poprzedniej kolejce niespodziewanie wygrała w Woźnikach, teraz wyraźnie pokonała rozbitego Orła, ale wizyta w Golcach nie wróży nic dobrego. No chyba, że podopieczni Łukasza Wlazło pójdą za ciosem. W pojedynku z kiedrzynianami dwie bramki zdobył Kamil Zasępa, po jednej strzelili Kacper Michowicz, Krzysztof Pietrzykowski, Miłosz Nalepa i Kacper Banasiak, który zamknął wynik spotkania. Honorowy gol padł po strzale Michała Nowaka. Przed Orłem pojedynek z Liswartą Krzepice, ale szansa na pierwsze zwycięstwo jest bardzo mała.
Liswarta Krzepice - MLKS Woźniki 0:2 (0:0)
Liswarta po trzech zwycięstwach, w tym dwóch w delegacji, liczyła na kontynuację dobrej serii w pojedynku z Woźnikami. Gościom wiodło się trochę gorzej, gdyż wygrali w Kłomnicach, ale przegrali u siebie ze Zniczem i niespodziewanie z OHS, dla której był to pierwszy sukces na wyjeździe. Sąsiadujące ze sobą zespoły stworzyły dobre widowisko, ale doskonałych nastrojach do domów wracali woźniczanie, a szczególnie strzelcy bramek, Robert Dzierzan i Radosław Paliga. W sobotę mają przed sobą pojedynek derbowy w Kamieńskich Młynach, które w dobrych nastrojach wracały z przyrowskich Brzózek. Liswarta jak po swoje pojedzie do Częstochowy, ale podopieczni Sebastiana Żebrowskiego liczą na pierwszy sukces w tym sezonie.
KS Panki - Lotnik Kościelec 3:0 (2:0)
W niedzielnym pojedynku KS Panki wywiązał się z roli faworyta i zdecydowanie pokonał słabo grająca ekipę Lotnika. Pięć ostatnich meczów bez zwycięstwa chluby temu zasłużonemu  klubowi nie przynosi. Wróble na kościeleckich dachach już ćwierkają o zmianach jakie się szykują w klubie. Do końca rozgrywek pozostały jeszcze dwa pojedynki, ale o punkty będzie bardzo trudno. O ile w sobotę będzie można pomarzyć o korzystnym wyniku z truskolasanami, o tyle wizyta w Kłobucku do miłych nie będzie należeć. Podopieczni Adriana Pasieki przegrali dwa mecze w Kłobucku i Golcach, ale mają kontakt z liderem. Chociaż najbliższy mecz w Kamyku do łatwych nie będzie należał, no chyba że ponownie formą strzelecką błysną Tomasz Pasieka, Patryk Kudła czy Krystian Piechel.
Sparta Lubliniec - Warta Mstów 2:7 (1:1)
Do sporej niespodzianki, a wręcz sensacji, doszło w Lublińcu. Spadkowicz poległ, i to wysoko, z drużyną, która gra w przysłowiową kratkę. Również rozmiary porażki budzą zdziwienie. W pierwszej odsłonie nic nie zapowiadało takiego rozstrzygnięcia i faworyzowani gospodarze objęli prowadzenie po strzale Damiana Kosińskiego w sytuacji sam na sam. Tuż przed przerwą strzałem głową wyrównał Maciej Niezabitowski. To co się wydarzyło w drugim akcie można nazwać totalnym dramatem. Goście w dziewięć minut strzelili rywalowi pięć bramek i mogli czuć się zwycięzcami. Bogusław Borowiec odpowiedział golem, ale wynik zamknął Mateusz Kyzioł. Dla mstowian trzy razy trafił Michał Kowalczyk i dwa razy Andrzej Bogucki. Tydzień wcześniej wysokiej porażki w Mstowie doznał Piast Przyrów. Jak potoczy się kolejny pojedynek, tym razem ze Stradomiem?. Trudno przewidzieć, ale emocji na pewno nie zabraknie. To samo można powiedzieć o meczu w Przyrowie, gdzie Sparta Lubliniec zmierzy się z Piastem.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account