Szczęśliwa piętnastka Skry

  • Published in News

W XV kolejce rozgrywek pierwszej ligi częstochowianie szczęśliwie uzyskali zwycięstwo.  Po porażkach z zespołami z górnej półki - Elaną Toruń i Widzewem Łódź - przyszła kolej na pojedynek z sąsiadem w ligowej tabeli. Okazał się dużym wyzwaniem, ale ze szczęśliwym zakończeniem.

Był to bardzo trudny mecz walki dla obu drużyn, które cały czas balansują nad skrajem przepaści. Goście mimo trudów podróży zaprezentowali się w Częstochowie bardzo dobrze, nie ułatwiając podopiecznym Pawła Ściebury zadania. Grali bardzo ofiarnie i przez większość spotkania to oni dominowali na boisku. Piłka pokazała jednak swoje oblicze i wygrał zespół, który nie zasługiwał. Jednak w futbolu jak w życiu, trzeba mieć szczęście i strzeleckiego nosa, a takim wykazał się nasz najlepszy snajper, Damian Nowak.
- Drżałem o rezultat tego meczu, bo niestety to co prezentował nasz zespół nie mogło zachwycić, po zakończeniu mogę powiedzieć, że liczy się wynik, a o grze musimy pomyśleć następnym razem. Jakościowo wyglądaliśmy na tle przeciwnika mizernie, ale dobrze, że wygraliśmy, bo te punkty były nam bardzo potrzebne – mówi wiceprezes Skry, Piotr Wierzbicki.
- Ciężki mecz, bo trafiły na siebie dwie specyficzne drużyny, mające podobny styl gry - zauważył  Michał Kieca.
Po silnym strzale Kamila Zalewskiego z okolic 30 metra, piłka po interwencji prawie dwumetrowego bramkarza gości spadła na linię końcową boiska, wprost pod nogi Piotra Noconia, który wycofał ją  do  Michała Kiecy. Ten oddał strzał po ziemi,  ponownie sparowany przez Mariusza  Rzepeckiego. Po drugiej interwencji bramkarza gości piłka trafiła pod nogi Damiana Nowaka, który z najbliższej odległości trafił do siatki. „Nowy” zasłużył na tego gola jak mało kto. Harował od pola karnego do pola karnego, gdy trzeba było wspierał kolegów z obrony, a w końcówce trafił za trzy punkty. Jakże ważne dla naszego zespołu.
- Pomogłem chłopakom na pewno. Damian wykazał się  sprytem i zimną krwią i wykorzystał strzał po mojej akcji - mówił Michał Kieca.
- Nie umie się meczu wygrać, to trzeba zremisować. Niestety straciliśmy bramkę i przegraliśmy. Po dobrej pierwszej połowie, w drugiej trochę słabiej zagraliśmy. Wynik remisowy byłby bardziej sprawiedliwy - stwierdził Adam Topolski.
- Gra w pierwszej połowie zupełnie nam się nie układała, nie mogliśmy stworzyć sobie klarownej sytuacji. W drugiej połowie zagraliśmy już bardziej konsekwentnie i odpowiedzialnie. Udało nam się zdobyć bramkę, dość przypadkową, ale sztuką jest wygrać grając mecz przeciętny lub słaby.  Nam się to udało i z tego bardzo się cieszymy - podsumował Paweł Ściebura.
Ta wygrana uchroniła  częstochowian przed spadkiem na ostatnią pozycję. Za tydzień Skra zagra na wyjeździe z Pogonią Siedlce, a potem czeka ją seria pięciu meczów z rzędu u siebie.
- Czekają nas bardzo trudne listopad i grudzień, rywale na pewno się przed nami „nie położą”, do tego wszyscy przekonują się, że naszym boisku też da się grać o punkty i po nie tu przyjadą. A przypominam, że gramy z Radomiakiem, Bełchatowem czy Łęczną, a to zespoły z czołówki tabeli – komentuje Piotr Wierzbicki.


Skra Częstochowa - Błękitni Stargard 1:0 (0:0)
1:0 80’Damian Nowak
Skra Częstochowa: 12.Łukasz Krzczuk, 20.Wojciech Jurek, 21.Adrian Błaszkiewicz, 27.Mariusz Holik, 24.Oktawian Obuchowski, 17.Krzysztof  Napora (90’23.Dawid Niedbała), 26.Adam Olejnik, 5.Kamil Zalewski, 7.Piotr Nocoń, 22.Maciej Buławski (53’28.Michał Kieca), 9.Damian Nowak (90’30.Sebastian Siwek). Trener: Paweł Ściebura
Rezerwowi: 1.Damian Ziarko, 11.Karol Tomczyk, 25.Sławomir Ogłaza, 29.Konrad Poprawa.
Błękitni Stargard: 57.Mariusz Rzepecki, 18.Wiktor Patrzykąt, 2.Patryk Baranowski, 4.Mateusz Ogrodowski, 21.Grzegorz Rogala (82’13.Karol Orłowski), 23.Mateusz Kwiatkowski, 15.Junpei Shimmura, 6.Filip Karmański (83’9.Piotr Kurbiel), 16.Błażej Starzycki (85’26.Patryk Włóka), 17.Adrian Kwiatkowski (89’27.Jakub Ostrowski), 10.Przemysław Brzeziański. Trener: Adam Topolski
Rezerwowy: 33.Marcel Skwirut.
Sędziowali: Paweł Horożaniecki, Dominik Wrona, Jarosław Gałązka i Bartłomiej Szczecina
Żółte kartki: Nowak - Orłowski.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account