Pechowa porażka

  • Published in News

Niestety nie udał się podopiecznym Pawła Ściebury debiut w rozgrywkach II Ligi. Częstochowianie wrócili z Radomia na tarczy, ale do szczęścia zabrakło bardzo niewiele. Odrobina zimnej krwi w ostatnich minutach pojedynku mogła zapewnić upragniony jeden punkt. Niestety wykorzystywanie rzutów karnych nie jest najmocniejszą stroną „Skrzaków”.

Paweł Ściebura do bramki wystawił szesnastoletniego Mikołaja Biegańskiego, który do tej pory w pierwszej drużynie zagrał tylko kilka minut w III lidze. Wystąpił on jednak bez debiutanckiej tremy, a przy strzale Damiana Szyprutowskiego, który z bliska skierował piłkę do siatki, był bezradny.
Po zmianie stron przyjezdni za sprawą Damiana Nowaka zmarnowali doskonałą okazję na wyrównanie. Na kolejną musieli czekać do końcowych minut pojedynku. Wówczas przebywający zaledwie kilka minut na boisku młodzieżowiec, Patryk Winsztal, sfaulował Adama Olejnika. Niestety Piotr Nocoń nie wykorzystał rzutu karnego i przestrzelił ponad poprzeczką bramki Artura Halucha. Zawodnicy i kibice gospodarzy, których pojawiło się na meczu ponad dwa tysiące, odetchnęli z ulgą. Siódmy w historii pojedynek tych zespołów zakończył się trzecim zwycięstwem radomian, ale cztery razy górą byli piłkarze Skry.

Trener Paweł Ściebura mówił po meczu: - Szkoda tego rzutu karnego, ale to nie był nasz zły mecz, szczególnie jeśli chodzi o realizację założeń taktycznych. Udało się nam wyeliminować najmocniejsze strony Radomiaka i byliśmy blisko zdobycia punktu.

- Lepiej zdobyć trzy punkty po przeciętnej grze, niż po pięknej grze zremisować albo nie wygrać - taką piłkarską maksymą podsumował pojedynek trener Radomiaka. Dziennikarze na konferencji mieli do niego pretensje o nieodpowiedzialne zmiany, które mogły doprowadzić do straty punktów przez radomian. Żurnaliści byli pod wrażeniem postawy młodziutkiego bramkarza Skry, Macieja Biegańskiego.

-  Wiadomo, że w pierwszych minutach stres był. Na szczęście tak się złożyło, że w początkowych dziesięciu minutach miałem trzy pewne interwencje i wszystko „puściło”. Tak jednak musiało być. Szkoda tej trochę niefortunnej bramki, bo naszym zdaniem była ręka u zawodnika Radomiaka, ale sędzia powiedział, że „nie do gwizdnięcia”. To już jednak historia, szkoda punktów, ale graliśmy dobre spotkanie, a przed nami 33 kolejki, żeby udowodnić na co nas stać - powiedział Maciej Biegański.

W sobotę Skrę czeka następny wyjazd, tym razem znacznie dalszy, bo do Łęcznej. Górnik ma za sobą niedawną ekstraklasową przeszłość, ale częstochowianie udowodnili w Radomiu, że rywali się nie obawiają.  Ze spokojem czekamy więc na wyjazd na Lubelszczyznę i mamy nadzieję na pierwsze punkty. Łęcznianie na inaugurację drugoligowych rozgrywek zremisowali na wyjeździe z Gryfem Wejherowo, 2:2.
RKS Radomiak Radom - KS Skra Częstochowa 1:0 (1:0)
Bramka:
1:0 19’Damian Szuprytowski
Radomiak Radom: 1.Artur Haluch, 38.Martin Klabník, 2.Michał Grudniewski, 4.Maciej Świdzikowski, 14.Damian Jakubik, 17.Maciej Filipowicz (71’11.Michał Kaput), 18.Rafał Makowski, 7.Damian Szuprytowski (79’97.Dominik Sokół), 46.Jakub Wawszczyk, 9.Leândro (90’8.Patryk Winsztal), 77.Patryk Mikita (63’21.Michał Suchanek). Trener: Dariusz Banasik.
Rezerwowi: 12.Mateusz Kochalski, 21.Bruno Luz, 19.Łukasz Pietroń.
Skra Częstochowa: 13.Mikołaj Biegański, 26.Adam Olejnik, 21.Adrian Błaszkiewicz, 4.Mateusz Woldan, 11.Karol Tomczyk (72’24. Oktawian Obuchowski), 17.Krzysztof Napora, 8.Łukasz Kowalczyk, 5.Kamil Zalewski (59’10.Wojciech Jurek), 7.Piotr Nocoń, 23.Dawid Niedbała (55’20.Adrian Musiał), 9.Damian Nowak (82’28.Michał Kieca). Trener: Paweł Ściebura.
Rezerwowi: 12.Łukasz Krzczuk, 6.Piotr Mastalerz, 20.Wojciech Jurek, 22.Dominik Marek.
Sędziował: Rafał Rokosz (Katowice).
Żółte kartki: Świdzikowski - Olejnik, Napora, Nocoń, Musiał.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account