Znicz w IV Lidze

cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Skra Częstochowa - Raków Częstochowa

Awans Znicza został przypieczętowany i to z „przytupem”, gdyż wysoko pokonał rywali z Huty Starej. Kamil Wojtyra zakończył mecz „pięciopakiem”, a przez dwa lata gry w Kłobucku strzelił już ponad sto bramek. Teraz wszyscy skupią się już na kwestii degradacji. Możliwości jest bardzo wiele, ale jeszcze do końca nie wiadomo ile zespołów będzie się musiało pożegnać z „Okręgówką”.

Gmina Kłomnice - Warta Kamieńskie Młyny 3:4 (2:0)
Gmina bardzo dobrze rozpoczęła rundę rewanżową, ale pięć porażek stawia zespół Przemysława Chobota w trudnej sytuacji. Porażka ze Zniczem była raczej wkalkulowana, ale z broniącą się przed spadkiem Wartą już raczej nie. Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy i dwóch celnych trafień Bartłomieja Szymczyka, ale po zmianie stron zmienił się również obraz gry. Goście po bramkach Karola Klyta, Krzysztofa Markowskiego i Marcina Płaszczymąka wyszli na prowadzenie. Adam Mielczarek doprowadził do wyrównania, ale Karol Klyta tuż przed gwizdkiem sędziego doprowadził do wygranej gości. Przed Wartą wizyta ekipy z Kamyka, która podobnie jak Warta chce zająć jak najwyższą pozycję tabeli. Gmina będzie chciała uciec ze strefy spadkowej, ale czeka ją trudny pojedynek z sąsiadującą w tabeli Olimpią Huta Stara. Stawka jest duża, to i emocje powinny być spore.
Stradom Częstochowa - Orzeł Kiedrzyn 2:0 (1:0)
Kolejny bardzo ważny mecz w kontekście utrzymania, derbowy i z podtekstem, gdyż przeciwko swoim dawnym kolegom zagrał Mateusz Teodorczyk, a drużynę ze Stradomia poprowadził do zwycięstwa dawny szkoleniowiec Orła, Rafał Kuczera.
- Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, ale nie był to mecz do jednej bramki. Byliśmy po prostu skuteczniejsi. Miejsce Orła w tabeli pewno nie jest adekwatne do umiejętności całego zespołu. Dobra piłka w wykonaniu obu zespołów, pełne zaangażowanie, ale wszystko w duchu fair. W każdym meczu walczymy o życie i nie ma znaczenia z kim gramy - powiedział Rafał Kuczera.
Wynik otworzył po szybkim rajdzie Ariel Wiśniowski. Niestety po półgodziny gry z boiska do szpitala został zabrany Artur Jarzyn. Życzymy kapitanowi Stradomia szybkiego powrotu do zdrowia. Rezultat ustalił po zmianie stron Dawid Nabiałek wykorzystując sytuację sam na sam. Stradomianie jadą powalczyć w Golcach o jak najlepszy wynik, ale nie będzie to łatwe zadanie. Orzeł ma również godnego przeciwnika, który rozprawił się w Pankach z Woźnikami.
Sparta Lubliniec - Amator Golce 2:1 (1:0)
Sparta podbudowana zwycięstwem w Częstochowie z Orłem uporała się takim samym stosunku z wyżej notowanym Amatorem Golce. Już w siódmej minucie Damian Kosiński dał „Spartanom” prowadzenie. W drugiej odsłonie Arkadiusz Janicki podwyższył, a pięć minut później kontaktowego gola w swoim dawnym stylu zdobył grający trener, Tomasz Czok, który z powodu braków kadrowych był zmuszony wstać z ławki rezerwowych i włączyć się do gry. Zrobił to bardzo skutecznie i efektownie, ale w ostatnich dziesięciu minutach nie udało się już nic więcej poprawić. Przed Spartą sąsiedzki pojedynek z Unią Kalety o „sześć punktów”. „Koguty” przetestują na swoim obiekcie zwycięzcę Orła Kiedrzyn, Stradom Częstochowa.
Olimpia Truskolasy - Liswarta Krzepice 4:1 (1:0)
Pod nieobecność ukaranego odsunięciem od trzech spotkań Dawida Wojtyry, obowiązek strzelania bramek wziął na siebie Cezary Tomziński i zrobił to na tyle skutecznie, że krzepiczanie wyjechali do domu z bagażem czterech goli. Jedną z bramek strzelił Adrian Dymarek, a honorowego gola zdobył Mateusz Mońka. Krzepiczanie osunęli się na szóste miejsce i wyprzedzają Olimpię zaledwie trzema punktami. O poprawę dorobku punktowego będzie im ciężko, gdyż w kolejnym pojedynku derbowym zmierzą się już z czwartoligowym Zniczem. Olimpia w Woźnikach powalczy o punkty i nie będzie bez szans biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe gospodarzy.
Znicz Kłobuck - Olimpia Huta Stara 8:0 (3:0)
Piłkarze Znicza przypieczętowali awans do IV Ligi w swoim stylu, czyli wysokie zwycięstwo i bramki strzelone przez swoich najlepszych snajperów. Tym razem po jednym golu zdobyli Maciej Wolski, Karol Kasprzyk i Jakub Juszczyk, a pięć razy do bramki gości trafił Kamil Wojtyra.
- Jest to na pewno spory sukces, ale również wyróżnienie, że mogę być częścią  tej drużyny. Przy strzelaniu bramek dużą rolę spełniają koledzy z zespołu od których otrzymuję sporo dobrych podań w trakcie meczu. Bardzo dobrze wspominam lata spędzone w Rakowie. Cały czas mocno kibicuje drużynie z Limanowskiego i mam nadzieję, że tegoroczny awans nie będzie największym sukcesem w najbliższych latach. Przed nami trudny sezon w IV Lidze, dużo bardziej wymagający niż poprzedni jak i obecny. Mam jednak nadzieję że sprostamy oczekiwaniom jakie zostaną przed nami postawione przed sezonem - opowiadał o awansie, strzelonych bramkach, Rakowie i przyszłym sezonie na czwartoligowych boiskach Kamil Wojtyra, który po ostatnim meczu ma na koncie 45.bramek.
- Cieszę się, że przeszliśmy przez te rozgrywki w takim stylu. Przez dwa sezony nie przegraliśmy meczu, zdobyliśmy mnóstwo bramek. Drużyna się skonsolidowała, zgrała i tworzy monolit, a duża w tym zasługa trenera Tomasza Juszczyka, który trzyma chłopaków mocno w ryzach. Zawodnicy trenują trzy razy w tygodniu plus mecz i frekwencja wynosi 95%, to o czymś świadczy - oświadczył Daniel Zalski.  
- Mamy zespół, który konsekwentnie dąży do wyznaczonego celu, którym jest czwarta liga. Myślę, że zasłużenie wywalczyliśmy ten awans. Udało nam się utrzymać formę przez cały sezon, zdobyliśmy najwięcej bramek, a straciliśmy najmniej - podsumował Tomasz Juszczyk
Przed Zniczem kolejny pojedynek, tym razem w Krzepicach. Derby zawsze są zacięte i przynoszą nieraz zaskakujące rozstrzygnięcia, ale podopieczni Tomasza Juszczyka mają zamiar zakończyć rozgrywki z trzycyfrowym wynikiem punktowym. Olimpia walczy dalej o pozostanie w „Okręgówce” i zmierzy się u siebie z Gminą Kłomnice.
Warta Mstów - Orzeł Psary/Babienica 6:3 (2:3)
Mstowianie dobrze weszli w mecz uzyskując prowadzenie po strzale Ernesta Mazanka. Zdobyty gol uśpił chyba czujność gospodarzy, bo goście w dziesięć minut strzeli trzy bramki po trafieniach Jakuba Matyl, Adama Młynka i Krzysztofa Glafika. Jeszcze przed przerwą kontaktowego gola głową zdobył niezastąpiony Andrzej Bogucki. Po przerwie, podczas której zawodnicy otrzymali chyba dosadne wskazówki o trenera Morawiaka, mstowianie przejęli inicjatywę i czterema bramkami przypieczętowali sukces. Na listę strzelców wpisali się Ernest Mazanek, Michał Kowalczyk i dwukrotnie Andrzej Bogucki. Orzeł będzie się chciał zrehabilitować przed własną publicznością w spotkaniu z Piastem Przyrów, natomiast Warta tym razem zamelduje się w Kościelcu, który marzy o wydostaniu się ze strefy spadkowej.
KS Panki - MLKS Woźniki 5:0 (4:0)
Od pierwszych minut sędzia tego pojedynku, Dariusz Prauza, nie narzekał na brak pracy. Jedenaście żółtych kartek i trzy czerwone ubarwiły to emocjonujące spotkanie. W trzeciej minucie Tomasz Pasieka otworzył worek z bramkami, podwyższył Patryk Kudła. Robert Dzierżan został usunięty z boiska za zagranie ręką piłki zmierzającej do bramki woźniczan. Podyktowany za to zagranie rzut karny wykorzystał Tomasz Pasieka, ten sam zawodnik tuż przed przerwą ustalił wynik pierwszej połowy na 4:0. Po zmianie stron wynik ustalił Tomasz Pasieka obsłużony idealnym podaniem Patryka Kudła. Również w drugiej odsłonie wcześniej pod prysznic zostali odesłani Adrian Pasieka i Krzysztof Kowalski. Pankowianie w niedzielę zmierzą się przy Starzyńskiego z Orłem. W sobotę w Woźnikach pojawią się podopieczni Marcina Zalewskiego i spróbują powalczyć z osłabionym zespołem  Grzegorza Bąka.
Piast Przyrów - Unia Kalety 3:3 (1:0)
Sąsiadujące ze sobą w ligowej tabeli zespoły podzieliły się punktami. Gospodarze po trzech ostatnich porażkach liczyli bardzo na komplet punktów. Rozpoczęło się po ich myśli i bramce grającego trenera, Tomasza Walioszczyka, który odwiesił korki z kołka i po dłuższej przerwie pojawił się na boisku, aby pomóc zespołowi. Goście po zmianie stron i bramkach Mateusza Urbańczyka i Damiana Zubera zdołali wyrównać i wyjść na prowadzenie. Losy wyniku rozstrzygnęły się w ostatnich dziesięciu minutach. Kamil Smoleń doprowadził do wyrównania, ale trzy minuty później goście ponownie wyszli na prowadzenie po golu Kamila Pilarskiego. W ostatniej minucie Bartłomiej Wiśniewski zapewnił miejscowym remis i jeden punkt z czego oba zespoły mogą być chyba zadowolone. Przyrowianie w następnym meczu zmierzą się w Psarach z Orłem i będzie to dla gospodarzy bardzo ważny mecz, bo ewentualna porażka zepchnie ich do strefy spadkowej. Kalecianie w pojedynku derbowym będą podejmować Spartę Lubliniec, która mimo braków kadrowych ambitnie walczy o każdy punkt.
Pogoń Kamyk - Lotnik Kościelec 1:0 (0:0)
Lotnik po sukcesie w Kamieńskich Młynach bardzo liczył na kolejne w starciu w Kamyku. Dla Cezarego Siwego był to również mecz z podtekstem, gdyż nie tak dawno prowadził drużynę Pogoni i zna bardzo dobrze większość zawodników tego klubu. Po słabym meczu z obu stron doskonałą okazję mieli przyjezdni, którzy nie wykorzystali sytuacji sam na sam. W rewanżu podopieczni Przemysława Szczypiór nie zmarnowali okazji i po strzale z dystansu Sebastiana Słowikowskiego objęli prowadzenie, którego nie oddali do końca. Sytuacja „Lotników” nie jest najlepsza, gdyż nadal zajmują przedostatnie miejsce, ale nie beznadziejna, gdyż do środka tabeli brakuje im dziesięciu punktów. W sobotę w Kościelcu zmierzą się z nieobliczalną ekipą Prometeusza Morawiaka. Pogoń w Kamieńskich Młynach  zmierzy się z Wartą, która również ucieka przed strefą spadkową.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account