Mrzygłód i Lubliniec idą łeb w łeb

Za nami VI kolejka w grupie mistrzowskiej oraz dwóch grupach spadkowych w częstochowskiej Klasie Okręgowej. W walce o awans na placu boju pozostały dwie drużyny, które nie zwalniają tempa. Cały czas na prowadzeniu jest Sparta Lubliniec, ale czuje wyraźny oddech drugiego w tabeli LZS-u Mrzygłód.

Pogoń Kamyk - LZS Mrzygłód 1:2 (1:2)
Część spotkań odbyła się już w środę. W grupie mistrzowskiej zespół Pogoni Kamyk rywalizował u siebie z LZS-em Mrzygłód. Dla gości był to bardzo ważny pojedynek, bowiem tylko zwycięstwo jeszcze przedłużało ich nadzieję na dogonienie Sparty Lubliniec. Gospodarze mogli i chcieli skomplikować sytuację rywalom, ale ostatecznie lepsi okazali się przyjezdni, którzy wygrali 2:1. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie. W 29. minucie wynik otworzył Jakub Machura, a niecały kwadrans później ten sam zawodnik podwyższył rezultat. Pogoń za sprawą Alexa Bednarka w doliczonym czasie gry strzeliła bramkę kontaktową, ale w drugiej połowie zabrakło już goli i LZS na jeden dzień zrównał się punktami ze Spartą, czekając na ich odpowiedź.
Victoria Częstochowa - Zieloni Żarki 2:0 (1:0)
Tego samego dnia Victoria Częstochowa podejmowała Zielonych Żarki. Podopieczni Adriana Pasieki długo kazali czekać swoim kibicom na odniesienie pierwszego triumfu w grupie mistrzowskiej, ale wreszcie sympatycy częstochowskiej drużyny doczekali się, bowiem gospodarze wygrali 2:0 po trafieniach Adama Górskiego i Michała Załuckiego. Żarczanie stracili już animusz, bowiem nie mają szans na wywalczenie w tym roku awansu. Pozostaje im walka o trzecią lokatę.
Gmina Kłomnice - Sparta Lubliniec 3:4 (2:3)
Dzień później w święto Bożego Ciała odbył się arcyważny mecz w Kłomnicach, gdzie tamtejsza Gmina podejmowała Spartę Lubliniec. Gospodarze mocno przestraszyli faworyta, ale przegrali 3:4. Po kwadransie gry spartanie prowadzili 2:0 po strzałach Łukasza Bałuszyńskiego i Rolanda Skolika. Gola kontaktowego dla kłomniczan zdobył Bartłomiej Szymczyk, natomiast na 3:1 podwyższył Damian Kosiński. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy odpowiedział Tomasz Wypych, co zwiastowało spore emocje w drugiej połowie. W niej najpierw do siatki trafili goście za sprawą Szymona Klepacza. W samej końcówce znowu zrobiło się gorąco, bo na listę strzelców dla kłomniczan wpisał się Bartłomiej Szymczyk. Szalony mecz, ale jakże ważne trzy punkty dla Sparty Lubliniec, która utrzymuje przewagę w tabeli nad LZS-em.
Amator Golce - Jedność Boronów 1:1 (0:1)
Mecz bez większego ciężaru gatunkowego odbył się w Golcach, gdzie Amator podejmował Jedność Boronów. Oba zespoły walczą w tym momencie wyłącznie o jak najwyższą lokatę na koniec sezonu. Boronowianie chcą utrzymać się w pierwszej czwórce i ewentualnie powalczyć o ligowe podium, natomiast Amator plasował się przed tym spotkanie na piątym miejscu. Rywalizacja zakończyła się remisem 1:1 i podziałem punktów, co sprawiło, że Jedność odrobiła oczko do Zielonych Żarek, a Amator osunął się w tabeli na szóstą pozycję.
Unia Kalety - Olimpia Truskolasy 7:1 (4:0)
W pierwszej grupie spadkowej znowu nie przestaje zaskakiwać Unia Kalety, która tym razem rozgromiła u siebie Olimpię Truskolasy aż 7:1! To nie pierwszy tak wysoki rezultat kalecian w ostatnim czasie, ponieważ jakiś czas temu upokorzyli u siebie ekipę ze Stradomia. To miał być bardzo wyrównany pojedynek, wszak spotkali się ze sobą sąsiedzi w tabeli, a dodatkowo wyżej plasowała się Olimpia. Mało kto spodziewał się więc takiego przebiegu. Hat-tricka dla Unii zdobył Dawid Cyl, dubletem popisał się Arnold Imiołczyk, a jedną bramkę dorzucił Mateusz Urbańczyk oraz Mateusz Bal, dla którego było to trafienie samobójcze. Honorowego gola dla Olimpii strzelił Dawid Wojtyra. Po tym meczu Unia wyprzedziła Olimpię i znajduje się obecnie na czwartym miejscu, które daje nadzieję na utrzymanie się w lidze. Z kolei drużyna z Truskolas znalazła się w bardzo trudnym położeniu, ponieważ grozi im spadek do A-klasy, a dodatkowo trzeba szybko pozbierać się po tak druzgocącej porażce.
KS Stradom AJD Częstochowa - Liswarta Lisów 4:1 (2:0)
Wysoko, chociaż nie aż tak jak Unia Kalety, wygrał u siebie Stradom AJD Częstochowa, który pokonał Liswartę Lisów 4:1. Wielu kibiców częstochowskiego zespołu mogło mieć obawy przed tym meczem, ponieważ dyspozycja piłkarzy Stradomia w końcówce sezonu jest bardzo słaba. Gospodarzom udało się jednak kontrolować przebieg wydarzeń, aczkolwiek pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. W drugiej faworyci jednak nie zawiedli  i zaaplikowali rywalom cztery gole autorstwa Piotra Nowaczyka, Macieja Malinowskiego, Dawida Nabiałka oraz Łukasza Ciecierskiego. Dla lisowian trafił Sławomir Góra. Stradom po tym spotkaniu ucieka spod topora i jest o krok od utrzymania się, natomiast Liswarta już dawno pogodziła się ze spadkiem.
Olimpia Huta Stara - Warta Mstów 1:2 (0:1)
Piąte zwycięstwo w szóstym meczu odniosła Warta Mstów, która tym razem pokonała na wyjeździe Olimpię Huta Stara 2:1. Dla gospodarzy był to pojedynek ostatniej szansy, aby spróbować jeszcze powalczyć o utrzymanie. Gola do szatni dla mstowian zdobył Przemysław Nawizowski. Nadzieje gospodarzy odżyły w 78. minucie, kiedy wyrównał Łukasz Wlazło. Radość trwała jedynie sto osiemdziesiąt sekund, ponieważ drugą bramkę dla Warty strzelił Nawizowski. Przyjezdni zapewnili sobie utrzymanie w lidze i walczą o pierwsze miejsce w grupie, a Olimpia spada do A-klasy.
LKS Sieraków Śląski - Lotnik Kościelec 1:3 (1:1)
Niespodzianki nie było w rywalizacji Sierakowa Śląskiego z Lotnikiem Kościelec. To była konfrontacja ostatniego zespołu z liderem tabeli. Goście wygrali 3:1 i nadal są na pierwszym miejscu. Warto jednak podkreślić, że zdegradowany Sieraków potrafił zdobyć gola przeciwko Lotnikowi, co niewielu drużynom udaje się ta sztuka w ostatnim czasie. Ekipa z Kościelca ma nadal trzy oczka więcej od drugiej Warty Mstów.
Liswarta Popów - Czarni Starcza 2:1 (0:1)
W drugiej grupie spadkowej doszło do bardzo dużej niespodzianki w Popowie, gdzie Liswarta pokonała Czarnych Starcza 2:1. Ci pierwsi muszą pogodzić się ze spadkiem, ale to nie przeszkodziło im w sprawieniu sensacji. Starczanie przecież pilnie potrzebują punktów, żeby uciec z czwartej lokaty, która nie daje gwarancji utrzymania się w lidze. Zamiast gonić trzecią Wartę Kamieńskie Młyny, ekipa Czarnych prawdopodobnie skończy sezon właśnie na czwartej lokacie i będzie zmuszona grać w barażach. Mecz zaczął się dobrze dla gości, którzy objęli prowadzenie w 32. minucie za sprawą Łukasza Krzyczmanika. W drugiej połowie o wiele lepiej spisali się popowianie, którzy nie tylko odrobili straty dzięki trafieniu Michała Różańskiego, ale także potrafili strzelić zwycięską bramkę autorstwa Borysa Wiskulskiego.
Liswarta Krzepice - Warta Kamieńskie Młyny 1:2 (0:1)
Wpadkę Czarnych skrzętnie wykorzystali zawodnicy Warty Kamieńskie Młyny, którzy wygrali na wyjeździe z Liswartą Krzepice 2:1 i mają już sześć punktów przewagi nad starczanami. Milowy krok w kierunku utrzymania się uczynili zwłaszcza Michał Wojciechowski oraz Sebastian Janecki, którzy wpisywali się na listę strzelców Warty. W końcówce gola dla krzepiczan zdobył jeszcze Grzegorz Noga, ale to nie wystarczyło nawet do remisu. Liswarta z Krzepic wciąż postaje jedyną drużyną w grupie bez zwycięstwa.
Piast Przyrów - Płomień Kuźnica Marianowa 0:1 (0:0)
Zdegradowany Piast Przyrów nie sprostał liderowi tabeli, Płomieniowi Kuźnicy Marianowa, przegrywając 0:1. Jedyna bramka padła w 78. minucie spotkania po strzale Igora Woźniaka. Przyrowianie są na przedostatniej lokacie, natomiast Płomień jest na pierwszym miejscu z takim samym dorobkiem punktowym co MLKS Woźniki.
Grom Miedźno - MLKS Woźniki 0:5 (0:2)
A to dlatego, że wspomniany MLKS wygrał wysoko na wyjeździe z Gromem Miedźno 5:0 i nadal walczy o pierwsze miejsce w grupie. Grom to ostatnia drużyna w tabeli, która może jeszcze ewentualnie powalczyć o uniknięcie tej lokaty, ale w tym meczu nie miała większych szans z zespołem, dla którego było to już piąte zwycięstwo w szóstym spotkaniu.

Krystian Natoński, cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account