Trzeci remis z „Góralami”

Raków po raz dziesiąty z rzędu nie zaznał w lidze goryczy porażki i do Bielska-Białej jechał z nadziejami na pełny sukces, skończyło się jednak podobnie jak w zeszłym sezonie, podziałem punktów. Zadowolony był jednak nasz szkoleniowiec, który stwierdził że - nie patrzy na wynik, tylko na grę swojego zespołu i dlatego jest zadowolony, ponieważ zawodnicy realizują założenia taktyczne i wywiązują się z nakreślonych zadań.

W myśl zasady „zwycięskiego składu się nie zmienia”, trener Papszun na plac boju posłał tę samą „11”, która tydzień wcześniej rozpoczęła zwycięskie spotkanie z Bytovią Bytów.  Podbeskidzie przystąpiło bez swojego najlepszego strzelca, Valerijsa Sabali, który musiał pauzować za kartki. Łotysza zastąpił w pierwszym składzie Grzegorz Goncerz, który bardzo liczył na premierową bramkę w barwach Podbeskidzia.
„Czerwono-niebiescy” od początku próbowali przejąć kontrolę nad spotkaniem. Swoje okazje mieli Miłosz Szczepański, który trafił w słupek, natomiast były gracz Podbeskidzia, Piotr Malinowski, minimalnie chybił.  Po zmianie stron Podbeskidzie zaczęło grać odważniej. Przemysław Płacheta próbował zaskoczyć naszego bramkarza, ale ten udanie interweniował. Rezerwowy Kacper Kostorz, który zmienił Grzegorza Goncerza, oddał strzał z kilku metrów, ale kapitalnie zachował się Michał Gliwa. W ostatnich minutach Raków musiał grać w „10”. W doliczonym czasie gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Andrzej Niewulis. W Rakowie zadebiutował Chidiebere Nwakali, czyli najdrożej wyceniany zawodnik w ekipie Marka Papszuna, wychowanek akademii Manchesteru City.
Częstochowianie pozostali liderem Fortuna 1 Ligi, ale do czterech punktów zmniejszyła się ich przewaga nad Sandecją. Teraz przed naszymi zawodnikami dwa tygodnie przerwy, bowiem spotkanie z ŁKS-em Łódź zostało przełożone na 24. października. W kolejnym pojedynku częstochowianie zmierzą się w sobotę, 20.października, na wyjeździe z GKS-em Tychy.
- W pierwszej połowie zbyt bojaźliwie zagraliśmy, zbyt dużo szacunku okazaliśmy liderowi i na pewno inaczej chcieliśmy to rozegrać. Mieliśmy grać bardziej ofensywnie, częściej mieliśmy wychodzić do wysokiego pressingu, nie pozwalać drużynie Rakowa rozgrywać i po odbiorze piłki mieliśmy bardzo szybko przechodzić, wykorzystać nasze atuty w ofensywie. Zagraliśmy troszkę za bojaźliwie tą pierwszą połowę i musimy to przeanalizować i zobaczyć dlaczego tak się stało, czy to przeciwnik tak dobrze się zaczął organizować, czy to my byliśmy w niektórych momentach bojaźliwie nastawieni. Po przerwie już zagraliśmy bez tak dużego respektu do przeciwnika, odważniej i to na pewno byłoby takie Podbeskidzie, jakie chciałbym widzieć - podsumował spotkanie  Krzysztof Brede.
- Zawsze przyjemnie się tutaj do Bielska przyjeżdża. Bielsko chyba ma wszystko, by walczyć o najwyższe cele. Stadion, bardzo dobrzy zawodnicy, organizacja. Fajny przeciwnik. Co do meczu? Jestem zadowolony z postawy zawodników z tego względu, że dla mnie bardzo ważna jest powtarzalność zespołu determinacja, poświęcenie. Widziałem to dzisiaj u swoich zawodników, widzę to każdego dnia. Jestem zadowolony, wiadomo że wynik jest sprawą otwartą, ale zagraliśmy bardzo dobry mecz - opowiadał Marek Papszun
- Szanujemy bardzo ten dzisiejszy punkt. Zagraliśmy kolejne, już trzecie spotkanie na zero z tyłu wliczając do tego mecz z Kluczborkiem. Bardzo cieszy konsekwentna gra obronna. Z drugiej strony zabrakło nam też nieco szczęścia, aby piłka wpadła do bramki rywala. Graliśmy z bardzo mocnym przeciwnikiem, bo z liderem. Preferują oni bardzo specyficzny system, ale wydaje mi się, że dzięki analizie byliśmy w zasadzie przygotowani prawie na każdy wariant ich gry. Wiadomo, boisko zawsze weryfikuje założenia, ale na dobrą sprawę Raków w niektórych momentach bił głową w mur - stwierdził wychowanek Arki Gdynia, Filip Modelski.
- Mogliśmy wygrać to spotkanie, ale myślę, że należy szanować ten remis, gdyż jest to sprawiedliwy wynik. W pierwszej połowie Raków zagrał lepiej od nas, w drugiej zaś my. Ostatecznie skończyło się to remisem więc wydaje mi się, że tak powinno się to skończyć, tym bardziej, że graliśmy z bardzo wymagającym rywalem - mówił pomocnik gospodarzy, Adrian Rakowski.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Raków Częstochowa 0:0
Podbeskidzie Bielsko-Biała: 23.Wojciech Fabisiak, 2. Filip Modelski, 4.Kamil Wiktorski, 24.Mavroudís Bougaidis, 91.Paweł Oleksy, 41.Przemysław Płacheta, 7.Guga Palawandiszwili, 90.Adrian Rakowski (80’19.Michał Rzuchowski), 14.Chopi (74’70.Miłosz Kozak), 11.Łukasz Sierpina, 9.Grzegorz Goncerz (55’21.Kacper Kostorz). Trener: Krzysztof Brede.
Rezerwowi: 13.Rafał Leszczyński, 8.Jakub Bąk, 25.Bartosz Jaroch, 27.Dominik Jończy.
Raków Częstochowa: 1.Michał Gliwa, 28.Arkadiusz Kasperkiewicz, 6.Andrzej Niewulis, 14.Kamil Kościelny, 13.Piotr Malinowski, 17.Petr Schwarz, 30.Miłosz Szczepański (84’21.Chidiebere Nwakali), 19.Marcin Listkowski, 11.Dariusz Formella (75’8.Adam Radwański), 23.Patryk Kun, 96.Sebastian Musiolik (78’32.Szymon Lewicki). Trener: Marek Papszun.
Rezerwowi: 29.Jakub Szumski, 2.Tomas Petrasek, 9.Maciej Domański, 10.Adam Czerkas.
Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Żółte kartki: Palawandiszwili, Bougaidis, Kostorz - Niewulis, Musiolik, Radwański, Niewulis.
Czerwona kartka: Niewulis
Widzów: 2492.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account