Skra pokazała pazurki

Kibice, szczególnie starsi sympatycy Skry, opuszczali stadion przy Loretańskiej z wypiekami na twarzy i trzymając się za serca. Mówili - co za mecz. Dynamicznych zwrotów akcji na próżno szukać w dobrych książkach lub filmach sensacyjnych. Wszystko zakończyło się happy endem, a „Twierdza Loreta” nadal pozostaje nie zdobyta.

Było to dopiero drugie spotkanie rozegrane przez „Skrzaków” w Częstochowie i drugie wygrane. Podobny problem ma Stalówka, która w związku z remontem stadionu swoje mecze rozgrywa w Boguchwale. Między innymi dlatego bilans tej drużny nie jest zbyt imponujący jak na możliwości tego zespołu.  Ostatnio wygrali miesiąc temu w IV kolejce z Widzewem Łódź.
Skra Częstochowa została w ostatnim czasie wzmocniona przez dwóch nowych zawodników: Łukasza Hanzela i Konrada Poprawę. Nie zostali oni jednak włączeni do osiemnastki meczowej. Zabrakło również dwóch naszych młodzieżowych reprezentantów Polski: Mikołaja Biegańskiego i Macieja Buławskiego.
Rywal, który z delegacji, poza wygraną w inauguracyjnym spotkaniu w Rybniku, wraca na tarczy wydawał się być w zasięgu częstochowian. Potwierdziła to pierwsza bramka i dobra gra miejscowych. Niestety po zmianie stron zmienił się również obraz gry.
- Ciężko wchodzimy w drugą połowę i ciężko powiedzieć dlaczego - stwierdził po meczu Krzysztof Napora.
Stal zaatakowała od pierwszych minut drugiej części, i wykorzystując błąd Adriana Błaszkiewicza, doprowadziła do wyrównania. Goście złapali wiatr w żagle i pokazali swoje atuty, zagrażając coraz częściej bramce Łukasza Krzczuka.
- Rozegrałem dobry mecz, chociaż popełniłem duży błąd przy golu na 1:1. Mogę czuć się odpowiedzialny, ale nikt tego nie będzie pamiętał, bo strzeliłem najważniejszego gola meczu. Można powiedzieć, że swój błąd naprawiłem - tłumaczył Adrian Błaszkiewicz.
W 66. minucie wszyscy odetchnęli z ulgą, może poza licznie zgromadzonymi kibicami przyjezdnych,  po tym jak piłka po dobitce Łukasza Kitlińskiego trafiła w poprzeczkę, ale tylko na chwilę. Kilka minut później sędzia dopatrzył się faulu w narożniku pola karnego na wspomnianym Kitlińskim, a „jedenastkę” wykorzystał Michał Mistrzyk i było 2:1 dla gości. Gdy wydawało się, że miejscowi nie zdobędą punktów, pięknym strzałem popisał się Michał Kieca i doprowadził do wyrównania.
- Najważniejsze, że wygraliśmy, a moja gra zależy od tego jak gra zespół, dzięki dobrej grze kolegów miałem okazję do strzelania gola – mówił po meczu Michał Kieca. – Na tym polega piłka nożna, to jest sport drużynowy. Właśnie tym kolektywem wygraliśmy ten mecz, nie było indywidualności, a był zespół - dodał młodzieżowiec Skry.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, po dośrodkowaniu Karola Tomczyka piłkę do bramki skierował Adrian Błaszkiewicz. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
- Super uczucie strzelić taką zwycięską bramkę przy wyniku 2:2 i w doliczonym czasie gry - mówił Adrian Błaszkiewicz. Na pewno droga powrotna naszym rywalom będzie się dłużyła i będą mieli złe humory, ale to nie jest nasz problem. My też z Elbląga wracaliśmy w podobnym nastroju, takie powroty nie są fajne - dodał strzelec zwycięskiego gola.
- Uważam, że gospodarze byli bardziej zdeterminowani od nas, żeby grać o pełną pulę. My natomiast wyglądaliśmy na takich, że do końca spotkania zostało już niewiele czasu i nic nam się nie może przydarzyć - stwierdził trener Stali, Krzysztof Łętocha
- Ogromne słowa uznania należą się całemu zespołowi za determinację, z jaką dążyli aby zmienić niekorzystny rezultat. Po zdobyciu wyrównującej bramki, dostaliśmy „wiatr w żagle” i poniosło nas to do szczęśliwego zwycięstwa - podsumował Paweł Ściebura.
Mecz z pewnością mógł się podobać licznie zgromadzonej publiczności. Sporo bramek, dużo walki i końcowe zwycięstwo zapewniło odpowiedni poziom emocji. „Skrzacy” wiedzieli, że muszą zagrać odważniej, pokazali ogromnego ducha walki i jest to dobry prognostyk przed meczem w Wejherowie.  
- Mam nadzieję, że pojedziemy do Wejherowa, strzelimy pierwsi bramkę i zdobędziemy w końcu trzy punkty na wjeździe. Przeciwnik jest w naszym zasięgu. - snuje plany na niedzielę Adrian Błaszkiewicz

View the embedded image gallery online at:
http://www.cz-pilka.pl/hot-news/3179#sigProId19dbd7596c

Skra Częstochowa - Stal Stalowa Wola 3:2 (1:0)
Bramki:
1:0 19’Krzysztof Napora (głową)
1:1 50’Adrian Dziubiński
1:2 70’Michał Mistrzyk (karny)
2:2 80’Michał Kieca
3:2 90’Adrian Błaszkiewicz (głową)
Skra Częstochowa: 12.Łukasz Krzczuk, 20.Wojciech Jurek, 21.Adrian Błaszkiewicz, 27.Mariusz Holik, 24.Oktawian Obuchowski (80’11.Karol Tomczyk), 17.Krzysztof Napora (90’23.Dawid Niedbała), 26.Adam Olejnik, 5.Kamil Zalewski, 7.Piotr Nocoń (73’30.Sebastian Siwek), 28.Michał Kieca, 9.Damian Nowak. Trener: Paweł Ściebura
Rezerwowi: 13.Damian Ziarko, 4.Mateusz Woldan, 16.Łukasz Kowalczyk, 19.Sebastian Rogala,
Stal Stalowa Wola: 1.Dorian Frątczak, 2.Adam Waszkiewicz, 26.Grzegorz Janiszewski, 24.Fryderyk Stasiak, 16.Bartosz Sobotka, 22. Tomasz Żyliński, 10.Piotr Mroziński (83’5.Sebastian Łętocha), 13.Przemysław Stelmach (90’21.Piotr Nowak), 8.Robert Dadok (31’9.Michał Kitliński), 6.Michał Trąbka (63’14.Michał Mistrzyk), 23.Adrian Dziubiński. Trener: Krzysztof Łętocha
Rezerwowi: 12.Łukasz Konefał, 7.Andrzej Trubeha, 20.Szymon Jopek.
Sędziowali: Tomasz Białek, Michał Gogolewski, Mariusz Kupczyk, Robert Kowalczyk.
Żółte kartki: Holik - Janiszewski, Stasiak, Mroziński, Żyliński.

cz-piłka.pl, foto: Waldemar Deska

Log in or create an account