Warta na kolanach

cz-piłka.pl. piłka nożna, Częstochowa, football, Waldemar Deska, football photo gallery, football photos, Raków Częstochowa - Warta Poznań

Już w czwartek, 18.kwietnia, w Bytowie częstochowianie mogą przypieczętować awans do Lotto Ekstraklasy. Oczywiście kibice Rakowa woleliby świętować sukces na swoim „Skansenie”, ale o żadnych kalkulacjach nie ma mowy. Piłkarze chcą swoim sympatykom zrobić prezent świąteczny i w dobrych nastrojach spędzić Wielkanoc w rodzinnym gronie.

Jednak pierwsza połowa pojedynku z Wartą nie potwierdzała ich planów, a poznaniacy zagrali bardzo dobrze, ale sił wystarczyło tylko na godzinę. Ich kontrataki były naprawdę groźne, a  swoich szans nie wykorzystali w sytuacjach sam na sam z Michałem Gliwa - Robert Janicki i Michał Jakóbowski.
– Wydaje mi się, że wynik jest za wysoki. Gdybyśmy jako pierwsi zdobyli bramkę, to byłaby szansa na korzystny rezultat. Szkoda szczególnie szans z pierwszej części, bo w drugiej nie mieliśmy już praktycznie żadnej sytuacji – przyznaje Radosław Jasiński
Obraz gry zmienił się po zmianie stron, gdy goście dali nam prowadzenie po golu samobójczym. Idealnym posunięciem było wprowadzenie Miłosza Szczepańskiego, który odwdzięczył się trenerowi dwoma trafieniami.
- Cieszymy się z wygranej z Wartą Poznań. Uważam, że zagraliśmy dobry mecz, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, w jakich warunkach przyszło nam w niedzielę grać. Mam tutaj na myśli stan murawy, która przy naszym stylu gry ma duży wpływ na boiskowe wydarzenia. Jej dobry stan jest naszym atutem. W tej chwili go nie mamy, więc tym bardziej jesteśmy zadowoleni, że wygraliśmy z Wartą 3:0. Samo spotkanie było podobne do tego, jakie rozegraliśmy z Garbarnią. Było dużo pojedynków jeden na jeden i walki w powietrzu. Choć wydawać by się mogło, że powinniśmy wygrać ten mecz bez problemu, to ligowe punkty musieliśmy sobie ciężko wywalczyć - podsumował Rafał Figiel.
– Zostaliśmy dobrze ułożeni przez trenera, nieźle się ustawialiśmy, walczyliśmy jeden za jednego. Gdy ktoś z nas wychodził do rywala, to mógł liczyć na asekurację. Po pierwszej połowie mieliśmy poczucie, że dobrze to wszystko wyglądało. Było też kilka sytuacji, szkoda przede wszystkim sytuacji sam na sam, którą miał Michał Jakóbowski. Na drugą część meczu wyszliśmy z takim samym nastawieniem, jak na pierwszą, żeby gryźć trawę. Niestety, nie udało się zachować czystego konta. Pierwsza bramka dla Rakowa padła z niczego. Po dośrodkowaniu pecha miał nasz kapitan Bartek Kieliba - ocenił Radosław Jasiński.
- O wyniku zadecydowały dwa momenty tego meczu. Pierwszy to bramka samobójcza Bartka Kieliby, a drugi to kontuzja Mateusza Bodziocha, po której zawaliła się nasza defensywa. Wygląda na to, że Mateusz Bodzioch ma złamany nos. Wiadomo, że zderzył się z kolegą z zespołu, Bartkiem Kalupą, ale według mnie wcześniej było odepchnięcie rękami przez zawodnika gospodarzy. No nie mamy szczęścia, ale taka jest piłka - podsumował Petr Nemec.
- Duże gratulacje dla mojego zespołu, bo rozgrywał trzeci mecz w ciągu tygodnia i zmęczenie fizyczne było spore. Było widać odpowiedzialność i świadomość tego, o co gramy. Przebiegliśmy w tym maratonie już 42 km, zostało nam 195 metrów, jednak musimy jeszcze dobiec. Jesteśmy już na stadionie i wierzę, że w następnej kolejce osiągniemy metę - poinformował Marek Papszun.
Dzięki temu zwycięstwu przewaga częstochowian nad trzecią i czwartą drużyną Fortuna 1 Ligi, Sandecją Nowy Sącz i Stalą Mielec, wzrosła do szesnastu punktów. Podopieczni Marka Papszuna potrzebują jeszcze tylko jednego zwycięstwa, żeby cieszyć się z awansu do ekstraklasy. Może to nastąpić już w najbliższy czwartek, 18 kwietnia, kiedy zmierzą się na wyjeździe z Bytovią Bytów.
- W czwartek w Bytowie damy z siebie wszystko, by zapewnić sobie awans. Jedziemy tam wykonać swoją pracę i zdobyć trzy punkty. Jesteśmy jednak świadomi tego, że Bytovia nie ułatwi nam zadania, dlatego jesteśmy gotowi na bardzo ciężkie spotkanie. W czwartek zagramy z pewnością siebie, ale podejdziemy z szacunkiem i pokorą do przeciwnika. Zrobimy wszystko, żebyśmy mogli świętować w Bytowie awans do ekstraklasy - zapowiedział  Rafał Figiel.

View the embedded image gallery online at:
http://www.cz-pilka.pl/hot-news/3518#sigProId103f66a009

Raków Częstochowa - Warta Poznań 3:0 (0:0)
Bramki:
1:0 49’Bartosz Kieliba (samobójcza)
2:0 81’Miłosz Szczepański
3:0 90’Miłosz Szczepański
Raków Częstochowa: 1.Michał Gliwa, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz, 6.Andrzej Niewulis, 2.Tomáš Petrášek, 27.Daniel Bartl, 7.Rafał Figiel, 17.Petr Schwarz, 9.Maciej Domański (77’30.Miłosz Szczepański), 19.Marcin Listkowski (81’26.Łukasz Góra), 23.Patryk Kun, 32.Szymon Lewicki (87’45.Patrick Friday Eze). Trener: Marek Papszun
Rezerwowi: 29.Jakub Szumski, 10.Igor sapała, 20.Mateusz Zachara, 25.Karol Mondek.
Warta Poznań: 1.Adrian Lis, 13.Grzegorz Szymusik, 5.Bartosz Kieliba, 4.Mateusz Bodzioch (62’24.Mateusz Wypych), 14.Radosław Jasiński, 11.Michał Jakóbowski (62’21.Wojciech Fadecki), 7.Michał Grobelny (77’28.Hubert Sobol), 18.Bartosz Kalupa, 22.Robert Janicki, 3.Jakub Kiełb, 23.Michał Żebrakowski. Trener: Petr Nemec.
Rezerwowi: Tomasz Laskowski, 6.Sergiy Napolov, 9.Łukasz Spławski, 20.Adrian Ciepka.
Sędziowali: Kornel, Krzysztof Nejman, Krzysztof Stępień, Paweł Kucharczyk
Żółta kartka: Grobelny (Warta).
Widzów: 3019.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account