Raków triumfuje i ciekawą końcówkę sezonu funduje

To był kapitalny mecz w wykonaniu Rakowa, który w 31. kolejce Nice 1 ligi pokonał na wyjeździe GKS Tychy 3:0 i umocnił się w czubie tabeli. Podopieczni Marka Papszuna zagrali znakomicie i przy większej skuteczności spokojnie mogli postarać się o rewanż za pamiętną porażkę 1:8 przy Limanowskiego.

Starcie GKS-u Tychy z Rakowem było arcyważne dla układu górnej części tabeli. Oba zespoły przed tym meczem miały tyle samo punktów i tylko zwycięzca tej konfrontacji mógł przedłużyć swoje szanse na ewentualny awans. Remis nie zadowalał nikogo. Z tego powodu można było spodziewać się zaciętej rywalizacji dwóch godnych siebie ekip. Należało oczekiwać trudnego spotkania, bowiem tyszanie w rundzie wiosennej tylko raz schodzili z boiska pokonani.
Częstochowianie jednak od pierwszych minut sprawiali wrażenie o wiele lepszej drużyny, która gra szybciej, częściej utrzymuje się przy piłce na połowie rywala i nie ma problemów z grą w defensywie. GKS wyglądał mizernie na tle Rakowa. W 18. minucie wynik otworzył najlepszy tego dnia na boisku, Dariusz Formella, który w polu karnym strzałem po długim słupku pokonał golkipera gospodarzy. Niespełna dziesięć minut później ten sam zawodnik zanotował asystę po dośrodkowaniu z prawego skrzydła. Do centry dopadł filigranowy Karol Mondek, który głową umieścił futbolówkę w siatce. Swoje okazje mieli też inni zawodnicy RKS-u, natomiast GKS kilkukrotnie zbliżał się do bramki czerwono-niebieskich, ale nie stwarzał zbyt dużego zagrożenia, najczęściej bazując na stałych fragmentach gry, które jednak nie przynosiły wymiernych skutków.
Jeszcze przed przerwą częstochowianie dobili swoich rywali sprytnym rozegraniem rzutu wolnego. Znowu w rolę podającego wcielił się Formella, który posłał piłkę w pole karne Adamowi Radwańskiemu, a ten strzałem z powietrza ustalił rezultat do przerwy na 3:0. Ponad pięciotysięczna grupa kibiców gospodarzy przecierała oczy ze zdumienia na nowoczesnym stadionie w Tychach.
W drugiej połowie tempo tego meczu nie było już tak szybkie. Raków kontrolował przebieg wydarzeń i nie pozwalał praktycznie ekipie Ryszarda Tarasiewicza na cokolwiek. Momentami spotkanie wyglądało jakby to zawodnicy Marka Papszuna mieli odrabiać straty, ponieważ co chwila stwarzali sobie dobre lub bardzo dobre sytuacje. – Jeżeli się można do czego przyczepić po tym meczu, to do braku większej skuteczności, ponieważ mogliśmy to spotkanie wygrać wyżej – powiedział po końcowym gwizdku szkoleniowiec RKS-u. W pewnym momencie pachniało pogromem, ale skończyło się na i tak efektownym zwycięstwie 3:0.
To oznacza, że Raków w tabeli Nice 1 ligi awansował na szóste miejsce i do drugiego Zagłębia Sosnowiec traci na trzy kolejki przed końcem sezonu jedynie trzy oczka. W następnej serii gier ekipa spod Jasnej Góry zagra w sobotę u siebie z Olimpią Grudziądz.
GKS Tychy - RKS Raków Częstochowa 0:3 (0:3)
Bramki:
0:1 18’Dariusz Formella
0:2 27’Karol Mondek
0:3 40’Adam Radwański
GKS Tychy: 91.Konrad Jałocha, 13.Mateusz Grzybek, 4.Marcin Biernat, 27.Daniel Tanżyna, 33.Dawid Abramowicz (58’9.Michał Fidziukiewicz), 5.Maciej Mańka, 31.Keon Daniel, 32.Edgar Bernhardt (88’28. Jan Biegański), 8.Łukasz Grzeszczyk, 26.Paweł Kaczmarczyk (84’77.Kacper Piątek), 25.Kamil Zapolnik. Trener: Ryszard Tarasiewicz.
Rezerwowi: 17.Jakub Vojtus, 53.Marek Igaz, 93.Łukasz Bogusławski, 6.Łukasz Matusiak.
Raków Częstochowa: 1.Mateusz Lis, 25.Karol Mondek, 3.Artiom Rachmanow, 6.Andrzej Niewulis, 26.Łukasz Góra, 13.Piotr Malinowski (88’14.Kamil Kościelny), 11.Dariusz Formella (80’7.Rafał Figiel), 21.Jakub Łabojko, 16.Igor Sapała, 8.Adam Radwański, 9. José Embaló (63’10.Adam Czerkas). Trener: Marek Papszun.
Rezerwowi: 30.Miłosz Szczepański, 29.Jakub Szumski, 4.Adam Mesjasz, 19.Krystian Wójcik.
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin).
Żółte kartki: Daniel, Bernhardt, Tanżyna, Grzeszczyk oraz Mańka - Formella i Rachmanow.

Krystian Natoński, cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account